Połowa polskich towarów na półkach? Biedronka i Lidl zaorały pomysł PiS

Minister rolnictwa, Jan Krzysztof Ardanowski chce, by połowa produktów w dużych sklepach pochodziła z Polski
Minister rolnictwa, Jan Krzysztof Ardanowski chce, by połowa produktów w dużych sklepach pochodziła z Polski Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Przynajmniej połowa asortymentu w dużych sklepach ma pochodzić z Polski a na dodatek nie pozwólmy im sprzedawać tzw. produktów własnych – proponują prominentni politycy PiS. To wyważanie otwartych drzwi, bo Biedronka i Lidl już dziś mają o wiele więcej. Z pewnością nie poprawi kondycji polskich firm.


W ostatnich dniach politycy partii obecnie rządzącej rzucili kilka pomysłów, które ich zdaniem powinny uzdrowić kondycję polskiego handlu i dać odpór zagranicznej konkurencji. Jeden z nich to zagwarantowanie, że w dużych sklepach przynajmniej połowa produktów ma pochodzić z Polski.


Miałoby to pozytywnie wpłynąć na polską gospodarkę i ich zdaniem utrudnić życie wielkim sieciom handlowym.

Zapowiedział to szef resortu rolnictwa, Jan Krzysztof Ardanowski na spotkaniu z rolnikami na początku marca. Jego zdaniem trzeba wprowadzić przepisy, które będą nakazywały zakup co najmniej 50 proc. towaru polskiej produkcji przez sklepy.

– Tak aby stopniowo obniżać ilość zagranicznego towaru na półkach sklepowych – usłyszeli uczestnicy spotkania.

Postanowiliśmy sprawdzić, jak ten pomysł można zrealizować w praktyce – na przykładzie Biedronki i Lidla, czyli największych sieci dyskontowych w naszym kraju.

Minister wyważa otwarte drzwi
Okazało się, że ewentualne wprowadzenie takiej zasady byłoby równie sensowne jak oranie zaoranego już pola. Obecnie na półkach Biedronki i Lidla już dziś znajduje się 70 – 90 proc. produktów polskich.

– Współpraca z polskimi dostawcami jest dla nas priorytetowa i jest podstawą naszego wspólnego sukcesu. Zawsze, gdy istnieje możliwość współpracy z krajowym dostawcą, Lidl Polska stawia na polskie produkty. Sprzedaż artykułów spożywczych od polskich producentów stanowi ponad 70 proc. obrotu firmy Lidl Polska – mówi INNPoland.pl Aleksandra Robaszkiewicz, Communications Manager Lidl Polska.

– W 2018 roku produkty marki własnej stanowiły 41 proc. sprzedaży sieci Biedronka, a 92 proc. produktów, zarówno marki własnej, jak i całościowej sprzedaży, pochodziło od polskich dostawców – informuje nas z kolei biuro prasowe Biedronki.

Okazuje się więc, że obie sieci i tak sprzedają w większości polskie produkty. Zagwarantowanie tego, by w sklepach była przynajmniej połowa polskich towarów, jest zapowiedzią dość mglistą. Wiadomo, że z pewnością nie utrudni życia dużym sieciom, które są uważane za sprawców problemów małych sklepów. Tylko w zeszłym roku z rynku zniknęło 15 tysięcy placówek handlowych. Miał je wesprzeć wprowadzony rok temu zakaz handlu w niedziele. Okazało się, że większość małych sklepów notuje przez to mniejsze obroty, zakaz nie odbił się też negatywnie na dużych sieciach.


Oczywiście są i małe rodzime sklepy, które po wprowadzeniu zakazu radzą sobie lepiej niż wcześniej, ale trendu spadkowego to nie odwróciło.

Co z tanimi produktami?
Drugim pomysłem jest wprowadzenie zakazu sprzedaży marek własnych. Mowa o produktach pochodzących z polskich firm, które są sprzedawane tylko w konkretnych sieciach handlowych pod nazwami narzuconymi przez te sieci. Są one produkowane zarówno przez małe firmy, jak i rynkowych potentatów.

Ukrócenie handlu markami własnymi zapowiedział sam premier Mateusz Morawiecki.

– Chcemy zaproponować ustawę, która w sposób obligatoryjny i realny obniży możliwość sprzedaży przez sieci wielkopowierzchniowe ich własnych produktów, pod ich własną marką – mówił w trakcie Europejskiego Forum Rolniczego w Jasionce.

– Obecna sytuacja szalenie utrudnia osiągnięcie przyzwoitej marży przez polskich producentów – dorzucał premier.

Również ten pomysł okazuje się niezbyt trafny. Z jednej strony sieci handlowe faktycznie wymuszają współpracę na wyłączność lub dostosowanie się do ich wymogów, również cenowych. Z drugiej firmy wiedzą, na co się decydują i producenci marek własnych nie mogą narzekać na brak pracy i pieniędzy.
– Współpracujemy zarówno z liderami rynku jak i z mniejszymi firmami, takimi jak np. Grupa Mlekovita, SM Mlekpol, Tarczyński, POLMLEK, Van Pur, OSM Piątnica, OSM Łowicz, Średzka Spółdzielnia Mleczarska Jana czy Piekarnia Novel. Mamy takie grupy asortymentowe, w których 100 proc. asortymentu dostarczają nam polscy producenci – np. całe świeże mięso pod marką Rzeźnik – mówi Aleksandra Robaszkiewicz.

Na naszej stronie możecie też znaleźć wywiad z Andrzejem Nowackim, producentem tulipanów, który dzięki współpracy właśnie z sieciami handlowymi niesamowicie rozwinął swój biznes i wyparł z polskiego rynku kwiaty z Holandii.

Na dodatek polskie firmy korzystają na eksporcie prowadzonym przez sieci sklepów.

– Wspieramy rodzime podmioty gospodarcze w eksporcie, również te, które produkują owoce i warzywa – dla przykładu w samym 2017 r. poprzez naszą sieć 219 firm z Polski wyeksportowało do ponad 20 europejskich państw towary o łącznej wartość 2,3 mld zł – przypomina Aleksandra Robaszkiewicz.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Unia Europejska zgodnie ustanowiła ramy umożliwiające karanie za dokonanie cyberataków zagrażających poszczególnym państwom.

Anna SzubertAnna Szubert

1 czerwca w Hali Expo w Łodzi odbędzie się siódma edycja pokazu polskich projektantów Marka Wspiera Markę. To wydarzenie wyjatkowe na skalę Polski.

Igor IluninIgor Ilunin

Nasze samochody jeszcze nie jeżdżą samodzielnie. Na pewno też nie latają. Ale postęp technologiczny ostatnich kilku lat jest zadziwiający.