
Puste stanowisko do rejestracji, gabinety specjalistów pozamykane na cztery spusty – taki widok zastali pacjenci Zespołu Przychodni Specjalistycznych w Tarnowie na początku stycznia 2018 roku. Okazało się, że pracownicy placówki postanowili zrobić sobie wolne, nie dbając przy tym o należyte poinformowanie wszystkich dookoła.
REKLAMA
Święto Trzech Króli przypadało w tym roku w sobotę, pracownicy postanowili więc „odrobić” dzień wolny od pracy, przedłużając sobie weekend o poniedziałek. I nie było by w tym nic złego, gdyby najpierw zadbali o poinformowanie o tym fakcie pacjentów i NFZ.
W poniedziałek w placówce czynny była tylko poradnia Podstawowej Opieki Zdrowotnej – pisze „Gazeta Krakowska”. A i tutaj godziny pracy zostały okrojone do przedziału 12-18. Reszta placówki opustoszała.
Reakcja NFZ
Jak donosi portal, niektórzy pacjenci jechali specjalnie do Tarnowa aż kilkadziesiąt kilometrów. Szybko posypały się skargi. Te trafiły do NFZ, który stwierdził, że o sprawie nic nie wie. Okazało się, że placówka po prostu powiesiła informacje o dniu wolnym na drzwiach kilka dni przed zamknięciem. Ani słowa na ten temat nie było natomiast na stronie internetowej.
Jak donosi portal, niektórzy pacjenci jechali specjalnie do Tarnowa aż kilkadziesiąt kilometrów. Szybko posypały się skargi. Te trafiły do NFZ, który stwierdził, że o sprawie nic nie wie. Okazało się, że placówka po prostu powiesiła informacje o dniu wolnym na drzwiach kilka dni przed zamknięciem. Ani słowa na ten temat nie było natomiast na stronie internetowej.
Urzędnicy funduszu wskazali, że NFZ powinien zostać powiadomiony o zamknięciu lecznicy co najmniej 30 dni przed rozpoczęciem przerwy. Placówka została ukarana 55 tys. zł kary, może mieć w przyszłości również problemy ze zdobywaniem kontraktów na świadczenie usług medycznych.
W Polsce brakuje lekarzy
Pół żartem, pół serio można jednak powiedzieć, że polscy pacjenci powinni się do takich obrazków przyzwyczajać. Premier Morawiecki mówił niedawno, że w naszym kraju brakuje ok. 30 tys. lekarzy. Sytuacji nie poprawiają również ostatnie podwyżki dla medyków. Warunkiem ich otrzymania jest bowiem rezygnacja z pracy w prywatnych lecznicach.
Pół żartem, pół serio można jednak powiedzieć, że polscy pacjenci powinni się do takich obrazków przyzwyczajać. Premier Morawiecki mówił niedawno, że w naszym kraju brakuje ok. 30 tys. lekarzy. Sytuacji nie poprawiają również ostatnie podwyżki dla medyków. Warunkiem ich otrzymania jest bowiem rezygnacja z pracy w prywatnych lecznicach.
– Przepis oferujący lekarzom publicznych szpitali podwyżkę pensji w zamian za rezygnację z dodatkowej pracy jest tak niejasny, że może przynieść nieodwracalne szkody pacjentom. Grozi bowiem znaczącym wydłużeniem kolejek: lekarze specjaliści będą mogli przyjmować tylko w jednym, publicznym szpitalu i nigdzie indziej – alarmowali eksperci Pracodawców RP.
