Spadki trwały zaledwie kilka tygodni. OPEC zdecydował o ograniczeniu wydobycia, a skoro ropy na rynku będzie mniej, ceny znów zaczną rosnąć.
Spadki trwały zaledwie kilka tygodni. OPEC zdecydował o ograniczeniu wydobycia, a skoro ropy na rynku będzie mniej, ceny znów zaczną rosnąć. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Spadki cen paliw, choć na polskich stacjach benzynowych nie były aż tak spektakularne, właśnie dobiegają końca. Należące do kartelu OPEC państwa – wraz z Rosją i innymi krajami-eksporterami – zdecydowały o zredukowaniu wydobycia ropy.

REKLAMA
Ograniczenie jest niebagatelne: to 1,2 mln baryłek ropy dziennie mniej. Decyzja zapadła podczas 175. sesji OPEC w Wiedniu, choć decydujący wpływ miało tu stanowisko (nie należącej do kartelu) Rosji. Państwa OPEC nie mogą jednak lekceważyć graczy spoza organizacji: gdyby zdecydowali się na redukcję wydobycia, nie koordynując decyzji z innymi dostawcami surowca, rychło zostaliby przez nich zastąpieni na rynku.
Decyzje OPEC można uznać za porażkę Donalda Trumpa. Prezydent USA próbował bezskutecznie wyperswadować Arabii Saudyjskiej – która zainicjowała redukcję wydobycia – ten pomysł. Okazało się jednak, że dobre relacje, jakie Biały Dom zbudował z saudyjskimi książętami, mają swoje granice.
Trudno się jednak Saudyjczykom dziwić: w ciągu dwóch ostatnich miesięcy cena surowca spadła o dobre 30 proc., a baryłka ropy typu Brent kosztuje mniej niż 60 dol. Dla eksporterów ropy były to fatalne wieści, w większości państw OPEC krajowe budżety oparte są na prognozach znacznie wyższych cen.
Teoretycznie jednak i Amerykanie mogą na wprowadzone właśnie ograniczenia machnąć ręką: w USA systematycznie rośnie wydobycie surowca z łupków, co krok po kroku prowadzi kraj do surowcowej samowystarczalności. Jednak już sytuacja innych krajów rozwiniętych jest znacznie trudniejsza.