INNPoland_avatar

W Polsce przybywa bogaczy. Oto co robią z pieniędzmi

Krzysztof Sobiepan

09 lipca 2022, 15:51 · 4 minuty czytania
W Polsce jest coraz więcej osób, które nie muszą patrzeć na ceny. Tak, dobrze czytacie – przybywa u nas bogaczy. Na co wydają oni swoje bajeczne pensje? Nieco stereotypowo kupują drogie samochody, zastanawiają się nad samolotami, helikopterami czy luksusowymi apartamentami. Dużo wydają też na ubrania czy alkohol.


W Polsce przybywa bogaczy. Oto co robią z pieniędzmi

Krzysztof Sobiepan
09 lipca 2022, 15:51 • 1 minuta czytania
W Polsce jest coraz więcej osób, które nie muszą patrzeć na ceny. Tak, dobrze czytacie – przybywa u nas bogaczy. Na co wydają oni swoje bajeczne pensje? Nieco stereotypowo kupują drogie samochody, zastanawiają się nad samolotami, helikopterami czy luksusowymi apartamentami. Dużo wydają też na ubrania czy alkohol.
Wbrew powszechnej opinii szampan nie jest ulubionym trunkiem bogatych Fot. Pexels
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google

Bogacze w Polsce – na co wydają pieniądze?

Bankier.pl opisał najnowszy i dwunasty już raport KPMG dotyczący bogactwa i popytu na towary luksusowe.


Osób bogatych przybywa, co może być zaskoczeniem po ciężkich latach pandemii, wybuchu wojny w Ukrainie czy w obliczu galopującej inflacji. A jednak. Za osoby po prostu "bogate" uznaje się tych zarabiających co najmniej 50 tys. zł miesięcznie. W 2020 r. było ich 77 tys., czyli o 11,6 proc. niż rok wcześniej.

Badanie wyróżnia też osoby "bardzo bogate", czyli takie z majątkiem powyżej 1 miliona dolarów. W 2019 r. ich liczba była szacowana na ok. 116 tys. osób. W 2020 kolejna edycja podawała już, że jest ich 150 tys., a do 2025 r. ich liczba ma się powiększyć do około 250-300 tys.

KPMG cytuje tu dane Ministerstwa Finansów i raportu Credit Suisse "Global Wealth Databook 2021". Firma w swoich badaniach skupia się zaś na tym, jak bogaci wydają swoje pieniądze.

Najświeższy raport podsumowuje 2021 rok, w którym rynek dóbr luksusowych urósł aż o 21,9 proc. w porównaniu do 2020 r.

Branża luksusowa powoli odbudowuje przychody do poziomów sprzed pandemii. Jak na razie tylko segment samochodów marek premium i luksusowych przekroczył poziom z 2019 roku. Oprócz branży motoryzacyjnej najlepiej radzi sobie segment alkoholi, który prawdopodobnie już w 2022 roku osiągnie wartość sprzedaży sprzed załamania rynku. W znacznie gorszej sytuacji znajduje się segment luksusowych hoteli i SPA

W ubiegłym roku sprzedano ponad 91,1 tys. samochodów premium, czyli o 19 proc. więcej rok do roku. Najpopularniejszym wyborem było tu BMW. Wśród luksusowych supersamochodów marki także nie powinny zaskakiwać.

Powodzeniem cieszyły się Maserati (73 nowe rejestracje w 2021 r.), Bentley (65 sztuk), Ferrari (45 sztuk) czy Lamborghini (42 sztuki).

Jak nie jechać – to lecieć. W zeszłym roku liczba prywatnych samolotów i helikopterów powiększyła się o 64 jednostki. Łącznie bogaci Polacy mają już flotę powietrzną przekraczającą 1769 sztuk.

Także wśród zamożnych sprawdza się też praktyka kupna nieruchomości w niepewnych czasach. Sprzedaż lokali premium i luksusowych urosła w zeszłym roku o 18 proc. i wyniosła ok. 2,6 mld zł. – wynika z danych Cenatorium. Definicja mieszkania czy domu "luksusowego" jest jednak dość płynna.

Największa pojedyncza transakcja w 2021 r. dotyczyła apartamentu przy ul. Złotej 44 w Warszawie o powierzchni 378 mkw. Kwota sprzedaży to 14,5 mln zł, czyli 38,4 tys. za metr.

Z innych popularnych wydatków wyróżnić można odzież i gadżety. Sprzedaż marek luksusowych powiększyła się o 418 mln zł, czyli o 16,6 proc. Za aż jedną piątą segmentu odpowiadały zaś akcesoria.

Bogaci mają też słabość do drogich alkoholi. Wartość tego rynku wzrosła o 11,4 proc., do poziomu 1,2 mld zł. Aż 74 procent z tego to mocne napoje spirytusowe, a w tym odsetku aż 88 proc. stanowi whisky – napój powszechnie kojarzony z bogactwem i mogący osiągać bajońskie sumy. Wina i szampany stanowiły zaś 26,3 proc rynku.

Janusz Filipiak o "żarciu mięsa"

Jak pisaliśmy w INNPoland.pl, z dużymi pieniędzmi nie zawsze idzie w parze duża ogłada. Janusz Filipiak, właściciel klubu piłkarskiego Cracovia i założyciel firmy informatycznej Comarch, ostatnio poradził osobom biednym, by "nie żarły tyle mięsa". A sam nie… chce zrezygnować z prywatnego odrzutowca.

Jako gość w podcaście Forum IBRiS, Filipiak mówił o swojej działalności na rzecz środowiska i powstrzymywania degradacji. Jak powiedział milioner, nie ma sobie nic do zarzucenia, bo na terenie swojej posiadłości ma farmę fotowoltaiczną, a także pompy ciepła.

Pole do zmian, zdaniem milionera, mają natomiast "biedni". Odniósł się do swojego spostrzeżenia, które zaobserwował w sklepie, w pobliżu domu. - Ludzie wynoszą takie siaty mięsa, że ja nie wiem, co z tym robią - powiedział właściciel Cracovii. Dodał, że edukacja w zakresie tego, by ograniczyć spożycie mięsa przez najmniej zarabiające grupy społeczne, powinna zostać zinstytucjonalizowana:

- Osoby, które mniej zarabiają, konsumują kolosalne ilości mięsa. (...) To zadanie dla instytucji, żeby ludzi uświadamiać i tłumaczyć im np., że nie mają tyle, za przeproszeniem, żreć - powiedział na antenie jeden z najbogatszych Polaków.

- Z czego ja mam rezygnować? No może z prywatnego samolotu - powiedział milioner, ale po chwili "wytłumaczył", że jego prywatna maszyna i tak emituje znacznie mniej spalin, niż "wielkie, stare, pasażerskie Boeingi, które, w przeliczeniu na pasażera, emitują dużo więcej dwutlenku węgla".

- Ja muszę latać, bo robię biznes w 90 krajach. Milionerzy nie mają z czego rezygnować - dodał Janusz Filipiak.

Nie trzeba było długo czekać na lawinę komentarzy internautów, którzy nie zostawili na Filipiaku suchej nitki, nazywając go "oderwanym od rzeczywistości".

Do wypowiedzi odniósł się publicysta Jan Śpiewak, który wyśmiał przesiąkniętą klasowością wypowiedź: - Profesor Filipiak chce, żeby pospólstwo żarło mniej mięsa i przestało latać zagranice. Sam nie chce zrezygnować z rządowych kontraktów i prywatnego samolotu - napisał na Twitterze socjolog.