Tajemnicza, elitarna organizacja ministerstwa. Dostęp do ucha rządu kosztuje „horrendalne pieniądze”

Projekt powołania Business Poland House powstał w ministerstwie przedsiębiorczości Jadwigi Emilewicz.
Projekt powołania Business Poland House powstał w ministerstwie przedsiębiorczości Jadwigi Emilewicz. Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta
Business Poland House – lub krócej, Business Poland – tak ma się nazywać organizacja, którą chce stworzyć ministerstwo przedsiębiorczości. Członkostwo w niej ma przecierać przedsiębiorcom drogi na brukselskie salony, za składki wielokrotnie większe niż w istniejących już instytucjach. Eksperci są zaskoczeni i zbulwersowani, ale znajdują też wytłumaczenie dla tego zaskakującego projektu.

Projekt stworzenia Business Poland House opisał „Dziennik Gazeta Prawna” – w oparciu o „resortowe dokumenty”, do których miał dotrzeć oraz najprawdopodobniej oferty członkostwa, jakie mogły już trafić do pierwszych potencjalnych zainteresowanych takim lobbingiem firm w UE.

Inicjatywa powstaje z potrzeby zwiększenia aktywności polskich przedsiębiorców w procesach legislacyjnych prowadzonych w Brukseli – tak resort odpowiedział na szereg pytań „DGP”. Opublikowane na stronach resortu stanowisko w sprawie publikacji gazety nie dodaje zbyt wiele do tego powściągliwego obrazka.

BPH Powstaje ze względu na relatywnie skromną - zwłaszcza w porównaniu do zachodnich - reprezentację polskiego biznesu w Brukseli. Organizacja jest "otwarta na wszystkich", od start-upów po korporacje, i ma "reprezentować ich interesy".

Składka: 86 do 180 tys. zł miesięcznie
W oparciu o „dokumenty rządowe”, o których wspomina gazeta, można powiedzieć, że projekt został skonsultowany z kancelarią szefa rządu – zatem cieszy się przynajmniej akceptacją premiera Morawieckiego.

Członkostwo w organizacji może być oferowane jedynie dużym i bogatym firmom – nie tylko dlatego, że to one mają interesy za granicą, o które należy walczyć, ale też ze względu na „zaporowe” składki. Jak twierdzi „DGP” firmy o przychodzie ponad miliona złotych miałyby płacić składki sięgające od 86 do 180 tys. złotych miesięcznie (!).


Resort protestuje. - Zaprezentowane w artykułach red. Słowika wyliczenie składki miało charakter symulacji, tak jak wyliczenie kosztów prowadzenia BPH. Podana w artykułach wysokość składek nie oddaje rzeczywistych założeń. Obliczenia podane w artykule są błędne - czytamy w stanowisku ministerstwa.
„To kilka razy więcej niż u nas”, „może chodzi o składkę roczną, a nie miesięczną” – słyszymy w organizacjach przedsiębiorców, z którymi się kontaktowaliśmy. – Przy takiej wysokości składki, chyba chodzi o firmy, których przychody dobijają miliarda? – odpowiada pytaniem na nasze pytania Stanisław Gomułka z Business Centre Club.

Co w zamian? „Prezentacja swojego stanowiska i udział w unijnym procesie legislacyjnym”. Do dyspozycji członków będą zawodowi lobbyści, można będzie brać udział w debatach z decydentami, pozwalające „budować sieć relacji”, co umożliwi „stała współpraca z ministerstwami”.

Patronat rządu
Dotychczas swoje stałe biura w Brukseli miały dwie polskie organizacje reprezentujące przedsiębiorców: Konfederacja Lewiatan oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Sporadycznie inne organizacje pojawiały się w Brukseli w konkretnych, pojedynczych inicjatywach. – Nie przypuszczam, że BPH było dla nas konkurencją – podkreśla Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP.

Nasi rozmówcy podkreślają jedno: polski biznes był w Brukseli reprezentowany i dotychczas cieszył się w tej dziedzinie wsparciem władz w Warszawie, bez względu na to, jaka partia rządziła. – Rząd popierał nasze starania co do zasady. Nie wiem, co taka organizacja miałaby zmienić – kwituje Kaźmierczak.
Według niego, „patronat” rządu niewiele tu zmienia. – Jeśli Bruksela chciałaby w jakiejś sprawie znać stanowisko rządu, może z nim rozmawiać bezpośrednio, bez pośredników – dodaje.

Ba, „DGP” odwołuje się do innego potencjalnego czynnika. – Uzasadniona wydaje się obawa, że skoro rząd oferuje możliwość konsultacji projektów członkom BPH, podmioty, które nie zdecydują się zrzeszyć w tej organizacji, będą traktowane gorzej – cytuje gazeta dyrektora centrum monitoringu legislacji w Pracodawcach RP, Arkadiusza Pączkę.

Organizacja państwowych koncernów
Tak czy inaczej, nasi rozmówcy potwierdzają, że nikt z ministerstwa nie zgłosił się do organizacji przedsiębiorców z pytaniem o opinię czy przynajmniej informacją o projekcie. Zapewne podobnie będzie z „łowieniem” członków. – Jeżeli mówimy o dużych firmach, to nie wiem, kto by chciał uczestniczyć. Tacy gracze z reguły potrafią trafić do międzynarodowych gremiów własnymi kanałami – zastanawia się Stanisław Gomułka.

Małe i średnie z kolei odstręczy „horrendalna”, zdaniem Kaźmierczaka, składka. Tym bardziej, że jeśli chodzi o promowanie interesów rodzimego biznesu, Polska Agencja Inwestycji i Handlu wydaje się radzić sobie całkiem nieźle. Z kolei Gomułka przypomina też o zadaniach specjalnych komórek ulokowanych przy polskich ambasadach.
Pozostaje jeszcze jedna potencjalna grupa. – To koncerny państwowe – kwituje dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Wydziału Nauk Ekonomicznych UW. Według niej to polskie firmy z udziałem Skarbu Państwa mogłyby trafić do Business Poland House, co tłumaczyłoby wysokość zaplanowanych składek.

Ponadto koncerny te wyszły wcześniej z istniejących już organizacji biznesowych, w tym Konfederacji Lewiatan – jedynej wśród polskich organizacji, która należała do BusinessEurope – zdaniem wielu komentatorów brukselskiego życia politycznego – najpotężniejszej organizacji biznesowej w Brukseli. Innymi słowy, polskie firmy państwowe odcięły się od wpływu na BusinessEurope i teraz szukają drogi powrotu na europejskie salony.

Tak czy inaczej, to może być krok w złą stronę. – Nie należy się zrzeszać pod polską flagą. W UE trzeba występować pod unijną – uważa Kaźmierczak. – Nawet jak się załatwia interesy krajowe, to trzeba przekonywać, że to sprawy ważne dla całej wspólnoty. Nie sprawdza się model narodowościowy, którego polski rząd jest orędownikiem – kwituje.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Geoblokowaniem nazywane są praktyki polegające na blokowaniu dostępu do stron internetowych lub przekierowywania na strony przewidziane dla danego rynku ze względu na przynależność państwową odwiedzającego. Takie praktyki uznawane są za dyskryminujące...

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.