Premier Donald Tusk, polski żołnierz.
Przyczyny sporu o program SAFE. Skok na unijną kasę czy wielowiekowy dług dla pokoleń. Fot. KPRM/Mircea Moira/Shutterstock

O SAFE znów głośno w mediach. Rząd chwali program jako szansę dla armii i przemysłu zbrojeniowego, a część opozycji podnosi wątpliwości. Trwają rozmowy z Pałacem Prezydenckim nad poprawkami do ustawy, a decyzja prezydenta wciąż nie zapadła. Wyjaśniamy, czym jest SAFE, jakie niesie korzyści i skąd biorą się kontrowersje.

REKLAMA

SAFE to nie nowy eksperyment ani jednorazowa inicjatywa. Już wcześniej pozwalał państwom UE współfinansować wspólne projekty obronne i rozwijać zdolności produkcyjne.

Czym jest SAFE i jakie ma znaczenie dla UE

Dla Unii Europejskiej SAFE jest częścią strategii budowania autonomii strategicznej – celem jest, aby europejska armia opierała się w jak największym stopniu na europejskim przemyśle. Program ma przyspieszyć ten proces i zwiększyć koordynację między państwami członkowskimi.

Jak pisaliśmy w INNPoland, uruchomiony w maju 2025 roku w ramach polskiej prezydencji w UE, SAFE jest instrumentem finansowym, który ma wzmocnić gotowość obronną państw członkowskich.

UE przewiduje do 150 mld euro pożyczek o długim okresie spłaty i preferencyjnych warunkach. Program jest elementem szerszej strategii, której celem jest przeznaczenie nawet 800 mld euro w inwestycje obronne do końca dekady.

Przewiduje współpracę między państwami: aby uzyskać finansowanie, projekty muszą być realizowane przynajmniej przez dwa państwa UE, Ukrainę lub kraje EOG/EFTA. SAFE obejmuje dwie główne grupy działań:

  • Podstawowe wyposażenie wojskowe – amunicja, systemy artyleryjskie, wyposażenie piechoty, infrastruktura krytyczna, cyberbezpieczeństwo, mobilność wojskowa.
  • Zaawansowane technologie – systemy obrony powietrznej, zdolności morskie, drony, technologie kosmiczne, sztuczna inteligencja, walka radioelektroniczna.
  • SAFE działa w formie pożyczek, nie dotacji. UE pozyskuje środki na rynkach finansowych, korzystając z wysokiego ratingu kredytowego, a następnie udziela pożyczek państwom członkowskim na korzystnych warunkach.

    Aby promować europejską produkcję, co najmniej 65 proc. komponentów sprzętu musi pochodzić z UE, EOG-EFTA lub Ukrainy – resztę mogą stanowić dostawcy z krajów trzecich. To okazja zdobycia istotnych kontraktów dla polskiej branży zbrojeniowej.

    Program SAFE jest częścią większej transformacji unijnej polityki obronnej, która po raz pierwszy bezpośrednio wspiera narodowe inwestycje militarne.

    Polska ma szansę stać się największym beneficjentem programu SAFE. Możemy otrzymać nawet blisko jedną trzecią całej puli 150 mld euro, czyli ponad 43 mld euro. Środki te mają wesprzeć

  • rozwój infrastruktury obronnej na wschodniej granicy w ramach projektu "Tarcza Wschód",
  • stworzenie tarczy antydronowej,
  • zakup amunicji 155 mm i nowoczesnego sprzętu wojskowego.
  • Premier Donald Tusk podkreśla, że to wyjątkowa okazja do wzmocnienia zarówno polskiej armii, jak i krajowego przemysłu zbrojeniowego, przy jednoczesnym podniesieniu poziomu bezpieczeństwa całej Unii Europejskiej i NATO.

    Kontrowersje polityczne

    Program SAFE stał się jednym z najgorętszych tematów w polskiej polityce, wywołując silne emocje i głębokie podziały. Rząd oraz większość ekspertów podkreślają jego strategiczne i finansowe znaczenie.

    Z drugiej strony, część opozycji, w tym Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja, sprzeciwia się ustawie wprowadzającej SAFE, podnosząc wątpliwości co do zasadności i przejrzystości programu.

    W samym PiS obowiązywała surowa dyscyplina partyjna – nawet ci posłowie, którzy widzieli potencjalne korzyści płynące z udziału Polski w SAFE, nie mogli oddać głosu wbrew linii klubu.

    Dziennikarze TVN zwracają uwagę, że spór w partii wynika zarówno z ograniczonej wiedzy o szczegółach programu, jak i presji wywieranej przez byłego szefa MON Antoniego Macierewicza, który nadal aktywnie monitoruje polityczne decyzje dotyczące bezpieczeństwa i obronności.

    Uzgodnienia z Pałacem Prezydenckim dotyczące ewentualnych poprawek do ustawy wdrażającej program SAFE wciąż trwają. Jeszcze przed głosowaniem w Sejmie minister finansów Andrzej Domański zapowiedział, że w Senacie mogą zostać wprowadzone pewne korekty.

    Dialog z prezydentem i poprawki do Senatu

    Prezydent Karol Nawrocki nie przesądza, czy podpisze ustawę. Podkreśla, że program SAFE wiąże się z długoterminowym zobowiązaniem finansowym, które będzie ciążyć Polsce do 2070 roku. Jak zaznacza, nie należy ani demonizować tego rozwiązania, ani popadać w nadmierny optymizm.

    W poniedziałek w rozmowie z Trójką Polskiego Radia pełnomocniczka rządu ds. Programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka odniosła się do wątpliwości związanych z ewentualnym wetem prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy wdrażającej program SAFE.

    Zaznaczyła, że nawet w przypadku weta Polska i tak mogłaby podpisać umowę z Komisją Europejską, ponieważ sama ustawa nie decyduje o przyznaniu środków, lecz jedynie tworzy instrument finansowy w Banku Gospodarstwa Krajowego. Mechanizm ten ma zapewnić płynność funduszu oraz wprowadzić zasady kontroli i audytu, same przyznane Polsce środki nie są przedmiotem ustawy.

    Sobkowiak-Czarnecka podkreśliła przy tym determinację rządu w prowadzeniu dalszych rozmów z Pałacem Prezydenckim. Jej celem jest rozwianie wszelkich wątpliwości dotyczących konstrukcji programu SAFE i pokazanie, że instrument jest solidnie przemyślany, a jego wdrożenie istotne dla bezpieczeństwa kraju.

    Źródło: TVN24