Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.
Polskie i Niemieckie muzea rozpoczęły działalność Polsko-Niemieckiego Forum Miejsc Pamięci. Na zdjęciu Muzeum II Wojny Światowej w Gdański, jeden z polskich przedstawicieli. Fot. Patryk Kosmider/Shutterstock

Polskie i niemieckie muzea poświęcone II wojnie światowej, pomimo różnic w podejściu do polityki pamięci, chcą współpracować w walce z dezinformacją i instrumentalizacją historii do celów politycznych.

REKLAMA

Przedstawiciele 30 muzeów z Polski i Niemiec zainaugurowali działalność Polsko-Niemieckiego Forum Miejsc Pamięci. Do zakończonego w środę dwudniowego spotkania w Lublinie doszło z inicjatywy dyrektora Państwowego Muzeum na Majdanku Tomasza Kranza.

– Stoimy w obliczu nowych potrzeb i wyzwań wynikających z dokonujących się w szybkim tempie przeobrażeń społecznych, kulturowych i cywilizacyjnych – powiedział Kranz. – Miejsca pamięci w obu krajach mają wiele wspólnych problemów. Będziemy wymieniali doświadczenia i będziemy się wzajemnie inspirowali. Łączenie sił zawsze przynosi rezultaty – zaznaczył dyrektor muzeum założonego w 1944 r. na terenie byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady.

Rosnące znaczenie miejsc pamięci

– Kształt świadomości i wiedzy historycznej o wojnie i niemieckiej okupacji w Polsce, w obydwu naszych krajach po ponad 80 latach od zakończenia wojny, w dobie transformacji pamięci komunikacyjnej w pamięć kulturową, zależy w dużym stopniu od instytucji, którymi kierujemy – podkreślił Kranz.

Na znaczenie współpracy między muzeami z różnych krajów zwrócił uwagę Piotr Cywiński, dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.

-– W czasach, gdy Europa w wielu regionach, a nawet państwach skręca w kierunku populistyczno-nacjonalistycznym, rola miejsc pamięci staje się niezwykle ważna. Musimy zderzać różne doświadczenia i poszukiwać wspólnych rozwiązań – powiedział Cywiński.

Czy muzea są niezależne od polityki?

Jednym z głównych tematów dyskusji była rola polityki historycznej. O jej znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa mówił dyrektor Muzeum Historii Polski, Marcin Napiórkowski. Jak podkreślił, jesteśmy obecnie świadkami "gigantycznej fali dezinformacji, polaryzacji, chaosu celowo i przypadkowo sianego przez różne podmioty". W tej sytuacji pamięć historyczna staje się "obszarem zapalnym", w którym skutecznie można tworzyć podziały społeczne i manipulować opinią.

Zdaniem Napiórkowskiego polscy politycy traktują kulturę wraz z polityką pamięci jak "szóstą kategorię odśnieżania" i koncentrują się na tzw. twardej infrastrukturze, takiej jak budowa dróg czy zakup czołgów.

– W dokumencie strategicznym, nad którym teraz pracujemy, te proporcje są odwrócone. Mówimy bardzo wyraźnie, że polityka kulturalna państwa w obszarze pamięci, powinna być traktowana jako kluczowa infrastruktura bezpieczeństwa państwa – powiedział Napiórkowski.

Podkreślił, że polityka pamięci ma wpływ na wszystkie inne obszary, zwłaszcza na spójność społeczną i tym samym na bezpieczeństwo. – Bez mądrej interwencji w ten obszar, będziemy nieustannie rozgrywani i dezinformowani – zaznaczył.

Koncepcja zamiast strategii

Szef niemieckiej Fundacji Pomnik Pomordowanych Żydów Europy, Uwe Neumaerker przedstawił założenia niemieckiej polityki wobec miejsc pamięci. Zaznaczył, że preferuje niemiecki termin "koncepcja" od polskiej "strategii", która jego zdaniem brzmi zbyt "militarnie".

Neumaerker wskazał na znaczenie niezależności placówek muzealnych od polityki. – W Niemczech zadaniem polityki jest tworzenie warunków dla kultury pamięci, a nie ingerowanie w treść tej polityki – mówił historyk. Niemiecki rząd "nie daje żadnych wytycznych, kogo i w jaki sposób należy upamiętnić" – podkreślił niemiecki historyk. – Jesteśmy niezależni, sami decydujemy o naszej pracy – zaznaczył.

Neumaerker zwrócił uwagę na inne podejście do polityki historycznej w Polsce. – W Polsce praca z pamięcią jest częścią wychowania patriotycznego. To zrozumiałe. Polska jest narodem ofiar, także ruchu oporu. Niemcy jako naród sprawców podchodzą do tego w inny sposób – wyjaśnił niemiecki historyk.

Koniec epoki świadków historii

Rafał Wnuk, dyrektor Muzeum II wojny światowej w Gdańsku powiedział DW, że muzealnicy w obu krajach mają jeden wspólny problem – "świadomość, że kończy się pewna epoka – epoka świadków historii".

Jego zdaniem zainteresowanie historią nie jest zjawiskiem nowym, lecz trwa od co najmniej 20. lat. – "Obóz liberalny tego nie zauważał, nie traktował historii jak (ważnego) tematu. Dopiero, kiedy prawica mocno się tym zajęła, nagle zauważono, że nie wystarczy budowanie tożsamości wokół wartości europejskich i wizji przyszłości" – tłumaczył w rozmowie z DW historyk. – Nacjonaliści bardzo skutecznie przejęli i zagospodarowali ten obszar – dodał Wnuk wskazując na przykłady Donalda Trumpa czy Władimira Putina.

Poważnym problemem są wysokie koszty utrzymania miejsc pamięci po niemieckich obozach koncentracyjnych i zagłady w Polsce. Szef Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Konończuk zaproponował na początku roku, żeby niemiecki rząd przejął w całości finansowanie muzeów działających w miejscach byłych niemieckich obozów znajdujących się w Polsce.

Kto powinien finansować miejsca pamięci?

Tomasz Kranz, poproszony przez DW o ocenę tej propozycji, przypomniał, że niedawny remont pomnika-mauzoleum z prochami ofiar kosztował Muzeum na Majdanku ponad 8 mln złotych, a planowany remont pomnika-bramy ma według kosztorysu pochłonąć 12 mln zł. – To są ogromne kwoty; nie mamy takich pieniędzy w budżecie. Poszukiwanie źródeł finansowania jest jak najbardziej zasadne – powiedział Kranz. Jego zdaniem pożądany byłby udział funduszy europejskich.

– Chodzi o miejsca, gdzie sprawcami byli Niemcy i Austriacy, które mają jednak historyczne znaczenie europejskie. Europa jest bogata, a na kontynencie nie ma zbyt wielu miejsc o takiej randze jak Majdanek – mówił dyrektor. – To są polskie instytucje, ich przejęcie przez inny rząd nie jest możliwe, ale finansowe wsparcie byłoby jak najbardziej pożądane – podsumował Kranz.

"Kto płaci, ten kształtuje pamięć"

Bardziej sceptycznie ocenił pomysł OSW Cywiński: – To dosyć niebezpieczny kierunek. Docelowo jest tak, że kto płaci, ten kształtuje pamięć. Ten apel sprawia wrażenie głosu nie do końca przemyślanego- powiedział dyrektor Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Ze strony polskiej w spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele m. in. Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, Muzeum Historii Polski, Muzeum Getta Warszawskiego oraz muzeów w Treblince, Stutthof, Sobiborze, Bełżcu i na Majdanku.

Z Niemiec uczestniczyli reprezentanci muzeów Bergen-Belsen, Neuengamme, Ravensbrueck, Fundacji Pomordowanych Żydów Europy, Topografii Terroru, Ośrodka Dokumentacji Pracy Przymusowej, Domu Konferencji w Wannsee, Fundacji Niemieckiego Ruchu Oporu.

Powstanie Forum zostało wpisane do planu działania przyjętego podczas polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych w grudniu ubiegłego roku w Berlinie. Kolejne spotkanie planowane jest w przyszłym roku w Gdańsku.