
Polacy wciąż jedzą mało ryb, jednak nasz eksport jest warty miliardy. Polscy przetwórcy i hodowcy rybni są europejską potęgą. Branża musi podołać jednak wielu wyzwaniom, takim jak wzrost kosztów czy kryzys połowów na Bałtyku.
Choć Polacy nie jedzą dużo ryb, to nasz kraj jest potęgą przetwórstwa rybnego w Unii Europejskiej. Nasz eksport to setki tysięcy ton i miliardy złotych wartości.
Przemysł rybny. Miliardowy eksport i sukcesy polskiej akwakultury
Według komunikatu Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi Polska to jeden z liderów unijnego rynku rybnego. Rodzime zakłady przetwarzają rocznie ponad 680 tys. ton ryb, co plasuje Polskę w ścisłej czołówce UE. Imponująca wartość produkcji – 18,7 mld zł – to w znacznej mierze zasługa silnej ekspansji na rynki międzynarodowe.
W 2025 roku Polska sprzedaż zagraniczna produktów rybnych osiągnęła imponujący wynik 15,2 mld zł, co przełożyło się na eksport 545 tys. ton towarów.
Zobacz także
Sektor hodowli ryb również przynosi znaczne przychody, dostarczając na rynek około 50 tys. ton ryb konsumpcyjnych rocznie. Przekłada się to na przychody ze sprzedaży przekraczające 800 mln zł.
Wyzwania. Kryzys na Bałtyku i koszty energii
Według komunikatu polskie rybołówstwo stoi jednak przed trudnym sprawdzianem – połów ryb w Bałtyku spada, a utrzymanie firm kosztuje coraz więcej przez drogi prąd i wyższe pensje. Ratunkiem dla branży ma być modernizacja.
– Polski sektor rybny jest jednym z filarów europejskiego przetwórstwa ryb. Utrzymanie tej pozycji wymaga dalszych inwestycji w nowoczesne technologie, rozwój produktów o wysokiej wartości dodanej oraz ścisłej współpracy branży, administracji i środowiska naukowego – mówił sekretarz stanu Jacek Czerniak podczas 12. Kongresu Rybnego w Sopocie, cytowany w rządowym komunikacie.
Wyzwaniem dla branży ma być również zachęcenie Polaków do jedzenia większej ilości ryb. W 2025 roku statystyczny Polak zjadł niespełna 14 kg produktów rybnych, co plasuje nas poniżej średniej UE.
