Mateusz Morawiecki znany jest ze swobodnego żonglowania liczbami i tezami
Mateusz Morawiecki znany jest ze swobodnego żonglowania liczbami i tezami Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta

Premier Morawiecki ruszył w Polskę, by chwalić się dokonaniami swojego rządu. Już pierwszego dnia zderzył się z matematyką, głosząc, że „spada ZUS płacony przez małe firmy”. Przedsiębiorcy złapali się za głowy i pytają, jak podwyżka składek z 1230 na 1320 złotych może być uznana za spadek?

REKLAMA
– Spada bezrobocie, spada ZUS płacony przez małe firmy, spada CIT – powiedział Mateusz Morawiecki w Białobrzegach. To pierwsze miasto, do jakiego udał się z misją prezentowania swoich sukcesów. Ma to być swoiste podsumowanie efektów 300 dni pracy od zaprezentowania tzw. Piątki Morawieckiego.
Jedną z obietnic premiera było wówczas wprowadzenie niższych składek na ZUS. I faktycznie, mamy tzw. mały ZUS. Od stycznia 2019 roku – a więc od kilku ledwie tygodni – przedsiębiorcy, którzy w poprzednim roku kalendarzowym osiągnęli przychód odpowiadający maksymalnie 30-krotności miesięcznej płacy minimalnej mogą płacić niższe składki na ubezpieczenia społeczne.
Komu się przydał mały ZUS?
W praktyce z tego rozwiązania mogą skorzystać Ci, którzy w całym 2018 r. osiągnęli przychody niższe niż 63 tys. zł brutto. Jak na prowadzenie działalności gospodarczej, to kwoty raczej symboliczne, więc z rozwiązania korzysta zaledwie grupa beneficjentów. A wszyscy inni zostali uraczeni podwyżką składek ZUS, które wzrosły o ok. 90 złotych, dzięki czemu przedsiębiorcy płacą już 1317 złotych miesięcznie. Jest to najwyższy wzrost od 6 lat.