W finale tej gry są Chiny z USA. My dopiero uczymy się zasad i tracimy czas

Chińczycy nie dbają o dane, o twarze, wizerunki – dzięki temu mają ogromną ilość danych – Aleksander Kutela z RASP.
Chińczycy nie dbają o dane, o twarze, wizerunki – dzięki temu mają ogromną ilość danych – Aleksander Kutela z RASP. Foto: Konrad Bagiński / INNPoland.pl
Przestańmy snuć bajdy o tym, że zaleją nas imigranci – skupmy się lepiej na kształceniu naszych dzieci w kwestiach cyfryzacji. Bo już teraz sromotnie przegrywamy na cyfrowym polu z resztą Europy. A Europa pozostaje daleko w tyle za USA i Chinami. To groźniejsze dla naszej przyszłości, niż nawet miliony imigrantów.


Taki wniosek można wysnuć po wysłuchaniu ekspertów podczas panelu „Europe vs. China vs. US: time to act”. Marc Walder z Digital Switzerland przyrównał obecną sytuację z zakresie cyfryzacji do meczu piłkarskiego.

– Gdyby cyfryzacja była meczem, to w tej chwili, w połowie meczu przegrywalibyśmy ze Stanami Zjednoczonymi 0:7. My jako cała Europa, Polska dopiero zaczynałaby rozgrzewkę. A tak naprawdę w tym meczu powinny grać trzy zespoły, bo liczą się jeszcze Chiny ze swoim wielkim potencjałem – mówił Walder podczas konferencji Inside Trends.

Co to jest Digital Switzerland?
Walder jest jednym z założycieli tego projektu, który doczekał się już kilku edycji lokalnych. Dołączyły do tego firmy z Serbii, ostatnio także z Polski. W pewnym skrócie można tę inicjatywę określić jako sieć fundacji, współpracujących ze sobą i dążących do wspomagania rządów i narodów w procesie cyfryzacji.

– Trzy lata temu spotkałem się w Davos z szefami 10 szwajcarskich firm z różnych branż. Wszystkich zapytałem, czy zgadzają się z tym, że cyfryzacja zmieni wszystko. Przytaknęli. Okazało się też, że wszyscy się jej boją, acz jednocześnie widzą w niej potencjał – mówi Marc Walder.


– Zapytałem, czy ich firmom może pomóc to, że działamy w Szwajcarii. Potwierdzili. Spytałem, czy pomogą. Zapewnili, że tak. Więc zapytałem, czy zrzucą się po 50 000 franków na inicjatywę, która w tym jeszcze bardziej pomoże. Tak. W ten sposób stworzyliśmy Digital Switzerland – opowiada.

Podaje konkretne przykłady działalności: inicjatywa dąży do tego, by za 4 lata każdy Szwajcar miał swój cyfrowy dowód osobisty, cyfrową wizytówkę. Umożliwiałaby ona załatwianie wszystkich spraw urzędowych, ale i np. głosowanie w wyborach przez internet.
DS stawia też na najmłodszych – dzięki nim w szwajcarskich szkołach pojawiły się lekcje programowania i proste roboty ćwiczebne o nazwie Thymio. Każdy szwajcarski 6-latek uczy się zaprogramowania ich do konkretnych czynności. Co tydzień dzieciaki mają obowiązkowe 3 godziny nauki „myślenia obliczeniowego”.

– Moja córka ma 10 lat i w szkole uczy się tego samego, co ja – 42 lata temu. Jeśli dziś dzieci nie nauczy się cyfrowego myślenia, to jak odnajdą się w świecie za 15 lat? – pyta Szwajcar.

Inicjatywa przedstawia też propozycje podatkowe i ochronne dla nowoczesnych firm. I ciągle mówimy o kraju, który w kwestiach cyfryzacji jest jednym z europejskich prymusów.

– Jak dziś jesteś liderem, to nie znaczy, że jutro nim pozostaniesz. Cyfryzacja zmienia wszystko – mówi Walder.

A jak tam w Chinach?
Aleksander Kutela z RASP Polska celnie podsumował chińskie działania w dziedzinie nowoczesnych technologii.

– Mają odpowiednie ramy prawne, mają stabilność, są innowacyjni. A jednocześnie nie dbają o dane, o twarze, wizerunki, dzięki temu mają ogromną ilość danych – przypomniał.

A dane to najlepsze paliwo dla rozwoju sztucznej inteligencji. Tymczasem Europa wprowadza RODO, które ilość danych na rynku ogranicza. Chińczycy się tym nie przejmują i dlatego to oni grają w finale meczu z USA – dotyczącym wyłonienia lidera sztucznej inteligencji.

– Tymczasem my w Europie dopiero uczymy się zasad tej gry. Chińczycy już wydają co roku ok. 30 mld dolarów na rozwój SI, Stany – do jednej trzeciej tej kwoty, Europa – ok. 10 proc. Zachęcając do ekspansji w tym obszarze, Chiny piętnastokrotnie zwiększyły inwestycje w startupy służące do obliczeń – mówi Kutela.

Eksperci doszli do wniosku, że obecnie mamy dość krytyczny moment. Jeśli nie zwiększymy inwestycji w edukację najmłodszych, to zostaniemy głęboko w tyle.

– Musimy zrobić to teraz, przeznaczyć pieniądze na ten cel a nie ekscytować się tym, ilu imigrantów chce się w Europie osiedlić. To są ważne rzeczy – dodał.

Walder przypomniał też, że europejskie społeczeństwa często są mocno homogeniczne, co nie sprzyja innowacyjności. Gdy wszyscy myślą w ten sam sposób, trudno stworzyć coś nowego. Stąd m.in. wziął się sukces USA, jako kraju, gdzie wszyscy nowi dzielili się wiedzą i doświadczeniami.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Igor IluninIgor Ilunin

Większość ludzi już jest przyzwyczajona do przyswajania danych i multimediów na wielu ekranach. Stąd oczekiwana, że samochody zapewnią podobne możliwości, są naturalne.

Piotr BuckiPiotr Bucki

Czasem na szkoleniach przeprowadzam pewien eksperyment. Proszę uczestników, żeby wskazali lewą i prawą stronę. Nic trudnego. Dla przeważającej większości. To jednak nie koniec eksperymentu.

Tomasz SwiebodaTomasz Swieboda

Polski rynek venture capital z roku na rok staje się coraz dojrzalszy i powoli zaczyna przypominać zachodnie ekosystemy. Tak w ostatnich dwóch latach wyglądała lokalna scena startupowa.