ręka z różańcem i koperta z pieniędzmi
Ile dać księdzu po kolędzie? Takie teraz są widełki Fot. PawelKacperek / Shutterstock

Grudzień i styczeń to w wielu rodzinach tradycyjnie czas zastanawiania się, ile dać księdzu po kolędzie. Tak, żeby nie było ani za mało, ani za dużo. Polska jest krajem coraz bardziej zlaicyzowanym, więc paradoksalnie takie dylematy są coraz częstsze. Oto kilka praktycznych wskazówek.

REKLAMA

W Polsce do kościołów chodzi coraz mniej ludzi. Widać to wyraźnie w statystykach udostępnianych przez hierarchów. Z Rocznika Statystycznego Kościoła Katolickiego w Polsce "Annuarium Statisticum Ecclesia in Polonia" Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego SAC za 2024 r. wynika, że w liturgiach uczestniczy mniej niż jedna trzecia osób określających się jako członkowie Kościoła.

W Polsce jest też coraz mniej księży. W zaledwie jednej diecezji – warszawskiej – na jedną parafię przypada więcej niż 3 księży. W siedmiu jest od 2,6 do 3 księży na parafię. W 11 diecezjach na jedną parafię przypada mniej niż 1,5 statystycznego księdza. W praktyce wielu z nich jest dosłownie w pojedynkę na placówce.

Właśnie teraz trwa sezon kolędowy. Wiele osób, które nie są specjalnie blisko Kościoła Katolickiego, przyjmie jednak księdza z wizytą. Bo wypada, bo tradycja, bo ciekawość, z grzeczności.

Intencje są różne, ale problem jeden: ile dać księdzu w kopercie?

Większość Polaków daje księdzu od kilkudziesięciu do 200 złotych. Czasem stosuje się różne przeliczniki: wiele osób wkłada księdzu na przykład równowartość dobrego obiadu w restauracji, butelki dobrego alkoholu. Niektórzy płacą określony procent swojego dochodu. Metod jest sporo. Na ogół jednak jest to kwota mieszcząca się we wspomnianym wyżej przedziale.

Mniej więcej rok, dwa lata temu, pewnym standardem było 50-100 złotych. Wiadomo jednak, że inflacja wyhamowała, przeciętne wynagrodzenia wzrosły. Polacy, w tym katolicy, mają po prostu więcej pieniędzy, więc i górne widełki średniej podskoczyły do 200 złotych.

Nie ma konkretnej kwoty, którą daje się księdzu. Każdy wkłada do koperty tyle, ile chce i może. Widać też, że wielu duchownych zmienia swoje podejście do wizyt duszpasterskich i pieniędzy. Szczególnie w miastach księża nie pukają już do drzwi, ale udostępniają na stronie parafii formularz z zaproszeniem. Idą więc tylko tam, gdzie zostaną zaproszeni. Czasem proszą o wywieszenie na drzwiach karteczki z zaproszeniem i nie pukają do drzwi bez oznaczenia.

Zdarza się też, że proszą o przelew, a nie gotówkę. To dla nich o wiele bezpieczniejsze i zapewnia większą przejrzystość finansową parafii. W dzisiejszych czasach standardem staje się jasne informowanie parafian o wpływach, wydatkach i potrzebach wspólnoty.

Te na ogół są spore. Z jednej strony spada liczba księży i parafian, więc teoretycznie mniej więcej podobna liczba wiernych utrzymuje jednego kapłana. Z drugiej strony nie spadają jednak koszty utrzymania kościoła, ogrzewania i tym podobnych wydatków.