
Wedle danych z GUS, Polska cieszyła się wyjątkowym obłożeniem turystycznym w 2025 roku. Widocznie wbrew temu, co można było usłyszeć latem. Coraz więcej osób wypoczywa w naszym kraju, ale także coraz więcej za to płacimy.
Jeśli myślimy o sezonie turystycznym z 2025 r., pewnie kojarzą nam się dwie rzeczy: brzydkie lato i jachty z afery KPO. A, jeszcze paragony grozy. Dość czynników, aby hotelarze lamentowali na tragiczny sezon. Ale wedle GUS, było wręcz przeciwnie: bo mimo hejtu na branżę turystyczną i pogody w roku 2025 Polska zaliczyła rekordowy ruch turystyczny.
Ilu turystów jest w Polsce?
Dane zostały podane na konferencji w siedzibie Głównego Urzędu Statystyki w Warszawie, inaugurującej Obserwatorium Turystyki. To nowe centrum analiz i danych poświęconych właśnie ruchowi turystycznemu, stworzone przez Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz GUS.
Jak podająWedle zaprezentowanych wstępnie danych, w 2025 r. w obiektach noclegowych w Polsce przebywało 58,9 mln turystów, ze wzrostem 11,6 proc. rok do roku. Goście zza granicy również coraz częściej lecą oglądać nasze zabytki, morze i góry – było ich 9,7 mln, ze wzrostem o 13,1 proc. w stosunku do ubiegłego roku (7,9 mln).
Najchętniej nocowano w woj. mazowieckim (11 mln z obu grup), woj. małopolskim (10,3 mln) oraz w woj. dolnośląskim (7,1 mln). Według GUS w 8 z 10 powiatów o największym natężeniu ruchu turystycznego zanotowano wzrost. Dotyczy to także dużych miast. Na przestrzeni roku najwięcej turystów zyskały Warszawa (o 8,7 mln), Kraków (o 5,2 mln więcej) i Gdańsk (o 2,9 mln więcej).
Paragony grozy w turystyce
Co roku ludzie krzyczą o paragonach grozy, pokazują rachunku na mediach społecznościowych i podnoszą wrzawę. A GUS przytakuje. W 2025 r. w porównaniu do 2024 r. wzrosły wydatki turystów, z 86 mld 13 mln zł do 94 mld 184 mln zł. Co jest pewnie równie zasługą wzrostu ruchu, ale także wysokich cen.
Jak pisaliśmy na INNPoland, podczas ferii zimowych turyści skarżą się już na ceny w Zakopanem. Takie jak kotlet schabowy za 60 zł albo kawa za 20 zł. Niby co roku podobnie, ale można powiedzieć, że człowiek jednak się łudzi.
Paragony grozy krążą szybciej niż reklamy apartamentów. Ludzie nie narzekają na sam fakt wydawania pieniędzy. Narzekają na proporcje. Kiedy trzy dni w Zakopane kosztują tyle, co tydzień we Włoszech albo Egipcie, pojawia się jedno ważne pytanie: po co? Obrońcy Zakopanego mówią: pieniądze wrócą, wspomnienia zostaną.
Źródło: GUS
Zobacz także
