Warszawski ratusz bierze się za antyszczepionkowców. Już nie ominą przepisów

Warszawa chce przeciwdziałać ruchom antyszczepionkowym i zwiększa kontrolę zaświadczeń i książeczek zdrowia.
Warszawa chce przeciwdziałać ruchom antyszczepionkowym i zwiększa kontrolę zaświadczeń i książeczek zdrowia. Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Warszawski ratusz zapowiada działania, mające ukrócić oszustwa rodziców z ruchu antyszczepionkowego, którzy fałszują książeczki zdrowia dzieci, by ich pociechy zostały przyjęte do żłobków i przedszkoli.


Antyszczepionkowcy fałszują dokumenty
Rodzice, którzy nie szczepią swoich dzieci, fałszują książeczki zdrowia, posługują się książeczkami innych dzieci lub załatwiają im fikcyjne zaświadczenia o konieczności odroczenia szczepień - byleby tylko ich latorośle zostały przyjęte do przedszkoli i żłobków, o czym alarmowała „Gazeta Wyborcza”.


Na odpowiedź ze strony ratusza miasta stołecznego nie trzeba było długo czekać. Jak poinformował „GW” wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej, miasto jest zdeterminowane, by niezaszczepione dzieci nie dostały się do warszawskich placówek opiekuńczo-wychowawczych.


To właśnie z powodu antyszczepionkowców przy przyjęciach do przedszkoli i żłobków coraz częściej wprowadza się punktację za szczepienia – dziecko szczepione otrzymuje aż 30 punktów, dzięki czemu w rankingu jest znacznie wyżej od swoich nieszczepionych rówieśników. To jednak skłania rodziców unikających szczepionek do fałszowania dokumentów.


Szkolenie pracowników
Stołeczny ratusz zamierza ukrócić ten proceder i będzie szczegółowo prześwietlać zaświadczenia lekarskie odraczające szczepienie oraz książeczki zdrowia dzieci.

– Pracownicy żłobków zostaną przeszkoleni pod kątem wyłapywania fałszerstw w tych dokumentach, weryfikowania nazwisk lekarzy, pieczątek, numerów szczepionek. O podejrzeniach podrobienia dokumentów będziemy zawiadamiać prokuraturę – mówi Rabiej.

Za podrabianie dokumentów grozi kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.

Czy szczepionki powodują autyzm?

Z niebezpiecznym trendem nieszczepienia dzieci walczą już nie tylko miasta, ale również prywatne koncerny. Jak informowaliśmy w INNPoland.pl, decyzję o wycofaniu ze swojej oferty publikacji na temat szkodliwości szczepionek, pozostających w sprzeczności z aktualną wiedzą medyczną, podjął Amazon.

Wcześniej inny gigant technologiczny – Facebook – ogłosił, że rozprawi się z rozpowszechnianiem dezinformacji na temat szczepionek. Portal zapowiedział, że zmniejszy ranking stron i grup promujących mity medyczne na platformie, podejmując działania przeciwko weryfikowalnym oszustwom szczepionkowym.

Zaś największe jak do tej pory badanie przeprowadzone przez duńskich naukowców na 657,5 tys. dzieci i sprawdzające związek szczepień z autyzmem potwierdziło to, o czym naukowcy mówili od dawna – nie istnieje korelacja między szczepieniem na odrę, świnkę i różyczkę a występowaniem autyzmu.

To niejedyne takie badanie, jest ich całe mnóstwo. Jednym z ważniejszych jest to z 2015 roku, którego wyniki pojawiły się w "The Journal of the American Medical Association". Badanie przeprowadzone na 95 tys. dzieci urodzonych w latach 2001-2012 jednoznacznie dowiodły, że szczepionki nie powodują autyzmu.