Ogródki na wrocławskim rynku.
Wrocław wprowadza zmiany dotyczące ogródków na Rynku. Urzędnicy wypowiedzieli umowy dzierżawy przedsiębiorcom prowadzącym zabudowane konstrukcje, co spotkało się z krytyką części restauratorów. Fot. Dziewul/Shutterstock

Tuż przed startem sezonu gastronomicznego Wrocław wprowadza zmiany dotyczące ogródków na Rynku. Urzędnicy wypowiedzieli umowy dzierżawy przedsiębiorcom prowadzącym zabudowane konstrukcje, co spotkało się z krytyką części restauratorów. Spór wywołał również duże emocje w mediach społecznościowych.

REKLAMA

W piątek 27 lutego Urząd Miasta Wrocławia wypowiedział ze skutkiem natychmiastowym umowy wszystkim operatorom, którzy według magistratu nielegalnie ustawili zabudowane ogródki w przestrzeni Rynku. Termin ich rozbiórki wyznaczono na 15 marca 2026 roku.

Ogródki na Rynku we Wrocławiu. Miasto zmienia zasady

Decyzję popiera Daniel Gibski, Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków. Jego zdaniem obecne konstrukcje stoją w miejscu wpisanym do rejestru zabytków i uznanym za pomnik historii, a część z nich wymaga pozwolenia na budowę, którego nie posiada.

Konserwator podkreśla, że rozmowy z restauratorami trwają od 2018 roku. Już wtedy zapowiadano brak zgody na zabudowane ogródki wymagające pozwolenia budowlanego. Jak twierdzi, od początku 2023 roku odbył kilkadziesiąt spotkań z przedstawicielami branży, a w tym roku wydano już kilkadziesiąt pozwoleń, ale według nowych wytycznych.

Dopuszczalne mają być lżejsze formy: parasole, markizy czy boczne przeszklenia chroniące przed pogodą, pod warunkiem, że nie zasłaniają zabytkowych elewacji i nie ingerują w historyczny charakter miejsca.

Inaczej sytuację widzą przedsiębiorcy zrzeszeni w Stowarzyszeniu "Nasz Rynek". Ich zdaniem działania konserwatora to nagły zwrot o 180 stopni i uderzenie w branżę tuż przed sezonem. Wśród zarzutów wymieniają:

  • brak zgody na wiaty, namioty i stałe zabudowy,
  • ograniczenie podestów i ogrodzeń do minimum,
  • zakaz tworzenia drugiego ogródka dalej od elewacji,
  • możliwość zadaszenia ogródka przy budynku wyłącznie markizą.
  • Restauratorzy podkreślają, że przez lata działali na podstawie wydawanych zgód. Wielu z nich posiada wieloletnie umowy. Przykładem jest właściciel Baru u Beatki, działającego na Rynku od 1992 roku.

    – Mam trzyletnią umowę do 2026 r., spełnioną zgodnie ze wszystkimi ustaleniami. Natomiast pod koniec 2025 r. dostałem pismo, że jeżeli nie będę miał powtórnej zgody konserwatora, tym razem wojewódzkiego, umowa zostanie anulowana – powiedział właściciel lokalu pan Edward w rozmowie z TVP3 Wrocław.

    Przedsiębiorcy argumentują też, że w polskich warunkach klimatycznych otwarte, lekkie ogródki nie są rozwiązaniem na większą część roku. Zabudowane konstrukcje często krytykowane jako "akwaria" pozwalają funkcjonować także przy wietrznej i chłodnej pogodzie.

    Spór o ogródki wywołał dyskusję w sieci

    Kilka dni temu do sprawy odniósł się twórca facebookowego profilu "Wrocławskie podróże kulinarne". Zwrócił uwagę, że temat ogródków wraca jak bumerang. Autor zwrócił uwagę na argumenty konserwatora, według którego ogródki i ich wyposażenie powinny pasować do zabytkowego charakteru Rynku i nie zasłaniać historycznych kamienic.

    "Brzmi szlachetnie, tylko że żyjemy w Polsce, a nie w Chorwacji czy Hiszpanii. Tam parasol chroni głównie przed słońcem, u nas przed wiatrem, deszczem i temperaturą 12 stopni w maju.Te 'akwaria', które tak łatwo krytykować, są dla wielu restauratorów realną alternatywą zarobkową przez większą część roku. Nie są fanaberią, a uwarunkowaniem klimatycznym i ekonomicznym. Ale tak - uwielbiam otwarte, przewiewne ogródki z przestrzenią, to oczywiste" – czytamy.

    Autor podkreśla, że ogródki nie powstały nielegalnie z dnia na dzień – przez lata funkcjonowały na podstawie wydawanych zgód. Zwraca też uwagę na brak długofalowej wizji zagospodarowania przestrzeni miasta i nagłą zmianę podejścia, która dziś stawia przedsiębiorców w trudnej sytuacji, także ze względu na groźbę wysokich kar i zakazu działalności.

    Czy naprawdę największym problemem estetycznym Wrocławia są ogródki gastronomiczne? Wydaje mi się, że dwumiesięczny Jarmark Bożonarodzeniowy, który szczelnie zabudowuje Rynek i zasłania elewacje chyba również szkodzi? Czy szpetne, trwałe realizacje architektoniczne w mieście – choćby słynny budynek na placu Wolności nie obniżają wartości historycznej przestrzeni? Chyba sami wiecie. Żeby było jasne, nie bronię wszystkiego jak leci. Są konstrukcje zwyczajnie brzydkie, a te namiotowe szmaciane twory faktycznie często psują przestrzeń. Wrocławski Rynek zasługuje na standard i estetykę, na uporządkowanie, ale nie na nagły zwrot o 180 stopni, bo ktoś postanowił pokazać siłę tuż przed sezonem

    Wrocławskie podróże kulinarne

    Post na Facebooku

    Post wywołał spore poruszenie, pojawiło się pod nim niemal 420 komentarzy. Opinie są wyraźnie podzielone. Część osób popiera decyzję urzędników, twierdząc, że zabudowane ogródki są zbyt masywne, zajmują przestrzeń i utrudniają swobodne poruszanie się po Rynku.

    Inni wskazują, że w mieście jest więcej elementów wizualnego chaosu, jak neony czy reklamy i zastanawiają się, dlaczego właśnie ogródki stały się głównym problemem. Poniżej przykładowe wpisy:

  • "Ogródki w obecnym kształcie to pomyłka. To są właściwie budowle, które za grosze anektują wspólną przestrzeń. Bardzo dobrze, że ktoś się weźmie za tę patologię, która nie służy nikomu poza garstką właścicieli biznesów, a mieszkańców miasta właściwie wykurza z własnego rynku";
  • "Ale rozumiem, że zielone neony z Żabek i pstrokate szyldy kebabów już mu nie przeszkadzają?";
  • "Okej, ale mnie najbardziej denerwują Ci restauratorzy, którzy uważają, że rynek to ich teren. Nie, rynek jest Wrocławian, restauratorów, turystów itd. Nie ma nic złego w tym, że ktoś się w końcu za to zabrał żeby rynek a) zazielenić b) uporządkować. Są rozwiązania wypracowane w innych miastach – dużo by tak przestrzeń zyskała wizualnie na rozwiązaniu jak z Krakowa czy Rzeszowa";
  • "No ale jednak te szklarnie to trochę przesada. Stal i metal pod odnowioną kamienicą wygląda.. źle. Za cięzko i przede wszystkim nie jest ogródkiem, tylko zawłaszczaniem przestrzeni - bo nikt nie da rady nawet przejść. To nie jest zakaz ogródków, tylko sygnał że ma być lżej, trochę bardziej pasujące do otoczenia. Jak dla mnie, to ok";
  • "Reklamy zasłaniające pół miasta są ok, ale podest od restauracji jest be";
  • "Nie bardzo rozumiem konserwatora zabytków. Wszelakie ogródki czy wiaty przy lokalach gastronomicznych sięgają max. wysokości 'wysokiego' parteru. Wyższe kondygnacje budynków są doskonale widoczne. Więc o co ten hałas? Ok, niektóre ogródki są brzydkie inne są ładne - kwestia gustu. Wiem jedno - tatar i setka wódki lepiej smakuje na zewnątrz niż w środku , w tłoku i ścisku";