INNPoland_avatar

Nie kupuj cukru na zapas. Naprawdę go nie zabraknie, niedobory to efekt paniki

Konrad Bagiński

23 lipca 2022, 11:55 · 3 minuty czytania
Nie ma cukru, ludzie, kupujemy cukier! - tak najprościej można podsumować to, co dzieje się w wielu sklepach. To ten sam mechanizm, który kazał nam kupować papier toaletowy i makaron na początku pandemii i stać w kilometrowych kolejkach po paliwo po ataku Rosji na Ukrainę. Nazywa się "panika".


Nie kupuj cukru na zapas. Naprawdę go nie zabraknie, niedobory to efekt paniki

Konrad Bagiński
23 lipca 2022, 11:55 • 1 minuta czytania
Nie ma cukru, ludzie, kupujemy cukier! - tak najprościej można podsumować to, co dzieje się w wielu sklepach. To ten sam mechanizm, który kazał nam kupować papier toaletowy i makaron na początku pandemii i stać w kilometrowych kolejkach po paliwo po ataku Rosji na Ukrainę. Nazywa się "panika".
W sklepach brakuje cukru? Nie panikuj, to chwilowe Karol Porwich/East News
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google

Polacy rzucili się na cukier, a niektóre sieci handlowe wprowadziły limity, aby ostudzić emocje klientów. Ci jednak o cukier dopytują, czatują, stoją w kolejkach i w wielu sklepach od razu wykupują całe dostawy. W Biedronce i Netto na jeden paragon można kupić maksymalnie 10 kg cukru. Z kolei w Aldi próg jest bardziej restrykcyjny - 5 kg na jeden paragon. W ten sposób sieciówki chcą przeciwdziałać hurtowemu wykupywaniu cukru.


Historia znów się powtarza. Na przełomie lutego i marca Polacy kupowali więcej, ponieważ byli zaniepokojeni wybuchem wojny w Ukrainie. Na początku pandemii ze sklepów znikał papier toaletowy i makaron. Teraz do wzmożonych zakupów zachęca nas najwyższa od ćwierć wieku inflacja.

Ale nie tylko. Problem braku cukru świetnie tłumaczy portal WiadomosciHandlowe.pl. Okazuje się, że większość cukru w sieciowych sklepach to dostawy pochodządze z wynegocjowanych wcześniej kontraktów. Wygląda to tak: Biedronka czy Lidl umawiają się z dostawcą lub producentem cukru, że kupią tyle i tyle ton za stałą cenę.

Problem z kontraktami długoterminowymi jest taki, że bywają one niekorzystne dla którejś ze stron. Rok temu cukier staniał i poza kontraktem był po prostu tańszy niż w jego ramach. Sieci handlowe się na tym sparzyły i najprawdopodobniej nie doszacowały popytu w ciągu całego roku. Na dodatek od kilku lat mówiło się, że cukru na rynku jest po prostu za dużo.

"Główne dostawy cukru w Polsce pochodzą od czterech spółek cukrowych. Cukrownie co roku kontraktują sprzedaż tego wyrobu. Nie wyprzedają wszystkiego, a zostawiają sobie tzw. część mobilną, czyli nie objętą kontraktami. Cena, za którą odbiorcy hurtowi kupują cukier poza kontraktacją, czyli na rynku spotowym,  wynika z bieżącej gry popytu i podaży, z mechanizmów globalnych tj.  sytuacja na europejskim i światowym rynku cukru, oraz oczekiwań co do produkcji cukru w kolejnej kampanii cukrowniczej" - piszą WiadomosciHandlowe.pl. Słowem - cukier jest, ale droższy.

Do obecnej sytuacji niedoboru cukru swoje dodaje zwykła panika. To skutek nieuzasadnionej paniki - tak widok pustych półek w sklepach komentują producenci cukru. Producenci w rozmowie z money.pl mówią jasno, że cukru u nas jest nie tylko pod dostatkiem, ale również jest go na tyle dużo, że część przeznaczamy na eksport.

Owszem, jest go mniej niż w latach poprzednich - ale są to ciągle ilości przewyższające popyt w Polsce. Produkcja cukru zależy od wielu czynników. Obecnie koszt uprawy buraków cukrowych wzrósł, pogoda wpłynie na gorsze plony. Swoje dokłada inflacja i związane z nią wyższe koszty transportu, pracy czy prądu. Ale producenci cukru i tak są zadowoleni - bo plotki o braku cukru powodują wzrost popytu. Kiedy rośnie popyt, rośnie też cena produktu. Nie można więc wykluczyć, że teraz cukier będzie szybko drożał, ale kiedy konsumenci zrobią zapasy - stanieje.

Sasin wpadł na cukrową minę

Do niedoborów odniósł się wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin. - Mówimy o brakach w wielkich sieciach handlowych, które są kontrolowane przez zagraniczny kapitał — podkreślił.

Jak wskazał, "duże zagraniczne podmioty chętnie zaopatrują się u zagranicznych producentów" i "mają swoich dostawców". Zwrócił uwagę, że w kontekście cukru "w Polsce są to firmy, które wykupiły polskie cukrownie w latach 90.".

Co więcej, dodał, w czym jego zdaniem tkwi problem. - To dwie, duże niemieckie firmy funkcjonujące na polskim rynku, które kontrolują 60 proc. polskiego rynku — przekonywał.

Internauci szybko zauważyli jednak, że to właśnie Jacek Sasin odpowiedzialny był za jeden z wielkich projektów rządu PiS — przekształcenie Krajowej Spółki Cukrowej w Krajową Grupę Spożywczą.