
Jeszcze kilka lat temu rząd PiS mówił, że sprawa Turowa to polityczna burza, która szybko przejdzie. Wystarczy ugoda z Czechami i temat zniknie. Kopalnia zostanie, kary przepadną, wszyscy pójdą dalej. Dziś już wiemy, że jest inaczej. Trybunał Sprawiedliwości UE nie zostawił złudzeń. Ponad 68 mln euro przepadło bezpowrotnie.
To nie jest historia o tym, kto miał rację w sporze z Czechami. Ani o tym, czy Turów powinien działać. To historia o tym, jak kończą się konflikty prowadzone na zasadzie "jakoś to będzie". I o tym, że w relacji z Unią Europejską "jakoś" bardzo często oznacza też drogo.
Turów. Jest ugoda, ale nie z Unią
W czwartek 22 stycznia 2026 w Luksemburgu Trybunał potwierdził, że Komisja Europejska miała prawo potrącić Polsce środki z unijnych funduszy. Chodzi o kary naliczone w 2021 i 2022 roku za niewstrzymanie wydobycia węgla w Kopalni Turów, mimo decyzji o zastosowaniu środków tymczasowych.
Ugoda z Czechami zakończyła spór polityczny, ale nie unieważniła kar naliczonych wcześniej. Prawo Unii nie działa wstecz, nawet jeśli konflikt dyplomatyczny został zażegnany.
TSUE i Turów. Polska próbowała grać na czas
Polska nie musi płacić przelewem. Komisja Europejska po prostu potrąciła należność z funduszy, które i tak miały trafić do kraju. Łącznie to ponad 68 mln euro. Rząd próbował to podważyć, argumentując, że ugoda powinna umorzyć należności. Najpierw Sąd Unii Europejskiej, a teraz TSUE uznały te argumenty za bezzasadne. Sędzia może zmienić decyzję tylko na przyszłość. Dla Polski to zła wiadomość, bo prawo nie działa wstecz.
"Obowiązek zapłaty okresowej kary pieniężnej, przekazywanej do budżetu Unii, ma na celu zapewnienie przestrzegania zarządzonych już środków tymczasowych oraz zachowanie pełnej skuteczności ostatecznego orzeczenia, które ma zostać wydane, a tym samym zapewnienie skutecznego stosowania prawa Unii w interesie ogólnym. Skuteczne stosowanie prawa Unii jest nierozerwalnie związane z wartością państwa prawnego, na której opiera się Unia" - czytamy we fragmencie wyroku Trybunału.
Turów fedruje dalej, a finansowy ślad zostaje
Kopalnia działa. Wydobycie węgla trwa. Spór z Czechami przeszedł do historii, a pieniądze przepadły na dobre. W tym przypadku nie chodzi o energetykę i transformację klimatyczną. Chodzi o sposób w jaki Polska prowadziła dyskusję z Unią Europejską.
TSUE przedstawił sprawę jasno. Liczenie na to, że czas i ugoda wymażą konsekwencje wcześniejszych decyzji, to taktyka obarczona wysokim kosztem. W tym przypadku liczonym w dziesiątkach milionów euro.
Zobacz także
