
Epidemia koronawirusa nie zwalnia, a kolejne europejskie kraje wprowadzają dla swoich mieszkańców wyjątkowo ostre ograniczenia. Czy Polską gospodarkę czeka drugi lockdown? Na to pytanie odpowiedział wicepremier i minister rozwoju Jarosław Gowin.
Nie cichną spekulacje na temat możliwości wprowadzenia w Polsce po raz kolejny całkowitego lockdownu. Doniesienia te dementował już co prawda wicepremier Jacek Sasin, ale wiele osób nie uspokoiły zapewnienia płynące z ust tego polityka. Teraz głos w tej sprawie zabrał Jarosław Gowin.
Czytaj także: Grosze za czynsz. Prezydent Koszalina pokazał, jak naprawdę pomóc zrujnowanej gastronomii
Gowin pytany był w rozmowie z serwisem money.pl o to, czy mieszkańców Polski czekają podobne ograniczenia jak we Francji czy w Niemczech. W odpowiedzi wicepremier jasno zadeklarował, że Polska gospodarka nie będzie po raz kolejny zamknięta.
Jarosław Gowin
Jak dodał Gowin, liczy "na szybkie decyzje rządu i zakomunikowanie naszych postanowień społeczeństwu. Uspokoiłoby to przedsiębiorców, ale i także pracowników, którzy obawiają się zwolnień".
Równocześnie Gowin nie wykluczył wprowadzenia godziny policyjnej.
– To rozwiązanie, z którym mamy złe skojarzenia. Ale skoro w coraz liczniejszych krajach Europy obowiązują surowe zasady, że z domu można wychodzić tylko do pracy, na zakupy, krótki spacer rekreacyjny czy w innych niezbędnych życiowo celach, to i u nas trzeba się liczyć z takimi regulacjami – stwierdził.
Obostrzenia w Polsce
Jak pisaliśmy w INNPoland, dotychczas wprowadzone restrykcje dostały miano "pełzającego lockdownu". Ograniczenia dotyczą m.in. gastronomii, klubów fitness i siłowni, branży targowej. Przedsiębiorcy nie potrafią pogodzić się z zawieszeniem ich działalności.
Na ulice wyszli restauratorzy, właściciele klubów fitness czy osoby związane z branżą targową. Dla poszkodowanych rząd przygotował tarczę branżową. To zwolnienia z ZUS za listopad i postojowe za ten miesiąc. Dodatkowo przedsiębiorcy mogą liczyć na 5 tys. zł jednorazowej dopłaty.
