prof. Marek Belka na tle banknotów euro
"Po jaką cholerę trzymamy bilion rezerw?". Prof. Belka masakruje mit niezależności złotego Fot. ID1974 / Shutterstock / Ibrahim Boran / Unsplash / Montaż: INNPoland.pl

Mamy bilion złotych w rezerwach i płacimy krocie za obsługę długu. Marek Belka, były szef NBP, ostro o polskiej polityce walutowej. Ekonomista, który jeszcze niedawno radził wstrzemięźliwość, teraz mówi wprost: czas na wprowadzenie euro w Polsce, bo własna waluta to gigantyczne marnotrawstwo.

REKLAMA

Jeszcze kilka lat temu, w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy, Marek Belka tonował nastroje euroentuzjastów, sugerując, że to "nie ten moment". Dziś jego narracja ulega radykalnej zmianie. Belka stawia tezę, która w świecie polskiej polityki wciąż jest niepopularna: nie stać nas na złotego, przyszedł moment, kiedy trzeba wprowadzić euro.

Euro kontra złoty. Rachunek za suwerenność

W rozmowie z Piotrem Salakiem w RMF24 ekonomista rozprawił się z mitem "niezależności", jaką ma dawać narodowa waluta. Według niego ta niezależność jest iluzoryczna, a jej cena – wymierna i bolesna dla budżetu.

Kluczowym argumentem jest obsługa długu. Polska jako kraj poza strefą euro musi oferować inwestorom wyższe odsetki od obligacji, by ci chcieli pożyczać nam pieniądze.

– Przy euro Polska korzystałaby z niższych stóp procentowych. Koszty obsługi długu publicznego byłyby zdecydowanie niższe – argumentował Belka.

Polska trzyma rezerwy walutowe."Po jaką cholerę?"

Największe emocje budzi jednak wątek rezerw walutowych. Narodowy Bank Polski chwali się potężnymi zasobami, które mają stabilizować kurs złotego i chronić go przed atakami spekulacyjnymi. Dla Marka Belki to jednak dowód na nieefektywność obecnego systemu.

– My dzisiaj mamy prawie bilion złotych rezerw walutowych. Po jaką cholerę, za przeproszeniem? – pytał retorycznie były szef banku centralnego.

Jego zdaniem, utrzymywanie tak gigantycznej "poduszki finansowej" to nic innego jak ukryty koszt posiadania własnej waluty. Te środki są zamrożone tylko po to, by bronić złotego, podczas gdy w strefie euro taki bufor nie byłby potrzebny w takiej skali.

Inwestycja w złoto? Racjonalne, ale...

Belka odniósł się również do głośnych zakupów złota przez prezesa Adama Glapińskiego. Choć często krytykowana jako działanie PR-owe, strategia ta w oczach Belki znajduje uzasadnienie, ale tylko w jednym kontekście.

Gromadzenie złota w obecnych warunkach jest racjonalne – przyznał. Sęk w tym, że ta "racjonalność" wynika z konieczności zabezpieczania słabszej, peryferyjnej waluty, jaką jest złoty. Gdybyśmy byli w strefie euro, gorączka złota w NBP nie byłaby koniecznością.

Głos Marka Belki pokazuje, że w przynajmniej części środowiska ekonomicznego kończy się czas "czekania na lepszy moment". Według byłego premiera ten moment jest teraz, bo każdy kolejny rok ze złotówką to miliardy przepalane na obsługę długu i mrożenie rezerw.

Źródło: RMF24