ogłoszenie na sprzedaż wisi na płocie kamiennicy obok którego przejeżdża kobieta na rowerze ubrana  na czarno
Choć rynek mieszkaniowy w Polsce jest rozgrzany i lokale sprzedają się nawet mimo rosnących cen, to są i takie niwerychomości, które sprzedać ciężko (fot. Piotr Kamionka/REPORTER)

Na brak chętnych na zakup danej nieruchomości ma wpływ kilka czynników. Odstraszają zawyżone ceny, stan techniczny, brak windy czy uciążliwi sąsiedzi. Stare budownictwo także nie zachęca. – Klientów przeraża widmo potencjalnych kosztów – uczula ekspert.

REKLAMA

Nieruchomość (nie) na sprzedaż

Ogłoszenie o sprzedaży mieszkania zazwyczaj "wisi" w witrynie do 4 miesięcy. Obok tych, które schodzą na pniu są też takie, na których sprzedanie trzeba często czekać latami. Według Business Insider wpływ na to mają różne czynniki, od ceny i stanu technicznego po obawy przed tym, co w mieszkaniu wydarzyło się wcześniej.
Metrohouse podaje, że 27 proc. mieszkań czekało na swojego nabywcę krócej niż miesiąc. Jednak w przypadku 2 proc. mieszkań czas sprzedaży przekraczał rok. Jak podkreśla Marcin Jańczuk z Metrohouse, właściciele często zbyt emocjonalnie podchodzą do swoich mieszkań i przeceniają znajdujące się w nich wyposażenie.
Kolejny istotny czynnik to stan mieszkania, ale także budynku, w którym się ono znajduje. Popękane ściany nie będą działaby na jego korzyść, podobnie jak zniszczona elewacja czy zdewastowana klatka schodowa.
– Brak windy to realna przeszkoda, tak samo jak nietypowy układ mieszkania. Klientów przeraża widmo potencjalnych kosztów. Widok elewacji z okien kuchni jest równie odpychający. Klienci zwracają też uwagę na infrastrukturę i sąsiedztwo danej nieruchomości. Może to być park, a kiedy indziej są to opuszczone baraki czy garaże –wylicza pani Małgosia z biura nieruchomości pod Warszawą.

Ceny działek w górach i nad morzem wzrosły o blisko 50 proc.

Problemu na rynku nieruchomości nie mają z kolei właściciele działek na południu i północy Polski. Popularne wśród turystów miejscowości przeżywają nie tylko najazd urlopowiczów, ale też atak łasych na działki kupców. W jednej miejscowości ceny wzrosły o blisko 50 proc.
Wysokie ceny usług w nadmorskich miejscowościach nie będą już szokować, jeśli porównamy je z cenami tamtejszych gruntów. Nietanio jest też w górach. 403 zł za metr kwadratowy w Karpaczu, 449 zł w Kościelisku, 433 zł we Władysławowie, 536 zł w Gdyni, czy 583 zł w Szczyrku – tak na koniec lipca br. prezentowały się ofertowe ceny gruntu (według bazy danych serwisu z nieruchomościami).
Cena działek w atrakcyjnych gminach nad morzem i w górach miała wzrosnąć średnio o 14 proc. w ciągu kwartału (marzec – czerwiec). W Ustce wzrosła aż o 49 proc.