Hotel w Pobierowie. Flaga Niemiec i Niemiec z obrdzydzoną miną.
Gigantyczny hotel w Pobierowie zmieni Bałtyk. Niemczy widzą w nim spory problem Fot. Przemek Swiderski/REPORTER Montaż: INNPoland.pl

Kiedy otwiera się nowy obiekt hotelarski, zmienia się cała mapa rezerwacji. Tym razem nerwowo spoglądają na nią nasi zachodni sąsiedzi. Nad Bałtykiem powstaje hotel, który dla jednych ma być turystycznym magnesem, a dla innych powodem do niepokoju. Niemcy patrzą na Pobierowo jak na konkurencję.

REKLAMA

Gigantyczny hotel Gołębiewski w Pobierowie wciąż czeka na otwarcie, choć miał przyjmować gości już w 2021 roku. Obiekt, który może pomieścić nawet 3 tys. turystów w 1200 pokojach, budzi emocje nie tylko w Polsce. Z zainteresowaniem, ale też niepokojem obserwuje go branża turystyczna w Niemczech.

Niemcy patrzą na hotel w Pobierowie. "Mały Dubaj" budzi obawy branży turystycznej

Po drugiej stronie granicy rosną obawy o to, jak nowa inwestycja wpłynie na turystyczny rynek nad Bałtykiem. Jak opisuje Euronews, niemieckie media nazywają obiekt w Pobierowie nawet "małym Dubajem", a jego skala robi wrażenie w całym regionie. Obawy wyrażają przedstawiciele branży hotelarskiej.

"Martwiłbym się, gdyby władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego nie reagowały na takie rzeczy. To może być problematyczne" – powiedział Lars Schwarz, prezes stowarzyszenia hotelarzy i restauratorów DEHOGA dla Euronews. W jego ocenie nowy hotel może zmienić układ sił na turystycznej mapie regionu.

Gigantyczny hotel w Pobierowie zmienic Bałtyk. Niemieckie media ostro o inwestycji

Skala inwestycji rzeczywiście wyróżnia się na tle innych obiektów nad Bałtykiem. Hotel Gołębiewski w Pobierowie ma pomieścić aż 3000 gości, co przy niewielkiej miejscowości liczącej około tysiąca mieszkańców oznacza ogromną zmianę dla lokalnej turystyki.

Porównanie z niemieckimi obiektami pokazuje różnicę. Hotel Neptun w Rostocku-Warnemünde, jeden z największych nad Bałtykiem, oferuje mniej niż 500 pokoi. Nic dziwnego, że niemieckie media już wcześniej pisały o projekcie w Pobierowie jak o "największym i możliwe, że najbrzydszym hotelu nad Bałtykiem". W artykule Sueddeutsche Zeitung pojawiły się też określenia takie jak "megalomański" czy "kolosalny". Inwestycja w Polsce była porównywana w ten sposób z projektem wzniesionym przez nazistów w latach 30. ubiegłego wieku w miejscowości Prora.

Konkurencja nad Bałtykiem rośnie. Niemieccy hotelarze o kosztach pracy i walce o gości

Niemieccy hotelarze zwracają uwagę także na różnice w kosztach. Według Schwarza w wypowiedzi dla Euronews w Polsce często płaci się "tylko jedną trzecią niemieckiej płacy minimalnej". Właśnie to może dać hotelowi przewagę w konkurencji o turystów nad Bałtykiem. Niższe koszty obsługi to jednocześnie bardziej konkurencyjne ceny noclegów i pakietów wakacyjnych. Dla niemieckich kurortów to poważne wyzwanie.

Nie wszyscy jednak patrzą na inwestycję z niepokojem. Rolf Seelige-Steinhoff z grupy SEETELHOTELS podkreśla, że branża powinna konkurować czymś więcej niż wielkością. "Nie rywalizujemy wielkością, ale jakością, osobowością i doświadczeniem" – powiedział w rozmowie z Euronews.