Pożary w Grecji mogą trwać tygodniami. Straty pójdą w miliardy

Grecki strażak podczas ćwiczeń w Salonikach. Służby pozostają od lat niedoinwestowane, mimo świadomości zagrożenia.
Grecki strażak podczas ćwiczeń w Salonikach. Służby pozostają od lat niedoinwestowane, mimo świadomości zagrożenia. Fot. 123rf.com
Grecy mogą mieć deja vu: ponad dekadę temu nieokiełznane pożary spustoszyły Peloponez, Attykę i Eubeę. Straty poszły w miliardy dolarów, dzielni strażacy gasili pożary sprzętem pamiętającym rządy pułkowników, a Europa snuła wizję europejskiego pogotowia strażackiego. Po czym nastąpiła dekada spokoju, która skutecznie uśpiła czujność kolejnych rządów w Atenach.

"Póki co lato mija spokojnie i odnotowano jedynie niewielkie pożary" – tak zaczynali swój reportaż o pilotach samolotów gaśniczych z Grecji chińscy reporterzy. Opublikowany zaledwie dzień przed wybuchem gwałtownych pożarów w Attyce tekst okazał się być proroczy.

Dziennikarze odwiedzili 335 Szwadron Taktycznego Transportu – jednostkę lotniczą specjalizującą się w gaszeniu pożarów, zlokalizowaną w bazie wojskowej Elefsina, na zachód od Aten. Wyjąwszy kilka zwyczajowych anegdot o trudach tej wyjątkowej służby, obrazek wyłaniający się z reportażu Chińczyków jest jednak niezbyt optymistyczny.

Samoloty z czasów junty
Jak się okazuje, pomimo upływu lat Grecy wciąż latają na maszynach z kilkudziesięcioletnim stażem: większość z floty 11 dwusilnikowych samolotów Canadair CL-215 została wyprodukowana w latach 1974-1979, a najmłodsze egzemplarze pochodzą z okolic 1990 roku. Flota ta odpowiada za terytorium całego państwa, dlatego część samolotów stacjonuje w innych bazach.
Piloci podkreślają też, że gaszenie pożarów w Grecji jest wyjątkowo trudną sztuką – choćby ze względu na ukształtowanie terenu. – Ogień płonie często w kanionach, co utrudnia nam zejście tak nisko, jak byśmy chcieli: samolot z ładunkiem wody nie jest wystarczająco zwrotny – tłumaczył jeden z pilotów, porucznik Georgios Apostolou. – Dym może też zasłaniać słupy wysokiego napięcia lub wysokie drzewa – dodawał.


Na efektywność akcji ratowniczych i gaśniczych wpływa zarówno stres wynikający z odpowiedzialności (co jest rzeczą naturalną), jak i przestarzały sprzęt – wymagający w pełni manualnego sterowania, gdyż ilość automatyki zamontowanej w czterdziestoletnich samolotach jest minimalna.

Niewielkim pocieszeniem będą samoloty i personel z Hiszpanii, Cypru, Polski, Włoch, Niemiec czy Francji. W grę wchodzić będzie docelowo kilka maszyn i kilkudziesięciu specjalistów. Czy takie siły będą w stanie powstrzymać rozprzestrzeniający się dzięki porywistym wiatrom ogień?

3 miliardy dolarów strat
Raczej wątpliwie, biorąc pod uwagę historię pożarów z 2007 roku. Żywioł szalał wówczas przez ponad dwa miesiące – od końca czerwca do początków września. Strawił 2700 km kwadratowych, tysiąc domów mieszkalnych i przeszło tysiąc innych budynków. Straty szacowane tuż po uporaniu się z kataklizmem sięgnęły półtora miliarda dolarów, później wzrosły do niemal 3 mld.
To był dopiero wstęp do wielkiego wysiłku finansowego, jaki czekał Greków i donatorów z całego świata. Z deklaracji ówczesnego rządu wynikało, że przeznaczy na wsparcie ocaleńców i odbudowę zniszczonych regionów grubo ponad miliard dolarów.

Niemal 90 mln euro chciała dać Unia Europejska, UEFA obiecała milion franków szwajcarskich na nowe obiekty sportowe, Cypryjczycy obiecali udział w odbudowie, nawet śmiertelni wrogowie – Turcy – obiecywali pomoc. W UE zaczęto przemyśliwać o europejskich „siłach gaśniczych”.

Pożary z 2007 roku poważnie skomplikowały przygotowania do Igrzysk Olimpijskich w Grecji zaplanowanych rok później. Ale pamięć o nich szybko się zatarła – rok później wybuchł globalny kryzys finansowy, a w kolejnym roku okazało się, że greckie finanse są w zapaści. Jakiekolwiek inwestycje w bezpieczeństwo i grecką straż pożarną stały się zbędnym wydatkiem.

Pytanie, czy obecna fala pożarów – w tej chwili już okraszona większą liczbą ofiar niż dekadę temu – sprawi, że władze w Atenach postanowią zainwestować w strażaków. I czy znowu nie skończy się wyłącznie na obietnicach.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Coraz częściej pod sztandarem walki z terroryzmem, w tym również cyberterroryzmem, przeprowadza się zmiany w prawie, które rozpoczynają dyskusję nad prawem do prywatności i wzajemnym stosunkiem obu wartości. Czy zawsze jednak mamy do czynienia z ingerencją w prywatność jednostki przy okazji zapewnienia większego poziomu bezpieczeństwa?

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.