W tej kadencji Sejmu nie ma już co liczyć na probiznesowe reformy.
W tej kadencji Sejmu nie ma już co liczyć na probiznesowe reformy. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Bilans ostatnich dwunastu miesięcy jest niezły – bo przeforsowano długo zapowiadaną „konstytucję dla biznesu” i kilka innych ustaw – ale tylko na tle poprzednich lat. Przedsiębiorcy oczekiwaliby od polityków znacznie więcej, choćby prostych ułatwień w prowadzeniu biznesu, z drugiej jednak strony eksperci ich złudzenia rozwiewają. W tej kadencji nie ma już co liczyć na jakieś poważne probiznesowe rozwiązania – powtarzają.

REKLAMA
Teoretycznie są powody do umiarkowanego optymizmu. – Proces deregulacji lekko przyspieszył, ale poprzedni okres był tak koszmarny, że poprawa nie była szczególnie trudna do osiągnięcia – kwituje na łamach dziennika „Rzeczpospolita” Arkadiusz Pączka, kierujący Centrum Monitoringu Legislacji Pracodawców RP.
– W ciągu dwunastu miesięcy od lipca 2017 roku liczba uchwalanych ustaw nieco spadła w porównaniu z okresem 2015-2017, a wśród nich zaczęły się częściej pojawiać takie, które ułatwiają prowadzenie biznesu – dodaje ekspert.
Niestety, ten pozytywny trend to prawdopodobnie zjawisko chwilowe. – Z natury rzeczy okres, w którym teraz jesteśmy, gdy kadencja obecnego parlamentu zaczyna zmierzać ku końcowi, nie obfituje w różnego rodzaju projekty zmian adresowanych do przedsiębiorców – mówi nam Łukasz Kozłowski, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Na bilansie ostatniego roku korzystnie zaważyło przyjęcie ustawy Prawo przedsiębiorców, czyli słynnej konstytucji dla biznesu.
Na bilansie ostatniego roku korzystnie zaważyło przyjęcie ustawy Prawo przedsiębiorców, czyli słynnej konstytucji dla biznesu. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Co było zaplanowane, to już uchwalono, czasem nawet wdrożono. – Gdyby teraz narodził się pomysł jakiejś poważniejszej zmiany, to zanim zostałby rzetelnie przygotowany, skonsultowany, przeszedł ścieżkę legislacyjną, kadencja już by się skończyła – kontynuuje Kozłowski. – Układ kalendarza determinuje los takich inicjatyw. Trudno oczekiwać, by coś się wkrótce pojawiło – dodaje.
Przeciwległe bieguny ustawowe
W opublikowanym właśnie najnowszym „Raporcie deregulacyjnym” Pracodawcy RP wskazują te ustawy pozytywnie i negatywnie oceniane przez szeroko pojęty świat biznesu.
W tej pierwszej grupie pojawiły się przede wszystkim ustawa Prawo przedsiębiorców (czyli tzw. konstytucja dla biznesu) oraz ustawa o wspieraniu nowych inwestycji. Pozytywnie postrzegane są też przepisy ustaw o małej działalności gospodarczej i o uproszczeniach w akcyzie. Pewnym ułatwieniem były też ulga na innowacje i skrócenie okresu przechowywania akt pracowniczych i ich elektronizacji.
Na drugim biegunie są jednak ustawy, które eksperci Pracodawców RP uważają za szkodliwe dla prowadzenia biznesu w Polsce – antyoptymalizacyjna dla firm płacących PIT (z wyjątkowo wysoką negatywną punktacją) oraz znosząca limit składek na ZUS, zakazująca handlu w niedziele, czy o związkach zawodowych.
Z jednej strony nowe przepisy zdają się ułatwiać życie przedsiębiorców, jednak inne przepisy równoważą efekt, utrudniając działalność.
Z jednej strony nowe przepisy zdają się ułatwiać życie przedsiębiorców, jednak inne przepisy równoważą efekt, utrudniając działalność. Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Zablokowane przez Trybunał Konstytucyjny zniesienie limitu 30-krotności składek ZUS to z kolei, według Pączki, „suma grzechów polskiej legislacji”. – Nierzetelnych konsultacji, tajności projektu, nadmiernego pośpiechu, braku koncepcji, nadregulacji – podkreśla ekspert. – Jeśli wróci, będzie bić się o miano najgorszej ustawy dekady z ustawą przerabiającą 12 listopada na dzień wolny – dorzuca.
Niespójna polityka
Poczucie niedosytu – tak należałoby podsumować zatem nastroje przedsiębiorców. – Konstytucja dla biznesu wprowadziła wiele słusznych zasad, ale to akt, który określa generalne reguły, natomiast praktyka organów administracji publicznej może być różna – dowodzi Łukasz Kozłowski.
– Zasadny byłby przegląd regulacji szczegółowych pod kątem zgodności z konstytucją dla biznesu oraz działania idące krok dalej. Przykładem mogą być składki dla przedsiębiorców: od początku przyszłego roku obowiązywać będzie zmiana, pozwalająca tym, którzy uzyskują niski przychód, płacić niższe składki, proporcjonalne do przychodu – mówi nam analityk. – Ale korzysta na tym rozwiązaniu maksymalnie 10 proc. zainteresowanych – dodaje. Ba, według niego miarodajną kategorią powinny być dochody (realny zysk), a nie przychody firm.
Polityce rządzących daleko do spójności: nie wiadomo, czy należałoby uznawać rządzących za probiznesowych, czy wręcz przeciwnie.
Polityce rządzących daleko do spójności: nie wiadomo, czy należałoby uznawać rządzących za probiznesowych, czy wręcz przeciwnie. Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta
Biznes ma też problem z uszczelnieniem systemu VAT. Z jednej strony zrozumiała jest chęć rządu, by system uszczelniać – z drugiej jednak, instytucjonalne i prawne zabiegi o osiągnięcie tego celu uderzają w uczciwych przedsiębiorców, choćby poprzez nakładanie dodatkowych, nowych obowiązków. – Chodzi o model, który wprowadziłby równowagę – kwituje Kozłowski.
Tu bowiem pies jest pogrzebany: legislacja w Polsce powstaje ad hoc. Rząd chce wysłać sygnał przedsiębiorcom – tworzy ustawę, którą łatwo zaprezentować przy pomocy jakiegoś prostego hasła. Ale ponieważ przedsiębiorcy nie stanowią większości elektoratu, więc do innych wyborców adresowane są inne regulacje i hasła, którymi można je opakować, jak „uszczelnianie VAT”, czy „proporcjonalne składki ZUS dla bogatych”.
W efekcie nowe przepisy są plątaniną rozwiązań ułatwiających i utrudniających życie. – Bilans, jak pokazuje „Raport deregulacyjny”, wciąż jest niekorzystny: obciążenie utrudnieniami rośnie – podsumowuje Kozłowski. – Aczkolwiek pozytywnych zmian przybywało w ciągu ostatniego roku szybciej. I tę tendencję warto byłoby utrzymać – wzdycha.