Mam dla startupów jedną radę: zainwestujcie w humanistę!

Imagine Cup 2018, edycja krajowa. Na światowe finały do. Seattle pojedzie zespół Wavy z Politechniki Łódzkiej.
Imagine Cup 2018, edycja krajowa. Na światowe finały do. Seattle pojedzie zespół Wavy z Politechniki Łódzkiej. Fot. Microsoft
Byłem jednym z jurorów oceniających studenckie startupy na konkursie Microsoftu Imagine Cup 2018. To bardzo pouczające doświadczenie. I z tej pozycji mogę powiedzieć, że dobre opakowanie i dynamiczna prezentacja, to więcej niż połowa sukcesu. Przykryje wiele braków w pomyśle. To sytuacja w stylu stety lub niestety, ja obstaję za tym drugim.

Umówmy się, inicjatyw związanych ze startupami jest mnóstwo i jeszcze trochę. Wciąż powstają kolejne. Obserwując tę branżę od kilku lat z różnych pozycji można mieć poczucie przesytu, wyświechtania słów "startup" czy "innowacja". Ale to pozorne wrażenie, bo choć branża się kotłuje, ta para nie idzie w gwizdek.

Wierzcie mi, te inicjatywy działają. Widać to po młodych ludziach prezentujących pomysły. Studenci, którzy całą swoją postawą, ubiorem, zachowaniem, potwierdzają wszystkie krzywdzące stereotypy o inżynierach, to pojedyncze przypadki. Dowiódł tego Imagine Cup 2018 Microsoftu.

Opakowanie czy produkt?
Tak, ci techniczni ludzie, zakochani w liniach kodu i układach scalonych, potrafią zrobić namiastkę konkretnego show, zważając, że mają tylko pięć minut. Wspólne, drużynowe stroje, dynamiczna postawa na scenie, płynny angielski. Jest lepiej, znacznie lepiej, choć pozostaje trochę do zrobienia.


Pomysły prezentowało 12 zespołów z całej Polski. Nie było złych projektów, zdarzały się niedopracowane albo nadgryzione przez tremę. Najgorzej wypadały modele biznesowe, ale mówimy tu o ludziach wciąż studiujących, realizujących projekty na zaliczenie, z nadzieją, że przy okazji przekują je w firmy. Niektóre były nieco naiwne, choć po modyfikacjach mają szanse wypalić.

Podczas konkursu uderzyły mnie dwie rzeczy. Pierwsza dotyczy autoprezentacji, druga "mniejszego zła".

Autoprezentacja. Być może uderzyło mnie to, bo sam nigdy nie potrafiłem opanować tej umiejętności. Uważam, że towar jest ważniejszy niż opakowanie, dlatego z definicji jestem na straconej pozycji.

Jurorów było pięciu. Każdy z innego świata, pokolenia, z innym zestawem kompetencji, każdy patrzył na świat i prezentujące się startupy przez własną soczewkę. Choć byliśmy jednogłośni, wybierając na reprezentanta narodowego Imagine Cup 2018 drużynę Wavy, to w poszczególnych kategoriach dochodziło do różnic opinii. Zatem uwierzcie mi, młodzi startuperzy, to, jak zaczniecie, wiezie was do przodu siłą rozpędu, nawet jeśli projekt ma niedoróbki.

Jeśli mamy startup z ciekawym projektem i super prezentacją, a także taki z daleko idącym, odważnym i trudniejszym projektem i nudnawą prezentacją bez emocji, wygra ten pierwszy. Kropka.

Zważając na powyższe, drodzy startuperzy, nie zamykajcie się we własnych bańkach. W większości przypadków mieliśmy po 2-3 technicznie zorientowane osoby na projekt. Radzę, a nawet zaklinam - dobierzcie do współpracy ekstrawertyka, humanistę, kogokolwiek, kto dobrze radzi sobie z ludźmi, kto wytłumaczy im wasze wynalazki i nie pozwoli wam oderwać się od rzeczywistości. Pamiętajcie, że robicie produkt/usługę dla ludzi, nie inżynierów. Musicie mieć kogoś, kto myśli jak człowiek, nie inżynier, jeśli sami tak myśleć nie potraficie. Historia jest pełna technologii, które - choć obiektywnie lepsze - przegrywały z tym, co zrozumiałe.

Może wówczas jedna z drużyn miałaby większe szanse. Przygotowała coś, co brzmiało rewolucyjnie i przyszłościowo, ale czego chyba nikt na sali nie rozumiał, wyłączając oczywiście pomysłodawców.

Wreszcie, mniejsze zło. Słuchasz prezentacji pomysłu, już po chwili wiesz, że to se ne vrati, nie może, nie w tej formie. Sztuka polega na tym, by sprowadzić słuchających na ziemię, nie podcinając im skrzydeł. Po czasie myślę, że mogłem być zbyt ostry.

Zwycięski startup zasłużył na sukces, bez dwóch zdań. Ciekawy jestem, czy gdyby jedna czy dwie ręce zagłosowały inaczej na wcześniejszych fazach, wciąż mógłbym napisać to samo, tylko o innym projekcie.

W procesie wyboru trzeba uwzględnić też inne dylematy, w tym taki, że ktoś może mieć tak dobry projekt, że (mamy nadzieję) poradzi sobie sam, a pomóżmy innemu.

A jak sobie nie poradzi? Efekt jest taki, że choć to doświadczenie pasjonujące i uczące, kończy się wyrzutami sumienia.

O sukcesie zwycięskiego zespołu - Wavy - przeczytacie wkrótce na INNPoland.pl

Panowie z Wavy, gratulacje! Będziemy trzymać za was kciuki podczas konkursu w Seattle.
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Podczas ostatniej konferencji Kurs na HR w Gdańsku, Marcin Grzegory z Invest in Pomerania, zadał widowni pytanie, „Kto z Państwa wie coś na temat projektu Invest in Pomerania”. Potem dodał, „Pytam, bo wiem, że nie ma nic gorszego niż opowiadania o rzeczach, które ludzie znają i kojarzą”. Miał rację.

Łukasz DudkoŁukasz Dudko

Odpowiedzi na to pytanie jest tyle, że wystarczyłoby pewnie na grubą książkę, ale skupmy się na dwóch kluczowych błędach: słabej analizie konkurencji oraz nieprzygotowaniu produktu i zespołu. Bez tego ekspansja na rynki zagraniczne nie ma szans.

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Walter Isaacson, w podsumowaniu biografii Leonardo da Vinci, podsuwa nam sporą listę wniosków wynikających z działalności artysty, które można wykorzystać do rozwijania swojej kreatywności.