
Na stronie Instytutu Fizyki Państwowej Akademii Nauk pojawiło się ogłoszenie o zatrudnieniu doświadczonego fizyka za najniższą krajową. Tymczasem Biedronka w styczniu znowu podniosła swoim pracownikom pensje. Kasjer będzie zarabiał więcej niż pracownik PAN. Znacznie więcej. To pokazuje, jak bardzo chcemy zatrzymać talenty naukowe w Polsce. Nie płaczmy więc rzewnymi łzami, że będą budować potęgę innych państw, które potrafią ich docenić.
Zarobki w PAN są mniejsze niż w Biedronce
Biedronka, a raczej praca w niej, może ci przynieść więcej chleba, niż gdy jako fizyk zatrudnisz się w Polskiej Akademii Nauk.
I to nie jakiś szeregowy fizyk np. taki u progu kariery, który właśnie skończył licencjat i szykuje się do uczenia dzieci w szóstej klasie, a badacz nanostruktur zaawansowanymi metodami TEM! Brzmi to tak prosto, że więcej niż najniższa krajowa naukowcowi się nie należy, prawda?
Wybaczcie złośliwość, ale nie mam siły z pełną powagą traktować oferty, która brzmi jak żart. A może według PAN fizyk to osoba do pracy fizycznej? Jednak nawet pracownikowi fizycznemu też by zaproponowano więcej. Były czasy, że dość ciężko sama pracowałam przy zbiorach i stawki były tak samo krzepkie, jak ludzie, którzy tam ze mną pracowali.
Oferta pracy dla naukowca za najniższą krajową. Tak Polska ceni i chce zatrzymać talenty
Ale... ale o co chodzi? Za-TEM wyjaśniam: chodzi o ofertę pracy, którą znajdziemy na stronie Instytutu Fizyki Polskiej Akademii Nauk. W dużym uproszczeniu: szukają specjalisty do badań mikroskopowych. Dla laika przebrnąć przez sążnisty tekst i długą listę wymagań i oczekiwań naszpikowaną specjalistycznym słownictwem nie jest sprawą łatwą. Ale nawet taki ktoś jak ja da radę zrozumieć, że od kandydata wymaga się:
Ogłoszenie jest okraszone całym mnóstwem nazw niezwykłych dla zwykłego śmiertelnika takich jak: fizyka ciała stałego czy transmisyjna mikroskopia elektronowa. Nieźle brzmi też: analiza przemian fazowych nanomateriałów w funkcji temperatury w badaniach insitu.
A jakby tego było mało, od kandydata wymaga się całego mrowia kompetencji miękkich takich jak kreatywność, umiejętność w pracy w grupie czy etyczne podejście do pracy naukowej. Na co fizyk czy fizyczka może liczyć w zamian?
4 806 zł brutto, co daje jakieś 3 900 zł na rękę i jest najniższą krajową.
Nauka bez benefitów
To nie żart ani pomyłka, to smutna polska rzeczywistość. Piszę właśnie maila do osoby podanej do kontaktu w tym niezwykle intratnym ogłoszeniu licząc na to, że mi wyjaśni, skąd się biorą tak upadlające stawki dla tak wykształconych ludzi z doświadczeniem.
Od pracownika wymaga się etycznego podejścia do pracy naukowej, ale czy takie podejście do pracownika ma coś wspólnego z etyką?
Może czepiam się szczegółów, ale w ogłoszeniu słowem nie wspomniano nawet o tych małych i przyjemnych benefitach, którymi kusi się potencjalnego pracownika w prawie każdej większej firmie, instytucji czy placówce badawczej – karcie Multisport czy Medicover.
Biedny fizyk nie będzie mógł wieczorem pójść na boks, żeby w bezpieczny sposób uwolnić swoją frustrację finansową. Po pracy będzie mógł sobie co najwyżej popatrzeć w mikroskop, by przypadkiem nie dostrzec, że jako sprzedawca w sklepie zarobiłby więcej.
Jak chcieć się rozwijać i podnosić własne kompetencje? Jak w siebie inwestować? Jak motywować do nauki własne dzieci skoro – i tu wróćmy do już dziś wspominanej Biedronki, o której na początku wspomniałam nie bez przyczyny – w Biedronce zapłacą ci lepiej?
W Biedronce nie potrzebujesz lat nauki i doświadczenia
Praca w dyskoncie bywa bardzo ciężka. Pracujesz wieczorami, wczesnym rankiem, często w weekendy. Latasz po sklepie, jak w ukropie mając przed sobą całą listę zadań, ale naprawdę nikt na wejściu nie pyta cię o studia czy język angielski.
Nikt się nie pyta, ile sił i inwestycji musiałeś poczynić, by być teraz w takim miejscu, w jakim jesteś. Biorą cię tak, jak stoisz, praktycznie z czystą kartą licząc na to, że na miejscu szybko się wszystkiego nauczysz i dasz z siebie wszystko.
Jako kobieta, która wzorem Ireny Kwiatkowskiej żadnej pracy się nie boi, sama taką rekrutację przechodziłam, dwa lata za młodu w markecie spędziłam, więc wiem.
Biedronka kusi propozycjami. Od stycznia znacząco podniosła stawki pracownikom. Gdy spojrzymy na jej stronę internetową, to od listy propozycji socjalnego wsparcia, na które mogą liczyć zatrudnieni, robi się przyjemnie. Narodziny z Biedronką, wsparcie w chorobie, wakacje z Biedronką... to tylko ułamek z nich.
Ile płacą w Biedronce?
Od stycznia 2026 roku kasjer w portugalskiej sieci na start zarobi od 5300 do 5650 zł brutto. Po doliczeniu premii i innych składników pensja może wynieść nawet 5800–6150 zł. Pracownicy ze stażem powyżej trzech lat będą zarabiać 5450–5900 zł podstawy, a łącznie z premiami 5950–6400 zł brutto.
Nie trzeba głębokich analiz, żeby stwierdzić, że to, co proponują panie i panowie z PAN-u ludziom minimum 30-letnim (doktoratu się w rok nie robi) w porównaniu z tym wszystkim wypada żenująco źle. Osiemnastolatek po szkole zawodowej w Biedronce w tym miesiącu może już zarobić o 500 zł więcej niż jego straszy kolega – gruntownie wykształcony fizyk w prestiżowej placówce badawczej.
Biedroneczko, leć do nieba, przynieś mi kawałek chleba!
I mimo że pracy w dyskoncie nigdy nie nazwałabym pracą jak w raju czy też w niebie, zasuwanie tam wydaje mi się bardziej godne niż w Instytucie PAN.
I pamiętajcie! Nie spóźnijcie się w aplikowaniu na ogłoszenie (macie czas do 28 stycznia), bo oferty, które do PAN wpłyną po tym terminie, nie będą rozpatrzone.
W Biedronce poczekają. Bo nawet jak nie zdążysz do jednej, możesz mieć pewność, że za chwilę rekrutacja otworzy się w innej, gdzieś nieopodal.
Tylko prestiż nie ten. Ale ile tak naprawdę wart jest prestiż?
Zobacz także
