Napisał krótką recenzję firmy w Google Maps, ta straszy go sądem. "Każdy ma prawo do oceny"

Za negatywną opinię w internecie klient dealera samochodowego otrzymał maila z grożeniem kodeksem karnym.
Za negatywną opinię w internecie klient dealera samochodowego otrzymał maila z grożeniem kodeksem karnym. 123rf.com
Opinię w internecie - czy to negatywną, czy pozytywną - może napisać każdy. Jednak najwyraźniej nie każdemu może ujść to na sucho. Uważać trzeba szczególnie z krytyką, bo od skrytykowanego przedsiębiorcy można dostać pismo, w którym opiniodawca będzie straszony kodeksem karnym.


Samochód z konkretnym wyposażeniem
Pan Roman, którego sytuację opisuje na portalu wykop.pl jego syn, chciał kupić samochód, a konkretnie Peugeota 208. Wymagania co do auta miał jasno sprecyzowane - nie „golas”, funkcja Mirror Screen (łącząca smartfon z ekranem dotykowym), kolor biała perła.

Gliwicki dealer z Euro-Kas S.A. Autoryzowany Dealer Peugeot, u którego mężczyzna złożył zamówienie wraz z konkretnymi wymaganiami, co do wyposażenia samochodu, dostarczył panu Romanowi wymarzony pojazd. A przynajmniej taki wydawał się na początku.

Po odebraniu auta okazało się, że dostarczony model jest niezgodny z zamówieniem. Kolor niby się zgadzał, ale już upragnionego systemu Mirror Screen w samochodzie nie było. Ba, komputer nie wyświetlał nawet informacji o spalaniu i trasie, co obiecywała dołączona do auta instrukcja. Ostatecznie dotykowy ekran pełnił funkcję ozdoby i pokazywał wyłącznie radio.

Miał być biały, jest biały
Pan Roman skontaktował się z salonem z prośbą o rozwiązanie problemu. Z początku jego sprawą się przejęto i obiecano wyjaśnienie sytuacji. Jednak po kilku dniach oczekiwania mężczyzna otrzymał odpowiedź, że dealer nie da rady nic zrobić. Nieusatysfakcjonowany klient skierował się zatem z reklamacją do centrali Peugeota, która… zawróciła klienta do salonu w Gliwicach.


Tym razem, po ponownym kontakcie z dealerem, pan Roman otrzymał odpowiedź zdecydowanie mniej miłą. Nie dość, że zapomniano o jego sprawie, to jeszcze w odpowiedzi otrzymał informację, że przecież liczył się biały kolor i taki samochód dostarczono.

– Krzywdzącym jest określenie, że wprowadziłem Pana w błąd przy zamówieniu. Daleki jestem o stosowania tego typu procederu. Nigdy nie stwierdziłem w czasie rozmów, że to był mój błąd i nie poczuwam się do obowiązku  naprawy - jak Pan to stwierdził - swojego błędu. Chciałem jedynie pomóc w tej sytuacji lecz na obecną chwilę takiej możliwości nie ma – pisał sprzedawca w mailu.

Opinia w Google
W związku z tym pan Roman zdecydował się wystawić negatywną opinię w internecie na temat sprzedawcy. Wybór padł na wizytówkę w Google Maps.

– Niestety nie miałem tyle szczęścia co inni, żebym mógł pisać list pochwalny. Mam przykre doświadczenia po zakupie samochodu – napisał klient, opisując następnie swoją sytuację.

– Dla mnie jest to przestroga że u dealera kupując nowy samochód trzeba zachować taką samą czujność, jak u handlarzy na giełdzie – dodał z rozgoryczeniem na koniec.

Choć komentarz został utrzymany w kulturalnym tonie, bez wyzwisk i wulgaryzmów oraz rzetelnie opisywał sytuację klienta (całość można przeczytać tu), ku swojemu zdziwieniu pan Roman niedługo po tym otrzymał mail ze strony obruszonego dealera.

– Każdy ma prawo do własnego zdania, lecz upublicznianie go powinno być przemyślane. (…) Nie jestem w stanie pamiętać wszystkich ustaleń z Klientami i dlatego elementem kluczowym jest zamówienie, które szczegółowo precyzuje przedmiot i warunki zakupu. Specyfikacja przekazanego samochodu była zgodna z zamówieniem. Jeżeli twierdzi Pan, że został oszukany, to konkludując ja jestem oszustem – dowodził w wiadomości sprzedawca.

Paragrafy kodeksu karnego
Oprócz wyciągania dziwnych wniosków, które w komentarzu w Google nie padły, zaczął dodatkowo straszyć niezadowolonego klienta artykułem kodeksu karnego i żądać usunięcia negatywnego komentarza.

– Pana wypowiedz nosi znamiona zniesławienia, którego istotą jest zachowanie polegające na pomówieniu pokrzywdzonego o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, rodzaju działalności, stanowiska. Zniesławienie (pomówienie, obmówienie, oszczerstwo)  to przestępstwo opisane w art. 212 kodeksu karnego. Proszę o usunięcie wpisu na wizytówce Google, która szkodzi reputacji naszej firmy i jest ona również zniesławieniem – pisał dealer.

Według adwokat Ewy Gromady takie zachowanie jest wyłącznie wybiegiem sprzedawcy, mającym na celu usunięcie negatywnego komentarza. W rzeczywistości, gdyby sprawa znalazła swój finał w sądzie, pan Roman byłby wygraną stroną.

Czysty PR
– To czysto PR-owe zachowania przedsiębiorcy, który broni się przed niekorzystnymi dla niego komentarzami – twierdzi w rozmowie z INNPoland.pl prawniczka.

– Po to są opinie na różnych portalach, żeby ocenić danego przedsiębiorcę. Gdyby to miała być sprawa cywilna, sprawa jest prosta - to kwestia uzasadnionej krytyki, która nie jest zupełnie oderwana od faktów i każdy ma prawo do oceny. W przypadku sprawy karnej sytuacja jest bardziej problematyczna - człowiek musi iść do sądu i tłumaczyć, że nie jest wielbłądem – konkluduje.

Zapytaliśmy o komentarz tej sytuacji salon Euro-Kas S.A. Autoryzowany Dealer Peugeot w Gliwicach. W przesłanym nam oświadczeniu dają do zrozumienia, że między klientem a dealerem zostało wypracowane porozumienie.

– W odpowiedzi na Państwa prośbę informujemy, że w opisanej przez Państwa sprawie wypracowaliśmy wraz z Klientem rozwiązanie, które umożliwiło nam osiągnięcie porozumienia. Dotychczasowe rozbieżności, które pojawiły się w stanowiskach stron zostały ostatecznie rozwiane. Przepraszamy za niewłaściwą formę nadaną naszej wypowiedzi i sposób reakcji na treść wpisu zamieszczonego na wizytówce Google. Zapewniamy, że nasze Przedsiębiorstwo dokłada niezbędnych starań, by uniknąć w przyszłości podobnych sytuacji i zapewnić naszym Klientom jak najwyższy poziom świadczonych usług – czytamy w komunikacie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Aaron Sorkin – amerykański dramaturg, scenarzysta, reżyser i producent filmowy i telewizyjny – przekonuje, że jeśli nie masz w swojej opowieści takich słów jak „ale”, „jednak”, „z wyjątkiem”, „poza”, „tymczasem”, to nie stworzysz dobrej historii. Jeśli nie masz właśnie takich słów funkcyjnych, to nie masz też dobrej narracji do swojej prezentacji.

Jarosław TrelaJarosław Trela

Całkiem niedawno rozpoczął się nowy rok 2019. Jaki był poprzedni dla mnie i mojej firmy? Odpowiem obiektywnie i szczerze. Dobry. Z dumą mogę powiedzieć, że cały czas rośniemy, notujemy zyski, a pracy nie brakuje. Jest to zasługa kilku składowych. Po pierwsze wzrastającej świadomości co do sektora odnawialnych źródeł energii.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.