
Nikt nie uczy nas pisania e-maili o nieobecności w biurze, a mogą one przecież wpłynąć na opinię o nas. Prezentujemy kilka zasad, którymi powinniśmy się kierować, jeśli chcemy dobrze skonstruować nasz autoresponder.
REKLAMA
Zabawne autorespondery – tak czy nie?
O tym, że nie jest to najlepszy pomysł, przekonał się Marek, menedżer wyższego szczebla w jednej z warszawskich firm, który chce pozostać anonimowy. Kiedy jedyny raz w życiu pozwolił sobie na stworzenie napisanej lekkim tonem informacji o tym, że przez najbliższy tydzień nikt nie zdoła się z nim skontaktować, spotkał się z pretensjami.– Ktoś poczuł się na tyle dotknięty, że odpowiedział mi na autoresponder! – opowiada menedżer. – Dowiedziałem się wtedy, że na moim stanowisku już nie wypada pisać śmieszkowatych wiadomości. Było to o tyle dziwne, że pracujemy w branży kreatywnej, gdzie niekonwencjonalne pomysły są na porządku dziennym. Ten nieszczęsny autoresponder okazał się problemem – wzdycha nasz rozmówca.
Kiedy opowiadam o tym pracującej w tej samej branży Anecie, historia spotyka się ze zdumieniem. – U nas coś takiego jest standardem, ludzie wręcz prześcigają się w wymyślaniu coraz to śmieszniejszych wiadomości – mówi.
Większość osób, z którymi rozmawiam, podchodzi jednak do kwestii pisania automatycznych maili o nieobecności w biurze konserwatywnie. Zawierają w nich najważniejsze informacje, jak data zakończenia urlopu czy dane kontaktowe do zastępcy. Nie przejmują się zbytnio zwrotami grzecznościowymi czy upiększeniami. Ma być prosto i informacyjnie – nikt nie widzi większego problemu w tym, żeby ton autorespondera był wręcz oschły.
Czytaj także: – Nigdy nie spotkałem się z firmowym szablonem, nikt też mnie tego nie uczył. Wolę więc robić to w sposób bezpieczny, nie wychylać się – przyznaje Kamil, pracownik korporacji.
Wiktoria, prezeska średniej wielkości przedsiębiorstwa: – Zostawiam dwa rodzaje maili. Jeden idzie do moich pracowników: piszę im, że jestem na urlopie, ale w razie czegoś pilnego – piszcie na komunikatorach, dzwońcie bezpośrednio. Natomiast do maili zewnętrznych trafia oficjalna informacja o tym, od kiedy do kiedy mnie nie będzie, do kogo pisać w sprawach pilnych. Nie jest to też wielkim problemem, ponieważ rzadko przebywam na urlopie – mówi Wiktoria.
datę twojego powrotu do biura – jeśli tylko ty jesteś w stanie zająć się rzeczą, w sprawie której ktoś do ciebie pisze, nadawca z całą pewnością doceni informację o tym, kiedy może się przypomnieć;
kontakt do twojego zastępcy – ważne, aby w autoresponderze znalazła się informacja o tym, z kim można skontaktować się w sprawach zawodowych w czasie twojej nieobecności. Ale uwaga: niech będzie to jedna, maksymalnie dwie osoby, ponieważ w innym przypadku wprowadzisz niepotrzebne zamieszanie.
