Renesans polskiej zapiekanki. Przaśna przekąska z PRL wraca jako „narodowy fast-food”

Częstochowski Piekarnik, jeden z kultowych lokali serwujących zapiekanki.
Częstochowski Piekarnik, jeden z kultowych lokali serwujących zapiekanki. Fot. Grzegorz Skowroński / Agencja Gazeta
Pojawiła się w latach 70., ale dopiero u schyłku lat 80. opanowała ulice, a wraz z pojawieniem się mikrofalówek i kupowanych w hurcie mrożonych wkładów, stała się symbolem rodzimego fast-food. Jeszcze dobrą dekadę temu wydawało się, że jej dni są policzone. Teraz zapiekanki wracają jako modna – chciałoby się rzec: rzemieślnicza – przekąska hipsterów i emerytów.

– Zapiekanki były kojarzone z PRL i dworcami kolejowymi czy autobusowymi, z gumową bułą, którą pani podgrzewała w mikrofali (na pewno każdy z nas kojarzy ten dźwięk mikrofali) – potwierdza Ksawery Staniecki, założyciel i właściciel Zapiekanek u Pandy na warszawskich Bielanach. – Ale rzeczywiście, od pewnego czasu mówi się o renesansie zapiekanki – dodaje.

– U nas, w Zagłębiu Dąbrowskim, wszystkie fast-foody kojarzyły się źle. Tanie, odgrzewane w mikrofali, niedobre – sekunduje mu Karolina Piotrowicz z sosnowieckiego Zapiekarnika. Koło historii zrobiło jednak obrót: ostatnie kilka lat to triumfalny marsz tej przekąski.

Zaglądamy na fanpage jednego z najpopularniejszych lokali tego typu w Warszawie, Zapiexów Luxusowych – niemal 17,5 tysiąca polubień. W recenzjach Google niemal 600 recenzji i burzliwe dyskusje na temat jakości pieczywa i dodatków. Sosnowiecki Zapikarnik polubiło 8,7 tys. osób, Zapiekarnki u Pandy – 2,5 tys. Wiele dużych firm mogłoby pozazdrościć im takich zasięgów.


Mało tego, wiosną portal tasteatlas.com uznał tę potrawę za polski „narodowy fast-food”. BuzzFeed na ubiegłorocznej liście potraw, dla których warto odwiedzić danych kraj, umieścił zapiekanki z (nieistniejącego już, skądinąd) krakowskiego Endziora.

Gastronomiczna meblościanka
Rehabilitacja zapiekanki jako pełnoprawnej – a przede wszystkim smacznej – przekąski nastąpiła niepostrzeżenie, kilka lat temu. Po części była odnogą trendu do dodawania blichtru pospolitym pierogom czy burgerom. Ale też elementem mody na PRL: ciuchy, meble, urządzenia sprzed (najlepiej) półwiecza przestały się kojarzyć z czymś, co Polacy pospiesznie usuwali z mieszkań w latach 90.
O sentymencie mówi nam Ksawery Staniecki, sam rocznik '86, zatem nie pamiętający zbyt wiele, nawet ze schyłkowego PRL. – Jestem rocznik '86, ale mam starszych kolegów, którzy do dziś wspominają zapiekanki spod Pałacu Kultury, serwowane gdzieś przy „Emilce” (nieistniejącym już domu meblowym) – wspomina.

Stąd, gdy kilka lat temu jego mama straciła pracę w stołówce szkolnej, Staniecki postanowił stworzyć jej nową, oczywiście, w gastronomii. – Jestem z Bielan „od zawsze”, mieszkam tu już prawie 30 lat. Pamiętam, jak pojawiały się „na dzielnicy” i w mieście kebaby, „chińczyki” czy pizze – długo tylko to było tu jedzenia. Uznałem, że pewnie się to już przejadło – opowiada.

– Postanowiłem więc otworzyć punkt gastronomiczny z innym asortymentem – kwituje. Padło na zapiekanki: pomysł, który nawet mama Stanieckiego uważała za szaleństwo. – Moim planem było przywrócić blask polskiej bułce z serem i pieczarkami. I jak widać był to dobry kierunek – deklaruje jednak przedsiębiorca.

Niewiele inaczej sprawy miały się w Sosnowcu. – Uznaliśmy z mężem w jakiejś rozmowie, że chcemy otworzyć wspólny biznes, więcej przebywać razem. Wymyśliliśmy, że będziemy robić coś, co będzie smakować nam i naszym znajomym. Nie myśleliśmy, że firma odniesie taki sukces – wspomina Karolina Piotrowicz. Tymczasem w obu przypadkach minęły cztery lata, w gastronomii to bywa cała epoka.

Zapiekanki nie tylko dla hipstera
– Już na samym początku przeżyliśmy boom, który nas zaskoczył. Ruch przerósł mnie w każdym aspekcie – mówi Piotrowicz. Na szczęście, podaż w końcu dogoniła popyt, a ten nie słabnie. – Teraz jest lato, upały, więc jest trochę spokojniej. Ale wczoraj też było 30 stopni, a mimo to ustawiały się kolejki – dorzuca.
Zapiekankowcy (zapiekarze? zapiekarnicy?) polegają na marketingu szeptanym. Do Zapiekarnika znajomi odsyłali swoich znajomych, a przypadkowych klientów nęciły świeże pieczywo i warzywa wyłożone w witrynie. Do Zapiekanek u Pandy, przynajmniej początkowo, zachęcała sama nazwa – panda w nazwie to nawiązanie do ksywki Stanieckiego, pod jaką ma być znany na Bielanach.

Nazwa odegrała też swoją rolę w Sosnowcu. – Chcieliśmy podkreślić, że nie jesteśmy żaden Mikrofalownik tylko Zapiekarnik – śmieje się Piotrowicz.

Łatwo ulec pokusie zdefiniowania zapiekanki jako kolejnej mody znudzonych hipsterów. – Najstarsza była pani Zofia, miała 83 lata. Najmłodsze dzieci, jakie przyprowadzają tu rodzice, mają 2-3 lata – mówi Staniecki. – Cieszę się, jak widzę takie obrazki. Wiem wtedy, że robię dobrą robotę. Ta zapiekanka była potrzebna – ucina.

Wyrafinowana bułka z serem
Zapiekanka może się przaśnie kojarzyć, ale jej współczesne oblicze bywa wyrafinowane. – Uznaliśmy, że będziemy to robić, jak w domu: bardzo długo szukaliśmy odpowiedniego pieczywa, potem sera – mówi Piotrowicz.
– Nie jestem w stanie odtworzyć zapiekanki z czasów PRL, bo miałem wtedy raptem kilka lat – podkreśla z kolei Staniecki. – Ale postanowiłem robić klasyczne zapiekanki z tamtej epoki. Robię je z bułki-łódeczki, bagietki zwężonej na końcu z obu stron, z szerszym środkiem. Dogadałem się z piekarnią, która takie łódeczki dla mnie robi, co bardzo ważne, ręcznie – dowodzi.

„Rzemieślniczość” swoich zapiekanek podkreśla też Piotrowicz. – Kolejne smaki wymyślaliśmy, eksperymentując w domu. Byłam chyba jedną z pierwszych osób z branży, które tak eksperymentowały z nowymi smakami: szpinak, kapusta zasmażana, również to, co ugotowała babcia – opowiada współzałożycielka Zapiekarnika.

I prawdę mówiąc, to wszystko się sprawdziło. Zapiekanka z kapustą byłem hitem jesieni – deklaruje. Zapiekarnik jest, zgodnie z deklaracjami właścicielki, firmą na plusie. Triumfuje też Staniecki.

Co jednak nie znaczy, że jest to biznes stuprocentowo pewny. Zachęceni rewelacyjną recenzją z BuzzFeed szukamy krakowskiego Endziora – i okazuje się, że jeden z pionierów zapiekankowej kontrrewolucji, polecany przez światowe serwisy – już nie istnieje. Cóż, nic nie jest dane na zawsze. Nawet zapiekanka.

Jak ostatnio pisaliśmy w INNPoland.pl, Polacy wracają nie tylko do zapiekanek, ale też do kiszonek. Kapusta, ogórki i buraczki coraz częściej lądują na naszych stołach.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Bartłomiej BaranowskiBartłomiej Baranowski

Ponad roku temu polscy widzowie mogli zobaczyć, jak wygląda proces wydawania gry przez małe niezależne studio. Film dokumentalny „Wszystko z nami w porządku” ukazuje trud tworzenia produkcji „Lichtspeer”. O grach i o filmie porozmawiałem z twórcami gry oraz reżyserem filmu.

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.