Na bezrybiu i rak ryba. Według analityków na tej firmie można zarobić nawet 30 proc.

Analitycy uważają, że Dino pozwoli zarobić nawet do 30 proc.
Analitycy uważają, że Dino pozwoli zarobić nawet do 30 proc. Fot. 123rf.com
Choć GPW nie miała ostatnio dobrej passy, a zamieszanie wokół obligacji firmy windykacyjnej GetBack nie buduje zbytniego zaufania do parkietu – analitycy znaleźli spółkę, która daje szansę na pokaźny zarobek.


To jeden z budzących największe nadzieje debiutantów ostatnich miesięcy – sieć marketów Dino. Analitycy biura maklerskiego BGŻ BNP Paribas są przekonani, że akcje tej firmy są mocno niedoszacowane: docelowo ich cena może przekraczać 123 złote – to oznaczałoby 30-procentowy wzrost w stosunku do ceny, przy której wydawano rekomendację (90,75 zł za akcję).

We wtorkowy poranek proporcja była już nieco mniejsza – najwyraźniej część inwestorów poszła za tą radą i akcje kupiła. Ich cena w poniedziałek sięgnęła maksymalnie nieco ponad 98 zł za akcję, by zamknąć się na kursie 96,25 zł.

Akcje Dino niedoszacowane
Dalszy wzrost zależy w sporej mierze od utrzymania obecnej ekspansji i stabilnego wzrostu efektywności sprzedaży z metra kw. – przypomina portal Wiadomości Handlowe. Wystarczy spojrzeć na przychody ze sprzedaży: w 2017 r. – 4,5 mld zł, w 2018 – zapewne 6 mld zł. Na rok 2020 prognozuje się przychody rzędu 10 mld zł, rok później – 11,5 mld zł. Jeśli wierzyć prognozom, w ciągu trzech najbliższych lat sieć ma się rozrosnąć do 1240 sklepów.

Im większy wzrost, tym korzystniejsze kontrakty z dostawcami, obniżanie kosztów stałych i logistyki. Nawet sposób, w jaki spółka buduje nowe sklepy, jest uważany za optymalny: „to samodzielne inwestycje na działkach własnych realizowane głównie przy współpracy z jednym generalnym wykonawcą, należącym dodatkowo do głównego akcjonariusza sieci”, jak podkreślają Wiadomości Handlowe. Zysk netto ma więc rosnąć stabilnie, o jakieś 5 proc. rocznie: z 213,6 mln złotych w 2017 r. do 537,5 mln zł w 2020 r.


To nie znaczy, że Dino jest absolutnym pewniakiem – coraz trudniej dziś o atrakcyjne lokalizacje, rosną koszty w budowlance, nie wiadomo, jaki będzie długofalowy wpływ zakazu handlu w niedzielę na firmę. Konkurencja też nie przygląda się polskiemu rywalowi z założonymi rękami. Ale kto nie ryzykuje, nie żyje.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Czy można przeklinać w pracy? Odpowiedź jest bardziej skomplikowana, niż się wydaje
0 0Syn twórcy plastikowych toreb o intencji ojca. „Zostały wynalezione, by chronić planetę”
0 0Gdzie są podatki, tam zawsze będzie szara strefa. Tak wygląda "praca na czarno" w Polsce
0 0VAT na e-booki spadł, ceny ani drgną. Czytelnicy są wściekli, ale nie znają całej prawdy

INNSPIRACJE

0 0Polak rozkręcił świetny biznes w USA. Zdradza, jak radzić sobie z porażką i brakiem motywacji
0 0W sukces tej Polki nikt nie wierzył. Uparła się i stworzyła rewolucyjny krem antysmogowy

STARTUPY

0 0Amerykańskim naukowcom się nie udało, a one to zrobiły. Tak powstały innowacyjne kosmetyki
0 0Start-up chce zasilać samochody wodą i alkoholem. Ale trochę się zapędzili