
Sposobów na aktywne spędzenie czasu przy piwie ze znajomymi jest mnóstwo - od kręgli, po bilard czy nawet – dla wyjątkowo odważnych – karaoke. Moim zadaniem jest jednak sprawdzać rzeczy nietypowe – a do niecodziennych rozrywek zdecydowanie zalicza się rzucanie siekierami do celu. Ot tak, dla zabawy i zrelaksowania po ciężkim dniu pracy.
REKLAMA
Rzucanie siekierami - co i jak?
Siekierami poszliśmy porzucać do AxeNation w Warszawie przy ul. Postępu 3. Piszę "poszliśmy", bo wypróbowania atrakcji nie odmówił nawet nasz operator kamery! W końcu nie codziennie zdarza się okazja do porzucania siekierami.Pomysł na nietypową rozrywkę przywędrował do naszego kraju z Kanady. Dziś takich klubów jest już w Polsce kilka, jednak współzałożyciel AxeNation, Tomek Pietraszko, z dumą wspomina, że kilka lat temu ich lokal w krakowskiej filii był pierwszym w Europie.
Dość wysokie ceny usługi zachęcają do wypadów w większych grupach znajomych. Wynajęcie pojedynczego toru na 1,5 godziny to koszt 250 złotych. Na takim torze może bawić się w jednym czasie od 1 do 5 osób.
Jak zatem rzucać? Najlepiej - celnie. Co prawda, mi, jak możecie obejrzeć w wideo, nie zawsze to wychodziło... Ale ćwiczenie czyni mistrza, a ja, po doleczeniu zakwasów w ramionach, z pewnością do rzucania siekierami wrócę nieraz!
Nie obyło się jednak bez lekkiego stresu. Chyba każdy kojarzy viralowe wideo z pewną blondynką, która o mały włos nie oberwała odbitą od ziemi siekierą – jeśli nie, to zachęcam do nadrobienia braków:
Gdy spytałam o ten epicki fail Tomka, odpowiedział, że aby uniknąć takich ryzykownych sytuacji, siekiery w AxeNation mają nie gumowe, lecz drewniane trzonki, by skutecznie zamortyzować efekt odbicia. Z kolei tarcze, do których celujemy siekierą, są regularnie nawilżane, by narzędzia łatwiej się w nie wbijały.
Po uzyskaniu sporej dawki wiedzy na temat rzucania siekierami, urządziliśmy sobie z Tomkiem małe zawody. Z pełnym zachowaniem wszystkich zasad BHP. Bo rozrywka ma rozerwać, ale... nie dosłownie.
Zawody, oczywiście, wygrałam ja. Choć był to mój pierwszy raz, to zmiażdżyłam Tomka totalnie, aż się chłopak nie mógł pozbierać i poszedł płakać do kąta. Nie wierzycie? To koniecznie obejrzyjcie poniższe wideo!
