
Dyskusja między Unią a producentami elektroniki na temat ładowarek trwa już od ponad dekady. Tym razem temat powrócił ze sporym rozszerzeniem – USB-C ma być standardem ładowania już nie tylko w smartfonach, ale również w przypadku wielu innych sprzętów elektronicznych. Przeciwnikiem tego rozwiązania jest Apple, które twierdzi, że przyniesie efekt odwrotny od zakładanego.
Jeden standard ładowania
Unia walkę o jednolity standard ładowania prowadzi już od ponad 10 lat. W działaniu chodzi przede wszystkim o zmniejszenia ilości elektrośmieci – raz kupiona ładowarka miałaby wystarczać na długi czas. Nawet przy częstszych wymianach sprzętu na nowe generacje. Mimo to, cały czas na rynku funkcjonuje kilka różnych rodzajów ładowarek m.in. micro USB, USB-C i Lightining.
W zeszłym roku Komisja Europejska zaproponowała, aby jedynym stosowanym portem w ładowarkach dla popularnych urządzeń elektronicznych było USB-C. Wtedy chodziło m.in, o smartfony, tablety, kamery, słuchawki, przenośne głośniki oraz podręczne konsole do gier.
15 lutego minął termin na składanie poprawek do raportu na temat wprowadzenia jednolitych ładowarek w UE. Polska europosłanka Róża Thun przedstawiła propozycje, które mają na celu rozszerzenie propozycji komisji – informuje Telepolis.pl
Chodzi m.in. o:
Dodatkowo, w raporcie założono skrócenie czasu na wdrożenie dyrektywy przez państwa członkowskie z 24 do 15 miesięcy. Komisja Europejska do 31 lipca 2026 r. musi również przygotować zapisy dot. standardu ładowania bezprzewodowego.
Wojna z Apple
Największy problem z unijnymi przepisami ma firma Apple. Spora część pozostałych producentów już korzysta ze złącza USB-C. Dla producenta iPhone-ów przestawienie na nowy rodzaj złącza może być jednak dość kłopotliwe. W szczególności dotyczy to prowizji za certyfikowanie ładowarek przeznaczonych dla wyrobów Apple.
Jak informuje Antyweb.pl, Apple ma stać stanowisku, że decyzje Komisji Europejskiej negatywnie wpłyną na innowacje. Ma się to również odbić na rozwoju rynku urządzeń mobilnych i sprzętów elektronicznych. Amerykański gigant podkreśla również, że może to paradoksalnie odbić się na środowisku, bo przestawienie na nowe ładowarki i tak wygeneruje tony niepotrzebnych śmieci.
Media branżowe spekulowały w zeszłym roku, że firma może teraz przestawić swoje produkty w całości na ładowarki bezprzewodowe.
Ile kosztuje ładowanie telefonu?
Jak pisaliśmy w InnPoland, eksperci PGNiG podliczyli roczny koszt zużycia prądu przez telefony oraz inne domowe urządzenia.
Eksperci PGNiG przyjęli, że skoro najnowsze smartfony mają pojemne baterie, to codziennie ładujemy je przez 1 godzinę. Podczas ładowania telefon pobiera ok. 6,8 W. Oznacza to, że roczny koszt ładowania smartfona to ok. 1,68 zł.
Zdecydowanie droższymi w użytkowaniu urządzeniami są natomiast różnego rodzaju komputery. Jak wyliczają eksperci, używany średnio ok. 5 godzin dziennie komputer stacjonarny o mocy 90 W kosztuje nas rocznie 135,05 zł.
