
Gdy napięcie na Bliskim Wschodzie rośnie, a przestrzeń powietrzna nad częścią regionu zamiera, Polska uruchamia plan pomocy dla swoich obywateli. Premier Donald Tusk poinformował w środę o wysłaniu samolotu do Omanu, który ma zabrać do kraju Polaków uwięzionych przez chaos komunikacyjny i eskalację konfliktu na linii USA i Izrael – Iran.
Premier Donald Tusk poinformował w środę, że w ciągu kilkunastu godzin w Omanie ma wylądować samolot przeznaczony do ewakuacji Polaków z regionu Bliskiego Wschodu. Priorytetem ma być pomoc osobom potrzebującym opieki medycznej, ale w miarę możliwości transport ma dotyczyć wszystkich polskich obywateli czekających na powrót do kraju.
Polacy utknęli na Bliskim Wschodzie. Rząd: Samolot ratunkowy poleci do Omanu
Decyzja o wysłaniu transportu lotniczego zapadła po analizie sytuacji w regionie. Wiele krajów Bliskiego Wschodu zamknęło swoją przestrzeń powietrzną, a liczne połączenia lotnicze zostały wstrzymane. Linie takie jak LOT, Wizz Air, Lufthansa, Qatar Airways, KLM, Air France, Turkish Airlines czy Air India anulowały część lotów, co utrudniło powrót Polaków do kraju.
"Nie muszę tego mówić, ale chciałbym, żeby wiedziała o tym także opinia publiczna. Jeśli samolot poleci po chorych, a będzie także miejsce dla zdrowych, ewakuujemy każdego, kto będzie potrzebował, w ramach możliwości" – powiedział Donald Tusk na posiedzeniu zespołu koordynacyjnego ds. sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Premier podkreślił, że rząd reaguje przede wszystkim na sytuacje wymagające natychmiastowej pomocy. Wśród osób oczekujących na ewakuację znajduje się m.in. poważnie chora Polka.
USA, Iran i wojna w regionie. Bliski Wchód ogranicza ruch lotniczy
Ewakuacja ma związek z gwałtowną eskalacją konfliktu w regionie. W odwecie za trwający od soboty atak USA i Izraela Iran wystrzelił rakiety i drony w kierunku wielu państw Bliskiego Wschodu. Wydarzenia te szybko stały się jednym z głównych tematów międzynarodowych serwisów informacyjnych relacjonujących konflikt USA – Iran oraz możliwą eskalację wojny.
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie odnotowało ofiar wśród obywateli, ale sytuacja w regionie nadal jest niestabilna. Wiele państw zdecydowało się na ograniczenie ruchu lotniczego, co sprawiło, że część podróżnych została odcięta od możliwości szybkiego powrotu do Europy.
Zobacz także
Apel rządu dla podróżnych. Donald Tusk: Kto nie musi, niech nie leci
W obliczu rosnącego napięcia premier zwrócił się również bezpośrednio do osób planujących podróże do regionu. "Ten kto leci dzisiaj, jutro być może będzie czekał na pomoc państwa i będzie chciał się ewakuować. Więc zwracam się do wszystkich jeszcze raz: kto nie musi, niech nie leci" – zaapelował Donald Tusk.
Słowa polskiego premiera wpisują się w ostrzeżenia wielu rządów i instytucji międzynarodowych, które monitorują rozwój sytuacji w konflikcie USA i Iranu. Obecnie działania Polski mają charakter ewakuacyjny. Wydarzenia na Bliskim Wschodzie pokazują, jak szybko napięcia mogą przełożyć się na realne problemy dla podróżnych i obywateli przebywających w regionie.
