„Rozumny człowiek nie chce pracować w korporacji”. Kilka banalnych prawd o korpożyciu rozjątrzyło internety

"Mordor", czyli zabudowana siedzibami korporacji część Mokotowa.
"Mordor", czyli zabudowana siedzibami korporacji część Mokotowa. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Wydawałoby się, że o pracy w korpo, życiu z korpo i rzucaniu korpo napisano już wszystko. Tymczasem okazuje się, że nieodmiennie kilka prowokacyjnych akapitów może skłonić setki ludzi do toczenia burzliwej dyskusji, zamieszczania setek wpisów i obrzucania adwersarzy błotem.

Na pierwszy rzut oka chodzi o dosyć niewinny tekst, zatytułowany „Dlaczego rozumny człowiek nie chce pracować w korporacji”, opublikowany na stronie finktank.pl. Lista zarzutów – dosyć oczywista: wszechobecny, quasi-anglojęzyczny slang; zmiany i optymalizacje pro forma – bez merytorycznych przyczyn; sprzeczne kryteria oceny pracy; procesy informatyczne, które banalną zmianę w systemie zamieniają w wielodniową procedurę; konieczność uzasadniania najdrobniejszych podjętych decyzji; inwigilacja i manipulacje; bezużyteczne szkolenia; wszechobecna hierarchiczność i wreszcie umiejętność awansowania na bazie stworzonego wizerunku, a nie realnych osiągnięć.

Warto pracować w korpo?
Trzy dekady kapitalizmu i wygląda na to, że w korporacjach nic się nie zmienia. O dziwo, te stosunkowo oczywiste i dosyć subiektywne konstatacje wywołują niezmiennie potężne emocje. Zarówno pod oryginalnym tekstem na stronach bloga, jak i pod udostępnieniem na stronach popularnego portalu wykop.pl aż zaroiło się od gorących polemik i równie silnych wyrazów solidarności z autorem (autorami?) wpisu.

„Albo pisał to ktoś, co całe życie zazdrościł pracy w korpo innym i próbuje sam sobie pokazać, jaka jest 'be', albo jakiś janusz, który korporacją nazywa hurtownie z 300 pracownikami” – komentował pod oryginalnym tekstem jeden z czytelników. – Niby w małej firmie lepiej? – dorzucał jeden z „mirków” na Wykopie. – Nepotyzm, całkowita władza prezesa. Brak możliwości wprowadzenia jakichkolwiek usprawnień. Brak chęci inwestycji w cokolwiek. Spóźnianie się z pensją. Do tego okazjonalne łamanie prawa i oszukiwanie, gdzie się da – uzupełniał.


Pewnego wytłumaczenia, dlaczego wciąż temat ten budzi takie emocje, dostarczają sondaże. Rynek pracy nad Wisłą – choć daleki od tego, co zwykliśmy rozumieć jako „rynek pracownika” – nigdy jeszcze tak nie sprzyjał niezadowolonym. Zgodnie z wynikami badania „Monitor Rynku Pracy kwiecień 2018” firmy Randstad, 62 proc. z tych, którzy w ciągu ostatniego półrocza zmieniało miejsce zatrudnienia, nie miało kłopotów ze znalezieniem nowej pracy. Jednocześnie zaledwie co druga z osób zmieniających pracę znalazła posadę spełniającą wszystkie jej oczekiwania.

To oznacza, że mimo wszystkich ruchów tektonicznych polskiego rynku pracy, systematycznego wzrostu płac, wyścigu benefitów, jaki organizują polskie firmy – od start-upów po międzynarodowe kolosy – Polak w pracy wciąż jest najczęściej sfrustrowany. – To zasługa rynku takiego, który jest – zbyt często, może nie zawsze – oparty na tym, że pracodawca mówi „to jest MOJE przedsięwzięcie, to jest MOJA firma, a ty tylko dla pracujesz” – tłumaczył w rozmowie z INN:Poland Rafał Woś, autor książki „To nie jest kraj dla pracowników. – I jeszcze bywało, że „powinieneś być mi wdzięczny, że ci daję pracę”, a już jak chodziło o pieniądze, podwyżkę, pójście na rękę w jakiejś sprawie, to już było zdanie się na łaskę pryncypała – dorzucał.

Ale może to być również kwestia stażu, doświadczenia i, powiedzmy to sobie szczerze – pozycji przetargowej. – Korpo dla juniorów to horror, dla regularów to praca, a dla seniorów to wyzwania, dające przyjemność z pracy oraz pensji. Dlatego nie widzę się w start-upie – podsumowywał jeden z wykopowiczów.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Geoblokowaniem nazywane są praktyki polegające na blokowaniu dostępu do stron internetowych lub przekierowywania na strony przewidziane dla danego rynku ze względu na przynależność państwową odwiedzającego. Takie praktyki uznawane są za dyskryminujące...

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.