"Wizerunkowa porażka ministra Tchórzewskiego". Wiemy, co dalej z zamrożeniem cen prądu

Mateusz Morawiecki i Krzysztof Tchórzewski. Minister energii nie należy do ulubieńców szefa rządu. Nie jest też ulubieńcem wyborców, bo obiecywane przez niego zamrożenie cen prądu to fikcja.
Mateusz Morawiecki i Krzysztof Tchórzewski. Minister energii nie należy do ulubieńców szefa rządu. Nie jest też ulubieńcem wyborców, bo obiecywane przez niego zamrożenie cen prądu to fikcja. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Od ubiegłorocznego lata rząd zapowiadał zamrożenie cen energii na poziomie z roku 2018. Jeszcze przed świętami minister energii, Krzysztof Tchórzewski, miał zapowiadać, że sprawa zostanie załatwiona do maja. Wygląda jednak na to, że było to obiecywanie gruszek na wierzbie. Bruksela nie ma zamiaru notyfikować ustawy i rozporządzenia w tej sprawie, przynajmniej do wyborów do PE.


Przypomnijmy, obecne status quo zakłada, że ceny prądu mają zostać zamrożone na poziomie z roku 2018. Ale diabeł tkwi w szczegółach – nie jest pewne, których odbiorców ostatecznie obejmie owo „zamrożenie”, a także – czy w ogóle do niego dojdzie, gdyż Komisja Europejska może zakwestionować proponowane przez rząd Mateusza Morawieckiego rozwiązania jako niedozwoloną pomoc publiczną.


Czy jednak tak się stanie – tego długo się nie dowiemy, gdyż Bruksela zwleka z zajęciem się sprawą. Jak twierdzi „Dziennik Gazeta Prawna”, nie zajmie się problemem przynajmniej do zaplanowanych na końcówkę maja wyborów do Parlamentu Europejskiego. Prawdopodobną przyczyną opóźnienia może być zbyt wolny przepływ informacji między Warszawą a Brukselą.


Porażka wizerunkowa
Resort energii, w odpowiedzi na pytania gazety, utrzymuje, że „utrzymuje stały dialog z Komisją Europejską”, ale z informacji gazety wynika, że dialog ten może zostać przekazany w ręce minister przedsiębiorczości Jadwigi Emilewicz. – To że sprawa cen prądu jeszcze się nie zakończyła, to jedna z większych porażek wizerunkowych ministra energii – cytuje „DGP” jednego z „prominentnych działaczy PiS”.


Zamieszanie z cenami prądu to jedno, ale pozycję ministra osłabiają jego przedłużające się boje o budowę elektrowni węglowej w Ostrołęce. Bo – jak twierdzi Tchórzewski – węgiel spowoduje, że będziemy emitować mniej CO2.

Chaos trwa
Bez względu na to, czy minister zapłaci za te manewry stanowiskiem przy okazji najbliższej rekonstrukcji gabinetu Morawieckiego, czy też uda mu się zachować pozycję – chaos trwa. – Żadna ze stron umów sprzedaży energii nie wie, za ile kupuje i sprzedaje objęty umową towar – twierdzi Jan Sakławski z kancelarii Brysiewicz & Wspólnicy.

– Skoro korekta cen zadziała wstecz, to przy założeniu, że po znowelizowaniu ustawy rozporządzenie wejdzie w życie w połowie roku, aktualizacji będzie podlegać sześć miesięcy wzajemnych rozliczeń pomiędzy kontrahentami – dodaje.

A może być jeszcze gorzej: jak pisaliśmy w INNPoland.pl, w 2020 r. za prąd będziemy płacić o 30-50 proc. więcej, niż dziś. W 2018 roku ceny prądu mieliśmy wyższe, niż Niemcy i Szwedzi. W 2018 r. Polska miała najwyższe ceny hurtowe prądu spośród krajów ościennych. Jak podaje Polska Grupa Energetyczna, średnia cena 1 MWh energii w naszym kraju była wyższa o 25–32 zł w porównaniu ze Szwecją, Czechami czy Niemcami.