
UOKiK wlepił najwyższą karę w historii tego urzędu - 172 mln zł spółce Engie Energy. Regulator stracił cierpliwość, bo od miesięcy francuska firma go ignorowała. To kara za opieszałość w znacznie większej sprawie.
REKLAMA
O karze poinformował na konferencji prasowej prezes UOKiK-u Marek Niechciał. Kara 172 mln zł została nałożona na firmę Engie Energy, choć to nie ona jest ostatecznym celem postępowania regulatora, a Gazprom. Engie Energy to jeden z graczy skupionych wokół budowy NordStream 2, spółka córka francuskiej firmy, zarejestrowana w Szwajcarii.
Największa kara w historii UOKiK
Engie Energy ma zapłacić za "uporczywe i bezpodstawne odmawianie przekazania żądanych dokumentów". - Brak woli współpracy [...] można uznać za brak szacunku dla naszego państwa - dodał Marek Niechciał.
Engie Energy ma zapłacić za "uporczywe i bezpodstawne odmawianie przekazania żądanych dokumentów". - Brak woli współpracy [...] można uznać za brak szacunku dla naszego państwa - dodał Marek Niechciał.
Szwajcarska spółka - swoim zwyczajem - nie zajęła jeszcze stanowiska w tej sprawie.
Tymczasem to zaledwie czubek góry lodowej. Sprawa sięga jeszcze 2016 r., gdy UOKiK zaczął przyglądać się firmom zaangażowanym w budowę NordStream2, czyli Gazpromowi, OMV, Royal Dutch Shell, Engie Energy, Wintershall i Uniper. I wówczas UOKiK to zakwestionował - Gazprom już wtedy miał pozycję dominującą, zdaniem regulatora doszłoby do nierównej konkurencji. Spółki wniosek o koncentrację wycofały, zakładając najwyraźniej, że lepsze to niż otrzymanie otwartej, oficjalnej odmowy.
W 2017 r. regulator wyczuł ten wybieg i wrócił do sprawy, stawiając zarzuty Gazpromowi i kilku firmom związanym z budową. Zwrócił się do wszystkich zainteresowanych o udostępnienie informacji potrzebnych w postępowaniu, co okazało się problematyczne, stąd kara. Prawnie UOKiK - po zakończeniu postępowania - może nakazać inwestorom zbycie części udziałów, zablokować budowę czy nałożyć karę w wysokości 10 proc. rocznego przychodu. W omawianych przypadkach mówimy o kwotach kosmicznych.
Przypomnijmy, że inwestycja Nord Stream 2 to 1200 km gazociągu biegnącego pod Bałtykiem. Zaczyna się w rosyjskiej Ust-Łudze, kończy w niemieckim Greifswaldzie. Budowa Nord Stream 2 została oprotestowana przez kraje Bałtyckie, Ukrainę i Polskę, które nie chcą skazywać się na pstrą łaskę Gazpromu.