
Obserwuj INNPoland.pl w Wiadomościach Google
Groźba kryzysu z powodu wojny
O tym, jakie działania zamierza podjąć Narodowy Bank Ukrainy w obliczu groźby kryzysu wywołanego możliwą wojną Kyryło Szewczenko, prezes NBU mówił w wywiadzie dla Money.pl. Odniósł się m.in. do reakcji rynków szykujących się na najczarniejszy scenariusz.
Przypomnijmy, widmo wojny i następujące po tym konsekwencje wisi nad całym rynkiem finansowym - kolejne kraje zapowiadają sankcje na Rosję i jej możnowładców. Groźba konfliktu zbrojnego nie rozregulowała jeszcze zachodnich rynków, ale rosyjskie aktywa są coraz słabsze. Do złotego – o kilka groszy – zyskały wczoraj w zasadzie wszystkie najważniejsze waluty świata. Jak to wygląda na Ukrainie?
Kyryło Sewczenko przyznaje, że to, co dzieje się w warstwie informacyjnej wraz ze wzrostem napięć geopolitycznych, wpływa na rynek walutowy. – A to właśnie kurs walutowy był jednym z ważnych kanałów obniżania inflacji przez Narodowy Bank Ukrainy w ubiegłym roku. Ponieważ napięcia, o których wspomniałem, wpływają na kurs walutowy, zaraz wpłyną również na inflację.
Kyryło Sewczenko
prezes Narodowego Banku Ukrainy
Prezes NBU zakłada jednak, że inflacja przestała już rosnąć. – Inflacja na Ukrainie osiągnęła szczyt we wrześniu 2021 r., wspinając się na poziom 11 proc. i od tego czasu spadła do 10 proc. Według obecnej prognozy NBU, inflacja w 2022 będzie dość zmienna ze względu na efekt bazy. Zakładamy jednak, że będzie nadal spadać
Kyryło Sewczenko
Prezes NBU zapewnił jednocześnie, że Ukraina jest silna. – Od 2014 roku NBU uwzględnia w swoich prognozach ryzyko eskalacji militarnej agresji Rosji. Bank centralny ma więc plan działania na różne wydarzenia.
Kyryło Sewczenko
Jak zapewnił szef banku centralnego, NBU będzie korzystać wyłącznie z instrumentów rynkowych. – Z poprzednich zawirowań wiemy, że takie narzędzia są wystarczające do złagodzenia chwilowych wstrząsów – powiedział w portalu.
Ile Polska może stracić na wojnie?
Przed rosyjską agresją drży kilkadziesiąt tysięcy firm z polskim kapitałem obecnych na Ukrainie, które zainwestowały tam blisko 1 mld dol. Eskalacja uderzyłaby m.in. w działające na ukraińskim rynku firmy produkcyjne (np. producent podłóg Barlinek), handlowe (trójmiejskie LPP rozwija tam swoją sieć sklepów odzieżowych, wśród których znajdują się Reserved i House) czy finansowe (należący do PKO BO KredoBank).
Konsekwencje inwazji sięgnęłyby także relacji gospodarczych Polski z Rosją z uwagi na spodziewane zachodnie sankcje i rosyjski odwet. – 75 proc. polskiego importu węgla pochodzi z Rosji, podobnie jak 55 proc. importu gazu. Na kraj ten przypada także 65 proc. polskiego importu ropy, więc tu są najważniejsze ryzyka – wylicza Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekonomistka z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.
Obserwuj INNPoland.pl w Wiadomościach Google