
W Zakopanem wszystko wygląda jak zawsze. Widok ten sam, oscypki te same, zdjęcia identyczne jak sprzed dekady. Zmieniło się tylko jedno. Turysta przestaje patrzeć w góry, a zaczyna patrzeć w górę i szuka samolotów.
Schabowy za 60 zł, Bombardino Crocodilo albo Tung Tung Sahur za cztery dychy. Do tego parking, kolejka, atrakcje dla dzieci i rachunek, który rośnie szybciej niż kolejka do zdjęcia z napisem Gubałówka. Zakopane nie zaskakuje już widokami. Zaskakuje tym, jak szybko zaczyna przypominać zagraniczny wyjazd. Tylko bez palmy.
Zakopane. Paragon zamiast pamiątki
Gubałówka to symbol nowej górskiej matematyki. Danie główne za 60 zł bez dodatków, kawa za dwie dychy, mały grzaniec w cenie całej butelki w pobliskiej Żabce. Atrakcje? Godzina na skuterze śnieżnym potrafi kosztować tyle, co tanie linie do południowej Europy. Nie zapominajmy o noclegu.
TikTok, Instagram, komentarze pod artykułami. Paragony grozy krążą szybciej niż reklamy apartamentów. Ludzie nie narzekają na sam fakt wydawania pieniędzy. Narzekają na proporcje. Kiedy trzy dni w Zakopane kosztują tyle, co tydzień we Włoszech albo Egipcie, pojawia się jedno ważne pytanie: po co?
Influencerzy wyciągają do turystów pomocną dłoń
Influencerzy robią dziś to, czego czasem nie robią biura podróży. Porównują. Liczą. Zestawiają. Wszystko to trafia do sieci. Coraz częściej wychodzi na to, że zagranica wygrywa nie tylko pogodą, ale też spokojem psychicznym. Bez polowania na miejsce parkingowe. Bez poczucia, że każda atrakcja jest dodatkową pozycją w portfelu.
Paradoks polega na tym, że Zakopane wciąż wygrywa w rankingach popularności. W plebiscytach, w głosowaniach i przede wszystkim w sentymencie. To nadal marka. Ale marka, która zaczyna kosztować jak luksus, nie zawsze oferując luksusowe doświadczenie.
Koszty pobytu w Zakopanem. Wspomnienia kontra liczby, Polacy kalkulują
Obrońcy Zakopanego mówią: pieniądze wrócą, wspomnienia zostaną. Krytycy odpowiadają: wspomnienia są fajne, ale nie za takie pieniądze. Nie chodzi o to, że Tatry stały się nagle złe. Chodzi o to, że świat się zmienił. Tanie loty skróciły dystans, a ceny w górach skracają cierpliwość.
Zakopane nie bankrutuje. Nie pustoszeje. Teraz musi konkurować nie z Karpaczem czy Krynicą, tylko z Dubajem, Włochami i Afryką Północną. I ta konkurencja nie toczy się na widoki, tylko na paragony.
Na razie turyści jeszcze przyjeżdżają. Jeszcze siadają w karczmach i płacą. Ale coraz częściej, stojąc przy kasie, myślą już nie o następnym grzańcu. Myślą o następnym wyjeździe. Tylko że samolotem.
Zobacz także
