Zajmuje tyle, co 27 boisk piłkarskich. Największa na świecie fabryka Gillette ma łódzki adres

Fabryka Gillette w Łodzi jest największym zakładem tej marki na całym świecie.
Fabryka Gillette w Łodzi jest największym zakładem tej marki na całym świecie. fot. Procter & Gamble
Zastanawialiście się kiedyś, skąd pochodzi polskie słowo „żyletka”? A kojarzycie amerykańską firmę Gillette, która produkuje maszynki do golenia? Zgadza się - podobieństwo nazw nie jest przypadkowe. Założona w 1904 r. przez Kinga C. Gillette’a, wynalazcę maszynki do golenia z wymiennym ostrzem dwustronnym, firma Gillette swoją największą fabrykę ma pod polskim adresem, a konkretnie w Łodzi. Byliśmy w środku i udało nam się nie skaleczyć. A było to nie lada wyzwanie, bo wszystkiego chcieliśmy dotknąć.


Łódzki gigant
Wybudowana w 2005 r. i zajmująca przestrzeń 190 tys. m kw. (co odpowiada 27 boiskom piłkarskim) fabryka Gillette w Łodzi jest największą na świecie fabryką maszynek tej marki oraz drugim co do wielkości zakładem produkcyjnym P&G na świecie. To właśnie stąd maszynki rozprowadzane są po całym świecie.


– Maszynki wyprodukowane w łódzkiej fabryce trafiają do ponad 100 krajów położonych na pięciu kontynentach. Nie byłbym zaskoczony, gdyby podróżujący po świecie Polacy znaleźli maszynki Gillette z Łodzi w każdym miejscu na świecie, które odwiedzą – śmieje się Mike Eriksen, menedżer łódzkiego zakładu.


Choć dokładna ilość produkowanych dziennie maszynek jest tajemnicą przedsiębiorstwa, praca w fabryce nie ustaje. Dzień i noc w zakładzie w systemie trzyzmianowym podzielonym na cztery brygady pracują ludzie. Zaś rąk do pracy nie brakuje - fabryka Gillette zatrudnia łącznie 1180 ludzi - od techników i mechaników po inżynierów i administratorów.

Z powodu nieprzerwanej produkcji i pracujących maszyn, w środku fabryki panuje równomierny acz głośny szum. Dlatego większość pracowników nosi kolorowe zatyczki do uszu, które, wisząc w pojemnikach na ścianach, wyglądają z daleka jak cukierki. Cukierkami jednak nie są - sprawdziłam osobiście.


Niepozorne maszynki
Maszynki produkowane w Łodzi są przeróżnych kształtów, rozmiarów i kolorów. Wykonane z tworzywa sztucznego, posiadają różną ilość ostrzy. Nagim „nożykiem” skaleczyć się można bardzo łatwo - jest on bowiem ostrzejszy niż ostrze skalpela. Jednak ułożony pod odpowiednim kątem nie tnie skóry, a jedynie ścina włosy.

Będąc typowym konsumentem, biorącym do ręki najzwyklejszą maszynkę do golenia, nawet nie zdajemy sobie sprawy, z ilu komponentów się ona składa. Uchwyt i główka dają przecież dwa, prawda? Tymczasem niepozornie wyglądająca żeńska maszynka Venus posiada ich w sobie… aż 20.

Jeśli zastanawiacie się, jakim cudem w tym małym przedmiocie codziennego użytku znalazła się tak duża liczba elementów, jeszcze większe zdziwienie wzbudzi w was fakt, że każdego dnia wykonywanych jest kilkadziesiąt pomiarów elementów składających się na każdą pojedynczą maszynkę. Zaś zakres dokładności tych pomiarów odpowiada 1/3 grubości ludzkiego włosa.

Plastik jest wszędzie
Rączki większości maszynek do golenia mają otwory i wypustki. Nie znalazły się one tam przypadkowo - wytwórcom chodzi o to, by w produkcji zużyć mniejszą ilość materiałów produkcyjnych. W żadnym wypadku nie wpływa to na stabilność konstrukcji przedmiotu, zatem golący zarost konsument nie musi obawiać się, że w trakcie czynności maszynka się połamie.

Przy okazji - im mniej produktu, tym mniej plastiku. Zaś to, że produkcja firmy Gillette w zasadzie opiera się na plastiku, w żadnym razie nie stoi w sprzeczności z dbaniem o środowisko. Obecnie ponad 90 proc. opakowań produkowanych przez markę nadaje się do recyklingu. Plastik, który nie spełnia wyrobów jakości przetwarzany jest na kosze, doniczki czy wieszaki.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Unia Europejska zgodnie ustanowiła ramy umożliwiające karanie za dokonanie cyberataków zagrażających poszczególnym państwom.

Anna SzubertAnna Szubert

1 czerwca w Hali Expo w Łodzi odbędzie się siódma edycja pokazu polskich projektantów Marka Wspiera Markę. To wydarzenie wyjatkowe na skalę Polski.

Igor IluninIgor Ilunin

Nasze samochody jeszcze nie jeżdżą samodzielnie. Na pewno też nie latają. Ale postęp technologiczny ostatnich kilku lat jest zadziwiający.