
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Państwowa Straż Pożarna dementują fałszywe doniesienia o rzekomych wadach bezpłatnych czujek dymu i tlenku węgla. Służby potwierdzają, że urządzenia spełniają surowe normy bezpieczeństwa, a do tej pory nie odnotowano ani jednego zgłoszenia o ich wadliwości.
W przestrzeni publicznej zaczęły krążyć niebezpieczne i całkowicie zmyślone pogłoski sugerujące, że bezpłatne urządzenia dystrybuowane przez polskie służby w ramach w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej są niesprawne lub nie spełniają wymaganych standardów. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Państwowa Straż Pożarna (PSP) stanowczo dementują kłamstwa.
Darmowe czujki dymu działają. MSWiA zabrało głos
Jak informuje MSWiA w komunikacie, bezpłatne czujki to certyfikowane urządzenia klasy profesjonalnej.
Detektory dymu posiadają europejski atest EN 14604 oraz znak CE, natomiast czujniki czadu spełniają polskie wymogi PN-EN 50291-1 i są opatrzone znakiem budowlanym B.
Jak sprawdzić czy czujka działa? Rząd podpowiada
Ministerstwo dodatkowo podało instrukcję jak samemu zweryfikować czy nasz czujnik działa. To banalnie proste.
"Użytkownik może w każdej chwili samodzielnie potwierdzić poprawne działanie czujki naciskając lub przytrzymując przycisk TEST. Alarm akustyczny wraz z migającą diodą LED włączy się, jeśli wszystkie obwody elektroniczne urządzenia, syrena oraz bateria są sprawne. Jednocześnie przestrzegamy przed stosowaniem innych metod testowania czujki niż zalecanych w instrukcji obsługi urządzenia" – czytamy w komunikacie.
Warto pamiętać, że skuteczność nawet najnowocześniejszej czujki zależy od jej poprawnej instalacji. Aby urządzenie mogło uratować nam życie, należy trzymać się zasad przedstawionych przez resort:
Zero awarii czujek w statystykach
Warto zaznaczyć, że według komunikatu MSWiA do tej pory nie odnotowano ani jednego przypadku awarii czy wadliwości przekazanego za darmo sprzętu. Rozpowszechnianie teorii o ich rzekomych usterkach ma nie mieć żadnego oparcia w rzeczywistości i służyć jedynie wywoływaniu bezpodstawnej paniki.
"Do tej pory do służb nie wpłynęło ani jedno zgłoszenie potwierdzające wadliwość dystrybuowanego sprzętu, a wszelkie spekulacje na ten temat są niezgodne z faktami i wprowadzają niepotrzebny niepokój wśród obywateli" – dowiadujemy się z komunikatu.
