Rozpoczęcie budowy Muzeum Książąt Lubomirskich we Wrocławiu.
Wrocław buduje dom dla skarbu Lubomirskich. Tworzą wyjątkowe muzeum skradzionej historii. Fot. Dekpol Budownictwo/kompozycja SLL

Sowieci chcieli je zlikwidować na zawsze, ale wrocławskie Ossolineum właśnie udowodniło, że wielkich idei nie da się zabić. Ruszyła budowa nowego gmachu Muzeum Książąt Lubomirskich – pierwszej takiej inwestycji w tym stuleciu. Pewnych rzeczy nie da się zabić – nawet jeśli wróg rozkradnie zbiory, a mury zrówna z ziemią.

REKLAMA

Są w historii daty, które brzmią jak wyrok. Rok 1940 – sowiecki okupant likwiduje Muzeum Książąt Lubomirskich, grabi bezcenne dzieła, a numizmaty i obrazy rozrzuca po świecie jak liście na wietrze. Rok 1946 – kiedy cała Polska podnosi się z gruzów, we Wrocławiu zapada bolesna decyzja: odbudowa Muzeum nie jest możliwa. Zabrakło ścian, zabrakło obrazów, zabrakło sił. Ale, jak pokazał piątek 20 marca 2026 roku, nie zabrakło idei.

Łopata wbita w historię

W ścisłym sercu Wrocławia, przy ulicy Szewskiej, w miejscu, gdzie historia Starego Miasta spotyka się z gwarem współczesności, stało się coś symbolicznego. W obecności ministry kultury Marty Cienkowskiej i dyrektora Ossolineum dr. Łukasza Kamińskiego wbito pierwszą łopatę pod budowę nowego gmachu Muzeum Książąt Lubomirskich.

To nie jest zwykła inwestycja budowlana. To pierwszy gmach muzealny budowany we Wrocławiu od podstaw w XXI wieku. Ale przede wszystkim to akt dziejowej sprawiedliwości.

– Muzeum to nie tylko zbiory, to przede wszystkim wielka idea zachowania pamiątek naszej narodowej kultury. I tej idei okupanci zabić nie mogli – mówił podczas uroczystości dr Łukasz Kamiński. To przesłanie, którego dzisiaj, w niespokojnych czasach, potrzebujemy bardziej niż kiedykolwiek: pięknych idei nie da się pokonać przemocą.

Nowoczesna forteca kultury

Projekt przygotowany przez pracownię WXCA to architektoniczny majstersztyk, który musi wpasować się w ciasną, historyczną tkankę miasta. Generalny wykonawca, Dekpol Budownictwo, stoi przed nie lada wyzwaniem – budowa 10 tysięcy metrów kwadratowych nowoczesnej przestrzeni w miejscu, gdzie każdy metr zaplecza jest na wagę złota.

Co znajdzie się za fasadą, która ma być gotowa w 2029 roku?

  • 5 kondygnacji naziemnych i 2 podziemne – potężna kubatura 47 tys. m³.
  • Skarbiec narodowy – magazyny zdolne pomieścić ponad 300 tysięcy muzealiów.
  • Żywa instytucja – nowoczesne sale wystawowe, czytelnie i pracownie konserwatorskie, w których pod troskliwą opieką specjalistów dawny blask odzyskiwać będą ocalałe pamiątki Lubomirskich i Ossolińskich.
  • Zobowiązanie wobec pokoleń

    Dla Wrocławia to moment przełomowy. Nowy gmach nie tylko ożywi ulicę Szewską, ale stanie się nowym domem dla zbiorów, które przez dekady były "bezdomne" lub upchnięte w tymczasowych magazynach. Jak podkreślał Jacek Hnatiuk z Dekpol Budownictwo, realizacja tego projektu to "szczególna ranga i ważne zobowiązanie".

    Kiedy w 2029 roku pierwsi zwiedzający przekroczą próg nowego muzeum, nie zobaczą tylko rzeźb i monet. Zobaczą dowód na to, że polska kultura ma niezwykłą zdolność regeneracji. Że choć można zlikwidować instytucję dekretem okupanta, to nie da się wymazać potrzeby jej istnienia z serc ludzi, którzy wierzą, że naród bez swojej przeszłości nie ma przyszłości.

    Pakt dwóch gigantów: Ossoliński i Lubomirski

    Wszystko zaczęło się od wizji. W 1823 roku doszło do niezwykłego porozumienia między Józefem Maksymilianem Ossolińskim a Henrykiem Lubomirskim. Ossoliński fundował bibliotekę (słynne Ossolineum), a Lubomirski postanowił dołączyć do niej swoje zbiory artystyczne, tworząc Muzeum Książąt Lubomirskich.

    Był to gest o ogromnym znaczeniu politycznym. W Galicji, pod panowaniem austriackim, powstała prywatna, ale ogólnonarodowa instytucja, która miała chronić polskość przed germanizacją. Lwowski klasztor sióstr karmelitanek trzewiczkowych stał się bezpieczną przystanią dla pamiątek po królach, hetmanach i wielkich artystach.

    Skarby, o które biła się Europa

    Co tak naprawdę znajdowało się w zbiorach Lubomirskich? To nie były „ładne przedmioty”, to były relikwie narodowe i światowe arcydzieła:

  • Rysunki Albrechta Dürera i Rembrandta – kolekcja grafik, której zazdrościły Lwowowi największe muzea świata.
  • Galeria malarstwa – z dziełami Cranacha, Canaletta czy Bacciarellego.
  • Zbrojownia i Numizmatyka – tysiące monet, medali i militariów dokumentujących potęgę dawnej Rzeczypospolitej.
  • Pamiątki po Sobieskim – w tym słynne namioty tureckie spod Wiednia.
  • Lwowska tragedia i "rozproszenie"

    Dramat zaczął się w 1939 roku. Po zajęciu Lwowa przez ZSRR muzeum przestało istnieć jako polska instytucja narodowa. Sowieci podzielili zbiory według własnego klucza: część trafiła do lwowskich galerii, część "wyjechała" w głąb Rosji.

    Kiedy w 1941 roku do Lwowa wkroczyli Niemcy, doszło do jednej z najbardziej zuchwałych kradzieży w historii sztuki. Na osobisty rozkaz Hitlera (a konkretnie za sprawą Kajetana Mühlmanna), rysunki Dürera zostały wywiezione do III Rzeszy. Po wojnie odnalazły się w kopalni soli w Austrii, ale zamiast wrócić do Polski, stały się przedmiotem wieloletnich sporów prawnych, w wyniku których część z nich trafiła w ręce spadkobierców i została sprzedana na aukcjach.

    Wrocławskie "tymczasowo", które trwało 80 lat

    Po 1945 roku Ossolineum zostało przeniesione do Wrocławia, ale bez budynku muzealnego. Muzeum Książąt Lubomirskich odrodziło się formalnie dopiero w 1995 roku jako oddział Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Przez ostatnie trzy dekady zbiory były eksponowane gościnnie w salach bibliotecznych lub wypożyczane innym placówkom.

    Wrocław stał się strażnikiem pamięci o Lwowie, ale brak własnego gmachu był niczym otwarta rana – symbolem tego, że dzieło Lubomirskich wciąż nie jest kompletne.

    Ten gmach zmienia wszystko

    Nowy budynek to nie tylko magazyn. To powrót do idei Henryka Lubomirskiego, który chciał, by zbiory były dostępne dla narodu.

  • Zjednoczenie kolekcji: Po raz pierwszy od 1939 roku rozproszone obiekty (te, które udało się odzyskać lub które przetrwały we Wrocławiu) znajdą się pod jednym dachem.
  • Centrum badawcze: Dzięki nowoczesnym pracowniom konserwatorskim Wrocław stanie się europejskim centrum badań nad grafiką i rysunkiem dawnym.
  • Symbol trwania: Budowa ta kończy tułaczkę Muzeum. To sygnał, że Polska nie tylko odzyskała swoje pamiątki, ale potrafi stworzyć dla nich godną oprawę na miarę XXI wieku.