Naukowiec niejedną ma płeć. "Praca naukowca jest pasjonująca, ale bardzo wymagająca"

Badaczki stanowią zaledwie 26 proc. polskich naukowców. Jednak udział kobiet w nauce jest coraz większy
Badaczki stanowią zaledwie 26 proc. polskich naukowców. Jednak udział kobiet w nauce jest coraz większy 123rf.com
Naukowczyni - to słowo brzmi obco, łamie język i podkreśla w słowniku na czerwono. A przecież nie żyjemy już w czasach anorexia scholastica, gdy twierdzono, że w skutek nadmiernej edukacji kobiety doświadczają nieuleczalnych zaburzeń psychicznych. Choć dzisiejsze czasy są znacznie bardziej progresywne, to słowo „naukowiec” nieodmiennie kojarzy się przede wszystkim z mężczyzną. Ten i szereg innych stereotypów przełamuje program L'Oréal-UNESCO „Dla Kobiet i Nauki”, który obchodził w tym roku swoje 20-lecie.

Laureatów nagrody Nobla w dziedzinie nauk ścisłych i medycyny od 1901 r. do dziś było łącznie 331. Z tego 18 nagród przypadło kobietom. Dużo w tym winy tzw. efektu Matyldy, który polega na dyskryminowaniu osiągnięć kobiet w nauce, jednak istotny wydaje się również fakt, że kobiet naukowców jest zwyczajnie mniej.

Kobiet naukowców jest mało
W Polsce stanowią one zaledwie 26 proc. wszystkich badaczy. W całej Unii Europejskiej wśród naukowców z najwyższym stopniem jest tylko 11 proc. kobiet – wynika z raportu „She figures” przeprowadzonych przez Gender In Research and Innovation w 2012 r.

Skąd się to bierze? Czyżby kobiety nie były wystarczająco dobrymi naukowcami?

– Kobiety są bardzo dobrymi naukowcami. Nie mogłabym odpowiedzieć inaczej niż „tak”, bo sama jestem naukowcem zadowolonym ze swojej pracy – śmieje się prof. Ewa Łojkowska, przewodnicząca jury programu L'Oréal-UNESCO Dla Kobiet i Nauki.

– Co więcej, pracowałam z licznymi doktorantkami, które bardzo efektywnie pracowały, zrobiły bardzo dobre prace doktorskie i potrafiły świetnie publikować swoje wyniki. Kobiety są bardzo dokładne, skrupulatne, mają w sobie dużo pasji i jasno postawiony cel – dodaje.

Brak racjonalnego myślenia?
Niestety, opinia publiczna bywa dla kobiet naukowców bardzo krzywdząca. W badaniu „Piękne umysły - rola kobiet w świecie nauki” przeprowadzonym przez L’Oreal Polska w 2016 r., prawie 60 proc. z ponad tysiąca respondentów wskazało, że kobiety mają największe predyspozycje do pracy w kulturze, sztuce i organizacjach społecznych.


Tylko 26 proc. przebadanych było przekonanych, że kobiety są predysponowane do pracy naukowej. Zaś powodem z najwyższą liczbą wskazań, dla którego mniej kobiet zajmuje wysokie stanowiska naukowe był… brak racjonalnego myślenia (22 proc.).

Jednak prof. Łojkowska przekonuje, że brak kobiet w nauce to nie tyle wina niesłusznych stereotypów (których jest zresztą coraz mniej), co faktu, że kobiety dopiero 100 lat temu dostały możliwość studiowania. A do dużych zmian potrzeba czasu.

Trudny wybór
Co więcej, ogromną rolę odgrywają również czynniki wewnętrzne - wiele kobiet zwyczajnie kariery naukowej robić nie chce. Z jednej strony wynika to z braku pewności siebie, z drugiej z trudności w podziale innych obowiązków.

– Kobiety wciąż są widziane jako główne opiekunki dzieci - ciągle mamy "urlopy macierzyńskie", a nie "rodzicielskie". To powoduje, że kobiety przerywają karierę naukową, a po dłuższej przerwie trudno do niej powrócić. Tym bardziej, że taka przerwa oznacza również przerwę w publikowaniu badań naukowych, przez co trudniej jest później uzyskać fundusze na dalsze badania – opowiada badaczka.

– Praca naukowca jest na pewno bardzo pasjonującą, ale też bardzo wymagającą. W tym zawodzie nie ma czasu na nudę, gdyż codziennie dzieje się coś nowego, obserwujemy nowe, niejednokrotnie zaskakujące zjawiska. Praca ta daje możliwości rozwoju i wiąże się z nieustannym poszerzaniem wiedzy. Niejednokrotnie spędzam w pracy kilkanaście godzin dziennie, ale tak bardzo potrafię się zaangażować, że nie widzę jak ten czas płynie – wyjaśnia nam dr Paulina Kasperkiewicz-Wasilewska, jedna z tegorocznych stypendystek programu L'Oréal-UNESCO „Dla Kobiet i Nauki”.

Dla kobiet i nauki
Choć nierzadko jest to wyzwaniem, rodzina i kariera naukowa są do pogodzenia. I właśnie to ukazuje inicjatywa firmy L'Oréal.

– Jedną z głównych ról programu jest, aby pokazać młodym dziewczynom, że można być wybitnym naukowcem, a równocześnie mieć rodziny - na ostatniej gali jedna ze stypendystek Programu L’Oreal dla Kobiet i Nauki odbierała swoją nagrodę z dwutygodniowym synkiem na rękach – opowiada prof. Łojkowska.

– Kobiety naukowcy mogą żyć pełnią życia i mieć sukcesy naukowe, rodziny i na dodatek niesamowite hobby. Nasze kandydatki to maratonistki, alpinistki, producentki własnoręcznie wytwarzanej biżuterii – wylicza.

Pomysł na akcję L'Oréal wykiełkował w 1998 r. we Francji, lecz jej skalę szybko rozszerzono o międzynarodowe edycje. W Polsce inicjatywa działa już od 18 lat, podczas których nagrodzono liczne innowacyjne pomysły naukowczyń z dziedzin medycyny, biologii, chemii, fizyki, matematyki, informatyki oraz biotechnologii.

– Połowę społeczeństwa stanowią kobiety, jednak w związku z różnego rodzaju uwarunkowaniami rzadziej niż mężczyźni decydują się na karierę naukowca. Skoro zatem kobiety mają takie same umiejętności i zdolności jak mężczyźni i są zdolne do efektywnej pracy naukowej, to wielka szkoda, że jako społeczeństwo robimy ciągle tak niewiele, aby nie tracić ich potencjału – opowiada profesorka.

Tegoroczne zwyciężczynie
Patrząc na niesamowite pomysły tegorocznych stypendystek, których zostało nagrodzonych aż 6, brak kobiet badaczek jest istotnie wielką szkodą dla nauki.

Na przykład dr Kasperkiewicz-Wasilewska w kategorii doktoranckiej została nagrodzona za badanie „osieroconych enzymów” (ang. orphan enzimes). To proteazy serynowe, które uczestniczą we wszystkich ścieżkach przekazywania sygnałów w organizmie.

Nazywane są enzymami porzuconymi, bo do tej pory nikt się nimi nie zajmował - nie było odpowiedniego narzędzia do ich badania. Badaczce udało się je stworzyć.

– Wiele funkcji badanych przeze mnie enzymów w żywych komórkach wciąż stanowi zagadkę. W mojej pracy staram się znaleźć odpowiedź na kilka problemów związanych z mechanizmem działania tych enzymów, a także ich lokalizacją w komórkach oraz odpowiedzią na czynniki zewnętrzne – opowiada.

Jej odkrycia mają szansę przyczynić się do wcześniejszej diagnostyki chorób nowotworowych i neutropenii, co może znacząco przyspieszyć wyleczenie chorego pacjenta.

Koci katar
Imponujący jest również wyróżniony w programie pomysł Aleksandry Synowiec. Choć jest dopiero magistrantką, już teraz wraz ze swoim zespołem badawczym dokonuje przełomowych odkryć. Młodzi naukowcy wspólnie pracują nad lekiem na wirusa kociej opryszczki FHV-1, który wywołuje niebezpieczne dla tych zwierząt zapalenie nosa oraz tchawicy.

– Zajmujemy się poszukiwaniem związków, które będą wykazywały aktywność przeciwwirusową, przede wszystkim poszukujemy potencjalnych inhibitorów, które hamowałyby namnażanie kociego herpeswirusa oraz kociego kaliciwirusa, czyli wirusów wywołujących koci katar – tłumaczy rokująca naukowiec.

– Niestety większość obecnie stosowanych terapeutyków jest toksyczna, co więcej, staje się z czasem nieefektywna, głównie ze względu na to, że wirusy bardzo szybko mutują i wykształcają oporność na leki. My chcemy znaleźć takie związki, które hamowałyby replikację wirusa i pomagały w przyszłości w leczeniu kotów – dodaje.

W tym roku za swoje projekty zostały również nagrodzone lek. Beata Małachowska, mgr Anna Piotrowska-Murzyn, dr Joanna Gościańska oraz dr Anna Muszewska.

Liczba badaczek wzrasta
Choć kobiet w nauce wciąż jest mniej niż mężczyzn, moje rozmówczynie są pełne optymizmu. Zauważają pozytywny trend, że liczba studiujących i otrzymujących tytuły naukowe kobiet jest coraz większa. Na pewno trzeba jeszcze pracować nad tym, aby słowo „naukowiec” było utożsamiane równie często z kobietą, jak z mężczyzną, ale świat jest na dobrej drodze.

Tym ważniejsza wydaje się rola takich inicjatyw, jak „Dla kobiet i nauki”. – Kobiety potrzebują dobrych przykładów kobiet naukowców, które osiągnęły sukces i cieszą się z życia – puentuje prof. Łojkowska.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Geoblokowaniem nazywane są praktyki polegające na blokowaniu dostępu do stron internetowych lub przekierowywania na strony przewidziane dla danego rynku ze względu na przynależność państwową odwiedzającego. Takie praktyki uznawane są za dyskryminujące...

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.