Na tegoroczną zabawę noworoczną chcemy wydać średnio 314 złotych.
Na tegoroczną zabawę noworoczną chcemy wydać średnio 314 złotych. Fot. Piotr Molęcki / Agencja Gazeta

Dokładnie 314 złotych – tyle przeciętny Kowalski ma zamiar przeznaczyć na noworoczną zabawę. Zapewne średnią podbijają koszty wstępu na zorganizowane zabawy sylwestrowe, ale z badania na zlecenie BIG InfoMonitor wynika też, że nawet na „domówkach” chcemy się nieźle zabawić – na jedzenie wydamy średnio trzecią część budżetu, a na alkohol 16 proc.

REKLAMA
W badaniu widać też pewne niepokojące trendy, spod znaku „zastaw się, a postaw się”. Niektórzy respondenci badania zapowiadali, że sfinansują swoją zabawę pożyczonymi pieniędzmi (3 proc. jest zdecydowanych na pożyczkę, 6 proc. nie ma pewności, czy nie przyjdzie się zapożyczyć) - wylicza opisujący wyniki badania portal bankier.pl.
Ile kosztuje impreza sylwestrowa?
8 proc. otwarcie potwierdziło, że wyda więcej niż może sobie pozwolić. Co dziewiąty ankietowany miał zaznaczyć, że „nie jest pewien” czy noworoczne balety nie skończą się dla niego „kłopotami finansowymi”.
W sumie trudno się dziwić: 6 proc. z nas planuje wyjazd zagraniczny, zaledwie 2 proc. pójdzie na miejsce imprezy pod chmurką. Jedynie około 25 proc. będzie się bawić na domówkach, własnych lub u znajomych. Zapewne spora część pozostałej grupy pójdzie na zorganizowane imprezy sylwestrowe.
BIG InfoMonitor chciał też sprawdzić na co wydamy pieniądze, o ile potrafimy dokładnie to określić. Okazuje się, że największą część tej kwoty pochłonie prowiant: jedzenie (38 proc.) i alkohole (16 proc.). Fajerwerki to jedynie 6 proc. wydatków, podobnie nikłe kwoty przeznaczymy na przygotowania takie jak noworoczna fryzura prosto z salonu. 20 proc. to tajemnicze „wydatki, które ciężko zakwalifikować” – być może powrót do domu taksówką.
Cóż, z jednej strony świętowanie Nowego Roku to w sporej mierze koniec pasma kosztownych okazji do świętowania. Z drugiej ostateczny dowód, że wraz z końcem roku rośnie Polakom na plecach swoisty „garb długów”: luty i marzec zwykle przynoszą doroczną „górkę” świeżo upieczonych dłużników. Dziś w największych bazach dłużników w Polsce widnieje już niemal 2,8 mln osób.