
Zaledwie nieco więcej niż druga firma prześwietla przed podpisaniem umowy swojego kontrahenta. A i to robią to sporadycznie, bo tylko 12 proc. stosuje tę zasadę „zawsze i wszędzie”. Przyczyna jest prozaiczna – przedsiębiorcy uważają, że tak nie wypada.
REKLAMA
Takie wnioski płyną z raportu „Biznesowy savoir-vivre” przygotowanego na zlecenie Krajowego Rejestru Długów i Rzetelnej Firmy przez Keralla Research. Okazuje się, że szefowie firm czy przedstawiciele handlowi nie chcą „spłoszyć” potencjalnego partnera w interesach z obawy, że go stracą – stąd na tego typu czynności zdecydowało się 57 proc. firm, a tylko 12 proc. stosuje tę regułę zawsze.
To podejście, jak się wydaje, cechuje jednak słabych. Bo w przemyśle i największych firmach taki „wywiad” jest spotykany znacznie częściej i stosowany dosyć rutynowo, natomiast największe opory przed sprawdzeniem kontrahenta mają mikroprzedsiębiorcy. – Ci sami przedsiębiorcy przyznają, że nie ma znaczenia to, czy klient jest stary czy nowy, bo i jedni i drudzy mają zwyczaj nie płacić – kwitował Mirosław Sędłak, prezes Rzetelnej Firmy cytowany przez portal Gazeta.pl.
Efektem jest rosnąca góra długów, bo nie płacący kontrahenci pogrążają – w swoistej reakcji łańcuchowej – kolejne firmy. W tej chwili w rejestrze dłużników jest ich już 235 tysięcy z długami rzędu 8,77 mld zł (wzrost z 6,88 mld zł od zeszłego roku).
