Na przekopie Mierzei zarobią nieliczni. Zapłacimy za to my i przyroda – mówi znany ekolog

Adam Wajrak krytykuje plan przekopania Mierzei Wiślanej
Adam Wajrak krytykuje plan przekopania Mierzei Wiślanej Fot. Kamil Sikora / naTemat
Publicysta Gazety Wyborczej, znany ekolog i aktywista podsumował zamieszanie wokół przekopu Mierzei Wiślanej i niezwykłe dążenie za wszelką cenę do jak najszybszej realizacji tej inwestycji. Jego zdaniem zarobi na tym tylko zaprzyjaźniona grupa biznesowa, kraj wiele nie zyska.


Bo trudno – zdaniem Wajraka – uznać za zysk to, że „niewielkie jednostki pod polską banderą (…) od czasu do czasu przepłyną Putinowi pod nosem, nie pytając go o zdanie”.

Nie jest to zresztą zdanie odosobnione, bo ekonomiści wyliczyli, że w całkiem realnym scenariuszu budowa przekopu przez Mierzeję zwróci się za 450 lat. A pod uwagę nie brali kosztów ciągłego udrożniania toru wodnego – co będzie drogą koniecznością, o ile przekop rzeczywiście ma być wykorzystywany.

Wajrak pisze, że na inwestycji pędzącej na ślepo zarobili już leśnicy, bo w prezencie dostali drewno o wartości ponad 1 miliona złotych, na dodatek wycięte w tempie dosłownie ekspresowym, z dnia na dzień. Zarobi firma, która zgłosi się do przetargu i go wygra – bo koszty budowy są prawdopodobnie niedoszacowane, na dodatek koszty inwestycji będą rosnąć z wielu powodów.

Jego zdaniem dobry interes ubiją też firmy pogłębiające tory wodne.

– Zarobią ci, którzy dobiorą się do bursztynu pozyskanego wraz z urobkiem, bo Mierzeja Wiślana ma go spore zasoby. Wreszcie zarobią ci, którzy nie tylko pogłębią kanał do Elbląga, ale będą go pogłębiać za publiczne pieniądze do końca świata. Zyska PiS, bo ludzie lubią partie, które „coś robią”, nawet jeżeli to coś naprawdę jest głupie, bo jednak sprawczość ma swoją magię – pisze publicysta.


Co na minusie?
To samo – bo pieniądze na wykopanie kanału i nieustanne pogłębianie jego i okolicznych torów wodnych będą pochodzić z naszych kieszeni. Na dodatek niebywale ucierpi też przyroda, bo inwestycja zrujnuje nie tylko środowisko w bezpośredniej okolicy, ale będzie miała niszczycielski wpływ na olbrzymie połacie dna i morską toń.

– To model biznesowy funkcjonujący tam, gdzie łatwo szantażować słabą klasę polityczną prostackimi hasełkami, dokładnie tak jak wtedy, gdy niemal wszyscy posłowie poza nielicznymi wyjątkami podnieśli ręce za przekopową specustawą ze strachu, aby nie zostać nazwanym „ruskim agentem” – podsumowuje Wajrak.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Co się dzieje w Hucie Częstochowa? Polski inwestor blisko dzierżawy, ale finału nie ma
0 0Spytali przedsiębiorców z bastionów PiS o obietnice wyborcze partii. "Dramat i totalna porażka"

ATAK W ARABII SAUDYJSKIEJ

0 0"Znaleźli lukę w systemie". Atak na rafinerie obnażył słabe punkty ich zabezpieczeń
0 0"Ktoś dobrze wybrał cel". Uderzenie w saudyjską ropę zaboli cały świat, również nas
NAUKA 0 0Polacy szykują inspirowaną glonami rewolucję w medycynie. Właśnie dostali na to 21 mln zł
0 0Rząd chce wiedzieć, gdzie jeździsz i za ile. Dane z Ubera i Bolta przejmą służby
KARIERA 0 0Rozwój osobisty może zniszczyć człowieka. "Obudził się we mnie wewnętrzny krytyk na sterydach"
0 0W tych światowych miastach żyje się najlepiej. Znalazło się też miejsce dla Warszawy
WYWIAD 0 0O nich będzie głośno. Stworzyli pierwszy inteligentny głośnik rozumiejący komendy po polsku
BIZNES 0 0Nigdzie nie uciekniesz przed wyższym ZUS. Po tym tekście zrezygnujesz z przenosin firmy do Czech
NAUKA 0 0Ludzie już planują przeprowadzkę na "Drugą Ziemię". Ekspert wyjaśnia, czy to możliwe