"Solidarność" chce pozamykać w niedziele sklepy franczyzowe. "Związkowcy obrośli w piórka"

Politolodzy i analitycy zgodnie uznają NSZZ "Solidarność" za bliskiego sojusznika i zaplecze rządu PiS.
Politolodzy i analitycy zgodnie uznają NSZZ "Solidarność" za bliskiego sojusznika i zaplecze rządu PiS. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Związkowcy nie odpuszczają. Choć w projekcie nowelizacji ustawy wprowadzającej zakaz handlu znalazła się poprawka odnosząca się do sklepów używających statusu placówki pocztowej, to reszta postulatów „Solidarności” została pominięta. Związki odpowiedziały zmasowaną salwą: naciskają nie tylko na uwzględnienie swoich poprzednich pomysłów, ale dorzucają też garść nowych.

Ostatnie posiedzenie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny okazało się wyjątkowo burzliwe: w trakcie dyskusji nad projektem nowelizacji związkowcy przedstawili kolejne pomysły zmian w zakazie handlu. Jak się okazuje, kolejny bolesny cios wymierzony jest w sieci franczyzowe – takie jak Żabka czy Carrefour Express.

Nazwa i znak o charakterze zindywidualizowanym
Do tej pory właściciele sklepów korzystających z tej franczyzy, mieli prawo otworzyć sklep, o ile „wyłącznie osobiście, we własnym imieniu i na własny rachunek” staną za ladą. „Solidarność” chce położyć temu kres – domagając się spełnienia dodatkowego warunku: właściciel powinien „korzystać wyłącznie z nazwy i znaku towarowego o charakterze odróżniającym i zindywidualizowanym”.

To ewidentnie przekreśla szanse franczyzobiorców na nieskrępowane handlowanie w niehandlowe niedziele. Związkowcy podkreślają, że to dla dobra przedsiębiorców. – Doświadczenie stosowania ustawy wskazuje, że otwarte w niedziele są liczne placówki handlowe o znacząco ograniczonej samodzielności, należące do sieci franczyzowych, w których przedsiębiorca-franczyzobiorca pozbawiony jest realnej możliwości zaprzestania prowadzenia handlu w niedzielę – twierdzi „S”.


– Tym samym winien zostać objęty ochroną równą ochronie właściwej dla świata pracy – kwitują związkowcy w oświadczeniu dołączonym do pisma adresowanego do posłów. Innymi słowy, sieci mają narzucać franczyzobiorcom pracę w niedzielę.
– Takie były postulaty samych franczyzobiorców niektórych sieci – powiedział Wiadomościom Handlowym Alfred Bujara, szef handlowej „Solidarności”. – Ja się przy tym, powiem szczerze, nie upieram. Niech oni też troszeczkę zawalczą o swoje, bo do tej pory to naszymi rękoma próbują to załatwić. Niech oni też coś w tym temacie zrobią – dodawał związkowiec.

Pod dyktando związkowców
Politycy wydają się być nową ofensywą związków zaskoczeni. Ani w Komisji, ani w resorcie pracy nie ma najwyraźniej chęci, by podchwycić inicjatywę „Solidarności”. – Widzę, że byłby problem, wprowadzalibyśmy znowu jakieś pojęcia – miał opiniować wiceminister Stanisław Szwed.

Podobnie nie ma wielkiego entuzjazmu dla wydłużenia godzin obowiązywania zakazu handlu: związkowcy chcieli, by sklepy zamykano o godz. 22 w soboty i otwierano nie wcześniej niż o 5 rano w poniedziałek. Miało to zapobiec sytuacjom, gdy po sobotnim handlu pracownicy wychodzili z pracy koło północy i musieli się w niej zameldować o godz. 0.15 w nocy z niedzieli na poniedziałek.
Poprawka ta jednak również nie przypadła do gustu politykom. Podkreślmy – na razie. – Wydaje mi się, że to jeszcze nie ten moment – miał komentować Szwed. – Ta nowelizacja nie obejmie tej zmiany – dodawał.

Bo też nic nie jest przesądzone. – Byłem na kilku posiedzeniach komisji sejmowych w sprawie handlu i tam wszystko odbywa się pod dyktando dużych związków zawodowych – przekonuje w rozmowie z INNPoland.pl Zbigniew Kmieć, ekspert Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Nazywa on zakaz handlu „projektem tożsamościowym” NSZZ „Solidarność”.

Zaiste, dla związków zakaz handlu jest dziś przedsięwzięciem sztandarowym: dobitnym dowodem, że związki wciąż mają moc, by forsować postulaty świata pracy i wywalczyć pracownicze przywileje. – Dziś związkowcy obrośli w piórka i muszą mieć uzasadnienie, by piastować te związkowe synekury – kwituje ironicznie nasz rozmówca.

Zakaz niszczy małe sklepy?
A dziś „Solidarności” łatwiej przeforsować swoje postulaty niż kiedykolwiek wcześniej, gdyż związek jest jednym z najbliższych sojuszników kolejnych gabinetów Prawa i Sprawiedliwości. – To zaplecze rządu – podsumowuje Kmieć.

Zaplecze, którego inicjatywy są jednak – jego zdaniem – szkodliwe. – Mam nadzieję, że rząd się z tego wycofa – mówi o zakazie handlu Kmieć. – Rząd dysponuje narzędziami, by zapewnić pracownikom prawo do dwóch wolnych niedziel, ale nie musi tego załatwiać taką właśnie regulacją – precyzuje.
Według Związku Przedsiębiorców i Pracodawców ustawowe wolne niedziele to wiatr w żagle dużych sieci – i w oczy małych sklepikarzy. Duże sieci potrafią sobie odbić jeden dzień handlu mniej poprzez promocje organizowane pod koniec tygodnia, które ściągają tłumy klientów. W efekcie małe sklepy mają jeszcze mniej klientów niż wcześniej: bo w niedziele ruch zamiera, ale i dzień, dwa wcześniej jest niewielki – bo wszyscy tkwią w kolejkach w dużych sklepach, z reguły w galeriach handlowych.

A musimy pamiętać, że samorządy przez ostatnie kilkanaście lat radośnie tworzyły te centra – podkreśla Kmieć. – W efekcie ulice zostały pozbawione szeregu usług, nie tylko handlowych, ale też np. gastronomicznych. Jakiś czas temu np. byłem we Włocławku i przy głównej ulicy nie było się gdzie napić kawy – opowiada. – W Grudziądzu jest cudowny bulwar nad Wisłą i nie ma tam gdzie wydać choćby złotówki – dodaje.

Zakaz handlu sprzyja, według niego, temu swoistemu „pustynnieniu”. O ironio, wygląda jednak na to, że „Solidarność” na dotychczasowe próby obchodzenia rygorów ustawy chce po prostu odpowiedzieć „nauczką” dla spryciarzy. – Zastanawiam się, czy odpowiedzią [na próby obejścia zakazu] nie byłoby, że Żabka, owszem, może się otworzyć, ale świadczyć mogłaby tylko usługi pocztowe – dowodził Janusz Śniadek, poseł PiS i... były szef „S”. I wszystko jasne.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Geoblokowaniem nazywane są praktyki polegające na blokowaniu dostępu do stron internetowych lub przekierowywania na strony przewidziane dla danego rynku ze względu na przynależność państwową odwiedzającego. Takie praktyki uznawane są za dyskryminujące...

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.