rodzina grzeje się przy grzejniku elektrycznym
Niemcy wyłączyli ogrzewanie w Gdańsku? Absurdalne teorie o awarii w Trójmieście Fot. Studio Romantic / Shutterstock

Czy z banalnej w sumie (acz uciążliwej) awarii ciepłowniczej w Gdańsku da się zrobić sprawę polityczną? Polska prawica mówi: potrzymaj mi piwo i masowo (dez)informuje, że to wina... Niemców. Bo sieć ciepłownicza w mieście należy do niemieckiej firmy. Ta narracja słabo się spina, bo awarii uległ kocioł w polskiej elektrociepłowni PGE, ale od kiedy fakty przeszkadzają propagatorom teorii spiskowych?

REKLAMA

Sprawa w warstwie niepolitycznej jest poważna. W wyniku rozszczelnienia jednego z kotłów blokowych w gdańskiej elektrociepłowni doszło do spadku temperatury zasilania sieci ciepłowniczej o 10–15 proc. Awaria, która nastąpiła w poniedziałek, spowodowała ubytek mocy rzędu 100 megawatów, co wpłynęło na dostawy ciepła do siedmiu dzielnic Gdańska oraz całego Sopotu.

Awaria w Gdańsku dotknęła ok. 200 tysięcy osób

Służby techniczne pracują nad usunięciem usterki w 12-piętrowym kotle, co wymagało jego uprzedniego wystudzenia i postawienia rusztowań. Według wstępnych szacunków usunięcie awarii planowane jest na środę, jednak utrudnienia mogą potrwać do czwartku.

Miejskie służby przewidują, że temperatura w mieszkaniach na dotkniętych obszarach będzie oscylować w granicach 15–18 stopni Celsjusza, co określane jest jako poziom dyskomfortu, ale nie bezpośredniego zagrożenia. Mieszkańcy muszą liczyć się również z niższą temperaturą ciepłej wody użytkowej.

Władze Gdańska i Sopotu podjęły decyzję o zamknięciu części szkół lub przejściu na tryb zdalny do czwartku, przy jednoczesnym zapewnieniu opieki świetlicowej dla najmłodszych. W Sopocie zamknięto obiekty użyteczności publicznej, takie jak basen czy poradnia psychologiczno-pedagogiczna.

Jako rozwiązanie doraźne miasto podstawiło na węzłach przesiadkowych ogrzewane autobusy komunikacji miejskiej, pełniące funkcję mobilnych punktów ciepła. GPEC uruchomił procedurę wypożyczania grzejników elektrycznych dla najbardziej potrzebujących mieszkańców.

Awaria zbiegła się z falą silnych mrozów; Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia I i II stopnia, prognozując spadki temperatur w nocy nawet do -19 stopni Celsjusza w Trójmieście.

Prawica: to wina Niemców!

O wiele śmieszniej robi się warstwie politycznej. Bo polska prawica postanowiła rozegrać sprawę awarii właśnie w taki sposób. Od wczoraj media społecznościowe zalewają doniesienia o tym, że większościowym (83 proc.) właścicielem GPEC Gdańsk jest Leipziger Stadtwerke. Czyli niemiecka firma!

To fakt: w 2004 roku miasto sprzedało SWL za prawie 184 mln zł trzy czwarte udziałów w GPEC. W zamian Stadtwerke zobowiązało się zainwestować w spółkę 380 mln zł w ciągu 10 lat, a w ciągu pierwszych dwóch lat od sprzedaży dofinansować GPEC 60 milionami złotych. Tak się stało.

Abstrahując od faktu, że zyski z dystrybucji ciepła w Gdańsku płyną do Niemiec, to z siecią ciepłowniczą wszystko jest w porządku. Obecna awaria nastąpiła w Elektrociepłowni Gdańskiej PGE EC. Czyli polskiej firmie. Oczywiście nie ma to wielkiego znaczenia. Awarie się zdarzają, najważniejsze jest to, by szybko je naprawiać. I niekoniecznie trzeba się we wszystkim dopatrywać winy Niemców.