W Karpaczu dyskutowano m.in. o przyszłości miast
W Karpaczu dyskutowano m.in. o przyszłości miast INNPoland.pl

Jak zaprojektować, zbudować i wdrożyć ideę future proof city – miasta gotowego na wyzwania przyszłości? O tym dyskutowali eksperci i praktycy, m.in. prezydent Rzeszowa, Konrad Fijołek.

REKLAMA
  • Miasta przyszłości muszą jednocześnie uwzględniać potrzeby mieszkańców oraz środowiska - twierdzą eksperci
  • Wdrażanie obywateli w proces projektowania miast jest nieodzowny
  • Transport i energetyka to jedne z najpoważniejszych wyzwań dla miast
  • Jednym z ważniejszych trendów musi być dzielenie się doświadczeniami i korzystanie z dobrych praktyk wypracowanych przez inne miasta
  • Tematem przewodnim dyskusji okazał się miejski transport. Najwyraźniej obecnie miasta mają z tym największy kłopot. Jak jednocześnie uczynić miasto przyjaznym dla mieszkańców i ograniczyć w nich ruch pojazdów, szczególnie samochodów? Okazało się, że sporo doświadczeń w tej materii ma Oslo. Einar Kleppe Holthe, założyciel i prezes firmy doradczej Natural State specjalizującej się w zrównoważonym rozwoju przemawiał w czasie Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

    – Wizja future proof city w Oslo i Norwegii jest realizowana od wielu lat. Jeśli chodzi o strategię, to jej trzon zawsze był związany z tożsamością miasta, jego zrównoważonym rozwojem i przyszłością, uwzględniającą komfort życia mieszkańców – tłumaczył Holte.

    Wyjaśnił, że pierwszy element strategii to zastanowienie się, w jaki sposób budujemy miasto, drugi zaś – nad tym, jak ta infrastruktura jest wykorzystywana. W tym drugim aspekcie ważne są zależności między potrzebami ludzi, naturą i ich zrównoważeniem.

    Przypomniał, że z tej wizji wynikają konkretne wyniki. Oslo niedawno zostało ogłoszone najbardziej zieloną stolicą Europy, jest powszechnie uważane za miasto zrównoważone. Ale – zdaniem eksperta – najważniejsze jest to, jak zrównoważone rozwiązania są implementowane. Podał przykład inicjatywy, by wycofać samochody z centrum miasta, która wymagała dużej politycznej odwagi.

    – Dopiero po czasie uzyskujemy sukces – przyznał. Przy okazji rozprawił się z mitem, jakoby stawianie na auta elektryczne w Norwegii nie zdało egzaminu. W tym kraju wycofano się ostatnio z dotowania zakupu elektryków przez państwo.

    Jak z elektrykami radzi sobie Norwegia?

    Holte wyjaśnił, że samochody elektryczne w Norwegii mają dostęp do pasów przeznaczonych dla komunikacji zbiorowej, zaś państwo dotowało sprzedaż pojazdów elektrycznych przez zwolnienie ich z VAT. Rząd norweski wspierał też budowę stacji ładowania takich samochodów.

    – Teraz państwo się z tego wycofuje, bo osiągnięto efekt. Obecnie 75 proc. nowych aut w Norwegii to elektryki – mówił Holte. Państwo zrobiło swoje, pojazdy elektryczne stały się powszechne, ich obecność jest normą.

    Na rozwój nowoczesnej, elektrycznej komunikacji zwrócił też uwagę Konrad Fijołek, prezydent Rzeszowa.

    – Moja przygoda i przekonanie o tym, ze nie ma powrotu od elektryczności zaczęła się właśnie w Oslo – mówił. Dodał, że podczas wizyty w Norwegii przekonał się, że to będzie przyszłość transportu miejskiego.

    Fijołek podkreślił, że dziś od elektrycznego transportu nie ma odwrotu i w przyszłości wszystkie pojazdy miejskie będą elektryczne. Dodał, że samorząd wspiera budowę sieci ładowania elektryków wraz z partnerami prywatnymi. Zauważył, że musi ona wyprzedzać trend przesiadania się na auta elektryczne.

    Przyznał też, że obecnie Rzeszów ma najbardziej "ugazowiony" transport publiczny w Polsce. Kilkanaście lat temu wydawało się to racjonalne – gaz był tani, a pojazdy nim napędzane nie truły środowiska tak, jak stare autobusy z silnikami diesla. Dziś gaz znacznie podrożał, ale Rzeszów już od lat inwestuje w tabor elektryczny.

    Nie tylko transport jest wyzwaniem

    Marcin Borek z Polskiego Funduszu Rozwoju podkreślił natomiast, że miasta w przyszłości będą się zmagać z wieloma różnymi problemami. Podał przy tym przykład ciekawego rozwiązania z Olsztyna – powstała tam spalarnia śmieci, produkująca jednocześnie ciepło dla miasta. To sytuacja win-win, miasto pozbywa się problemu śmieci i zyskuje energię.

    Niezwykle istotną kwestią według panelistów jest też pogodzenie interesów mieszkańców z wprowadzanymi zmianami. Czy pytać ich o to, czego chcą? A może lepiej wprowadzać zmiany bez pytania ich o zdanie? Na to pytanie odpowiedziała Alina Kaszkur z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Wytłumaczyła, że kwestia nie jest zerojedynkowa.

    Co prawda podczas pytania mieszkańców o propozycje konkretnych rozwiązań z pewnością pojawi się mnóstwo różnych i rozbieżnych interesów, ale dzięki nowoczesnym technologiom - m.in. sztucznej inteligencji - da się z nich wyczytać ogólny kierunek zmian, pożądany przez lokalne społeczności.

    – Nie można pomijać obywateli ze współdecydowania - podkreśliła Alina Kaszkur i dodała, że obywateli trzeba wręcz zachęcać do podejmowania inicjatyw i wyrażania swojego zdania.