
Reklama.
Tym pasażerem był Michael Bradley, który tym właśnie lotem wybierał się z żoną i synkiem na wakacje do Hiszpanii.
Aż trudno uwierzyć, ale Michael wyznał obsłudze, że na co dzień pracuje jako pilot w tej właśnie linii. Kiedy okazało się, że lot będzie opóźniony o co najmniej dwie godziny, Bradley zadzwonił do swoich szefów z informacją, że ma ze sobą wszystkie potrzebne dokumenty - i, jeśli tylko mu pozwolą, chętnie dołączy do załogi. Na reakcję pracodawcy, jak powiedział reszcie pasażerów, czekał zaledwie kilkadziesiąt sekund.
Jak można przekonać się na wrzuconym do sieci nagraniu, pilot został nagrodzony przez współpasażerów gromkimi brawami.
Wszystko zgodnie z przepisami
Jak zapewnił gazetę "The Independent" sam przewoźnik, wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. Gazeta zauważa przy tym, że opóźnienie było wynikiem strajku francuskich kontrolerów ruchu lotniczego.
Jak zapewnił gazetę "The Independent" sam przewoźnik, wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. Gazeta zauważa przy tym, że opóźnienie było wynikiem strajku francuskich kontrolerów ruchu lotniczego.