
Pogoda kosmiczna zrobiła się niespokojna. Naukowcy NASA policzyli, że czeka nas uderzenie burzy słonecznej w okolicy 1 grudnia. Obłok plazmy o potężnym polu magnetycznym może zakłócić funkcjonowanie części urządzeń.
Burze słoneczne uderzą w Ziemię
Dr. Tamitha Skov z NASA opublikowała kosmiczną prognozę pogody na X (dawnym Twitterze).
"Przewiduje się, że burza uderzy w Ziemię do południa 1 grudnia. Razem z dwiema wcześniejszymi burzami, które już są w drodze, mamy serię uderzeń raz, dwa, trzy. Jeśli pole magnetyczne będzie odpowiednio ustawione, można się spodziewać, że zjawiska zorzy polarnej sięgną głęboko w średnie szerokości geograficzne" – pisze specjalistka.
Zaznacza, że w efekcie przejścia burzy odczujemy problemy z działaniem sieci GPS i działaniem amatorskiego radia. To są warunki w skali G3 kosmicznej pogody, co może oznaczać też zakłócenia w przepływie sieci energetycznych. 30 listopada i 2 grudnia mogą być spod znaku G1, czyli tylko drobnych zakłóceń.
Niezwykła aktywność Słońca
Nasza gwiazda wchodzi w okres nadzwyczajnej aktywności, a w dodatku szybciej, niż przewidywali naukowcy. Do niedawna datowano 2025 rok na czas tego szczytu. Nowe obliczenia od specjalistów z Indii wskazują, że maksimum słoneczne zacznie się już od stycznia 2024 roku.
Słońce jest gwiazdą, która ma swój cykl trwający około 11 lat. W tym czasie dochodzi do odwrócenia polaryzacji pola magnetycznego. Każdy z tych cykli ma swoje maksimum i minimum.
Zobacz także
Kiedy następuje maksimum, zwiększa się jego aktywność, co oznacza więcej plam na Słońcu, rozbłysków słonecznych, a także więcej koronalnych wyrzutów masy. A co za tym idzie – więcej zakłóceń w działaniu linii energetycznych i telekomunikacyjnych.
Za to na pocieszenie będziemy mogli częściej oglądać zjawiskowe zorze polarne.
Kanibale i inne zjawiska pogodowe
W ostatnim miesiącu zorza polarna nierzadko gościła na polskim niebie. Mimo że niezwykłe zjawisko najczęściej widuje się w okolicach kół podbiegunowych, wysoka aktywność słońca sprawiła, że kolorowa łuna pojawia się ostatnio również na naszych szerokościach geograficznych.
Natężenie wyrzutów masy jest prognozowane jako kolejny "efekt kanibala". Sensacyjnie nazwane zjawisko to połączenie kilku wyrzutów masy w większy, czyli dosłownie i w uproszczeniu - jeden obłok plazmy zjada drugi. O kanibalach więcej pisaliśmy na INNPoland.