Donald Trump
Donald Trump podnosi cła, co może odbić się na Polsce. Foto: Lucas Parker/Shutterstock

Sąd Najwyższy uznał, że Donald Trump nie miał prawa wprowadzać ceł, którymi szantażował świat przez niemal cały 2025 rok. W efekcie Biały Dom zmienia swoją strategię w zakresie wojny celnej. Co to oznacza dla Polski? Eksperci wskazują na kolejne miesiące niepewności.

REKLAMA

Sąd Najwyższy USA uznał, że Donald Trump przekroczył swoje uprawnienia. Chodzi o to, że Biały Dom oparł swoją politykę celną na International Emergency Economic Powers Act, czyli amerykańskiej ustawie, która daje prezydentowi USA szerokie uprawnienia gospodarcze. Tyle że tylko w sytuacji "stanu nadzwyczajnego". Administracja miała "naciągnąć" owe zapisy na obecną sytuację gospodarczą oraz geopolityczną i na tej podstawie nakładać cła, którymi szantażowała niemal cały świat.

Donald Trump przesadził

Sąd Najwyższy uznał, że republikanin nie mógł skorzystać z International Emergency Economic Powers Act, by wypowiedzieć wojnę celną. Czy to oznacza, że wszystkie kontrowersyjne cła znikają? Nie, gdyż Biały Dom znalazł już inną podstawę prawną: ustawę o ekspansji handlu z 1962 r. i ustawę o handlu z 1974 roku. Polityka USA aż tak się nie zmieni, a jedynie jej prawny fundament.

Trump jest zresztą w swoim żywiole: od razu przekazał, że wprowadza dodatkowe 10-procentowe cła, które zwiększył wkrótce do 15 procent.

Wiele wskazuje na to, że przed nami kolejna fala postów prezydenta o cłach.

Prawnik Adam Cochran przekazał w mediach społecznościowych, że "ustawa, którą [Trump obecnie] stosuje, zezwala na to [wprowadzanie ceł] tylko w przypadku krajów, z którymi mamy deficyt, przez ustalony okres 150 dni i w ustalonym procencie".

A to oznacza kolejne miesiące chaosu, fikołków prawnych i emocjonalnych "tweetów".

Polska będzie miała problem?

Co to jednak oznacza dla Polski? Globalny chaos gospodarczy nie polepsza naszej sytuacji i z pewnością uderzy w te firmy, które eksportują swoje towary do USA. Jak prowadzić biznes i wycenić produkt, jeżeli nie jest się pewnym, co ogłosi danego dnia Trump?

Analitycy są jednak zdania, że efekt może nie być dla nas aż tak zły, jak może się wydawać.

– Pierwotnie, na podstawie wyższych stawek z kwietnia, szacowaliśmy, że polityka celna będzie kosztować nas 0,37 proc. PKB, ale późniejsza umowa UE-USA z końca lipca obniżyła tę ekspozycję do 0,22 proc. PKB. Zatem teraz, gdyby cła na niektóre towary miałyby nieco wzrosnąć, efekt byłby marginalny, rzędu promila PKB – powiedział redakcji Business Insider Marcin Klucznik, starszy doradca w Polskim Instytucie Ekonomicznym (PIE).

Co innego może nas jednak martwić. Edward Fishman, autor książki "Punkty krytyczne: Amerykańskie strategie w czasie wojen handlowych", wskazuje na to, że Sąd Najwyższy, choć utarł Trumpowi nosa, zmniejszył bezpieczeństwo geopolityczne na całym globie.

Chodzi o to, że Biały Dom realizował cłami swoją politykę międzynarodową: traktował je jako narzędzia nacisku. Teraz będzie sięgał po sankcje i mechanizmy kontroli eksportu.

– Obawiam się, że może to zwiększyć ryzyko użycia siły militarnej – ostrzegał Fishman.