Radom „tygrysem średnich miast”? Jest lepiej, ale mieszkańcy wiedzą swoje

Radomianie nie przepadają nawet za symbolicznym pomnikiem Jana Kochanowskiego w mieście. "Jakby siedział na fotelu ginekologicznym" - kpią.
Radomianie nie przepadają nawet za symbolicznym pomnikiem Jana Kochanowskiego w mieście. "Jakby siedział na fotelu ginekologicznym" - kpią. Fot. Marta Dudzińska / Agencja Gazeta
„Miasto twojej szansy” – takim sloganem reklamuje się Radom. Według prezydenta Radosława Witkowskiego, miasto jest czempionem wśród ośrodków średniej wielkości w Polsce. Mieszkańcy, dyplomatycznie rzecz ujmując, opisują zgoła inny obrazek: miasta, w którym niewiele się dzieje, inwestycje są zaniedbane, a kto może – ucieka do Warszawy. – To miasto było martwe, jest i będzie – mówi nam jeden z takich uciekinierów.


Przez niemal trzy dekady od upadku komunizmu Radom uchodził za modelowy przypadek degradacji. Nie ukrywa tego nawet prezydent Witkowski. – Upadł nam prawie cały przemysł, mieliśmy olbrzymie bezrobocie przez wiele lat – wspominał niedawno w rozmowie z Portalem Samorządowym. – A jednak udało się ten ciężki okres przejść i dziś naprawdę możemy powiedzieć, że jesteśmy tygrysem średnich miast, jeśli chodzi o rozwój, i tak zaczynamy być też postrzegani – dodawał radomski włodarz.


Z perspektywy wielu radomian to próba zaczarowania rzeczywistości. „Radom to stan umysłu” – śmiali się w internecie jedni, „najnieszczęśliwsze miasto w Polsce” – komentowali inni, a media chętnie powtarzały te opinie.

Nawet jeżeli przesadzali, to działał mechanizm samospełniającej się przepowiedni: w 2011 r., w badaniu „Diagnoza Społeczna”, zaledwie 1 proc. mieszkańców uznał się za „bardzo zadowolonych z życia”. I choć potem odsetek ten zaczął powoli rosnąć, to tych kilka procent wciąż nie czyni z Radomia miejsca, w którym mieszkańcy czuliby wiatr w żaglach.

Zarabiamy więcej, nie stajemy się bogatsi
– W ciągu 10 lat przeciętna pensja w Radomiu wzrosła o 50 proc. W 2007 r. wynosiła niespełna 2,6 tys. zł brutto, w 2016 – prawie 3,9 tys. zł brutto. Ale w dużych miastach pensje rosły nieco szybciej, we Wrocławiu o 57 proc., Krakowie – o 55 proc. W 2007 r. przeciętne zarobki w Radomiu wynosiły 89 proc. średniej krajowej. I nadal tyle wynoszą. Zarabiamy więcej, nie stajemy się bogatsi – komentował swego czasu na łamach radomskiej „Gazety” socjolog gospodarki i organizacji, Marcin Kłys.

Tak, były czasy, w których poziom bezrobocia przekraczał w mieście 20 proc. Dziś spadł do poziomu 12-13 proc., choć w powszechnie panującym w mieście odczuciu wynika to z prostego faktu: kto mógł, wyjechał z miasta za pracą, w olbrzymiej większości do Warszawy. Pozostali bezrobotni, którzy nierzadko są bezrobotni „chronicznie”.


– Koszty życia są rzeczywiście ciut niższe niż np. w Warszawie, ale wszystko się wyrównuje, bo i zarobki są dość niskie – mówi w rozmowie z INNPoland.pl Darek, który Radom opuścił wiele lat temu.
Niemierzalnym ubocznym skutkiem wysokiego bezrobocia mają być też „stosunki pracy”, panujące w mieście. – Z moich obserwacji częstym zjawiskiem jest wyzysk przez pracodawcę, który jest możliwy z powodu trudności ze znalezieniem alternatywnego zajęcia – tłumaczy. – Z drugiej strony, po samochodach jeżdżących po Radomiu można wywnioskować coś zupełnie innego. Ale to już chyba zupełnie inna historia – wzrusza ramionami, sugerując, że jeśli chodzi tu o bogactwo, to raczej zdobyte w mało legalny sposób.

Obwodnica z ograniczeniem do 40 km/h
– Czasy się zdecydowanie zmieniają i dziś prawdziwe europejskie miasto to już nie miasto szerokich dróg, hal widowiskowo-sportowych, stadionów i innych wielkich obiektów kubaturowych. To przede wszystkim podejmowanie działań dużych i mniejszych na rzecz poprawy jakości życia – kwitował Witkowski.

Przykłady? Radomski Program Drogowy zaowocował w trzy lata utwardzeniem 250 ulic. Miasto dostało dotację na elektryczne autobusy i niedawno zamówiło dziesięć takich pojazdów. Witkowski demonstruje też oficjalny optymizm, gdy chodzi o słynne lotnisko.

– Regionalne lotnisko w Radomiu, o planowanej przepustowości od 3 do 6 milionów pasażerów, to po prostu kolejny biegun wzrostu gospodarczego, nowe i nowoczesne miejsca pracy, szansa na przyspieszenie budowy brakujących elementów infrastruktury – kwitował prezydent.
Perspektywa mieszkańców bywa inna. – Odnowiono główną ulicę, ale to przypomina odmalowanie fasady, podczas gdy podwórko pozostaje bez zmian – mówi nam ironicznie 40-letni Bartek, grafik. – Tu się wydaje pieniądze na okazjonalne dekoracje świąteczne zamiast na obwodnicę nitki Warszawa-Kraków, z którą ruszono dopiero teraz – uzupełnia Darek. – Była w opłakanym stanie od czasów PRL, była jedyną obwodnicą w Polsce z ograniczeniem prędkości do 40 km/h – ucina.

– Radom modernizuje się w szybkim tempie, ale przynajmniej widać, że robią tę obwodnicę. Sąd budowali 5 lat, a takie budynki w Warszawie powstają w rok. Powstała pierwsza hala sportowa na europejskim poziomie, ale znów są jakieś problemy z gruntem. Zrobili stadion lekkoatletyczny w miejscu zabytkowego stadionu z zabytkowym torem kolarskim. Oczywiście, wszystkie te obiekty stoją teraz nieużywane, jak to lotnisko, o którym nie muszę chyba wspominać – wylicza gorzko Darek.
Koło się zamyka
– Z mojej klasy licealnej Radom opuściło jakieś 15-20 procent osób – szacuje po latach Bartek. Część pojechała do Warszawy, ale równie chętnie wybrali zagranicę. – Ludzie raczej znaleźli sobie pracę, nikt nie głoduje. Ale też trudno mówić o jakimś komforcie i radości z życia w Radomiu, choć niewątpliwie lokalni patrioci też tam żyją – dorzuca.

O ironio, nasi rozmówcy do tych patriotów najwyraźniej nie należą. – Miasto zawsze wysługiwało się działaczami społecznymi, licząc na ich dobre serce, a potem się podpisywali pod czyimiś dokonaniami – punktuje Darek. – Ludzie są leniwi, ale zarazem narzekają, że w Radomiu nic się nie dzieje: i koło się zamyka. To nie jest miasto dla ludzi chcących poszerzać horyzonty, kreatywnych. Takim zaraz się rzuca kłody pod nogi – kwituje gorzko.

Marcin Kłys sugeruje scenariusz, który dla Radomia jest jeszcze gorszy: stopniowej degradacji, wynikającej z coraz większej mobilności. W innych miastach radomianie mogą zarobić więcej, a chociaż koszty utrzymania (zwłaszcza wynajem mieszkania) też są wyższe, to już ceny w sklepach sieciowych czy ceny paliwa – podobne. Dotąd powstrzymywały ich koszty wynajmu i możliwość pomieszkiwania z rodzicami lub w lokalach odziedziczonych. Ale te czynniki liczą się coraz mniej.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Unia Europejska zgodnie ustanowiła ramy umożliwiające karanie za dokonanie cyberataków zagrażających poszczególnym państwom.

Anna SzubertAnna Szubert

1 czerwca w Hali Expo w Łodzi odbędzie się siódma edycja pokazu polskich projektantów Marka Wspiera Markę. To wydarzenie wyjatkowe na skalę Polski.

Igor IluninIgor Ilunin

Nasze samochody jeszcze nie jeżdżą samodzielnie. Na pewno też nie latają. Ale postęp technologiczny ostatnich kilku lat jest zadziwiający.